17 obserwujących
423 notki
197k odsłon
475 odsłon

Za krwawe bitwy i śmiertelne choroby

Wykop Skomentuj2

Co takiego atrakcyjnego jest w krwawych bitwach i śmiertelnych chorobach, że wielokrotnie wznoszono za nie toasty? Zachowało się o takich toastach sporo wzmianek, zwłaszcza we wspomnieniach oficerów angielskich stacjonujących w Indiach w XVIII i XIX wieku, chociaż prawdopodobnie za krwawe bitwy i śmiertelne choroby pito w wielu kasynach oficerskich na całym świecie. Oczywiście nie były to toasty oficjalne i wznoszone były tylko w ściśle określonym  gronie składającym się wyłącznie z młodych oficerów. Kierowała nimi ambicja i chęć awansu, który wiązał się większym uposażeniem, prestiżem, władzą, lepszą kwaterą, itd. Awans w hierarchii wojskowej był ściśle związany awansem towarzyskim, pułkownik, czy major byli częściej i chętniej zapraszani na przyjęcia niż na przykład porucznik, a żony wyższych oficerów zachowywały się wyniośle wobec niższych oficerów i ich żon, itd. ,itd. Presja do  awansowania była więc ogromna, a dla młodszego oficera jedynym sposobem przesunięcia się w hierarchii wojskowej było wykruszenie się, któregoś ze starszych oficerów w wyniku krwawej bitwy lub śmiertelnej choroby, stąd się wzięły takie toasty.

Takie toasty wnoszono nieoficjalnie, nie były one poprawne moralnie i żaden z młodych oficerów nie chwalił się nimi poza gronem swoich rówieśników. Taki jednak zwyczaj i sposób myślenia wymusił shierarchizowany system uzyskiwania awansu w instytucjach wojskowych. W angielskiej marynarce wojennej na przykład już w XVIII wieku funkcjonowała lista dowódców okrętów. Gdy porucznik, który wybitnie się wyróżnił w jakiejś akcji, albo na skutek poparcia możnych protektorów albo szczęśliwego dla niego zbiegu okoliczności zostawał dowódcą okrętu to znajdował się na upragnionym szczycie kariery porucznika i na progu kariery dowódcy.

Oczywiście tysiące poruczników starzało się i umierało w stopniu porucznika, tylko nielicznym udawało się awansować dzięki ambicji, protekcji lub szczęściu. Świeży dowódca okręty, który dostał się na listę w określonym dniu stawał się najmłodszym dowódcą w całej królewskiej marynarce, a każdy kto był wpisywany na tę listę po nim, był już niżej w hierarchii. Nikt nikogo nie mógł na liście przeskoczyć, nowy dowódca w stopniu porucznika, nazywany już jednak kapitanem dostawał a początku niewielki okręcik na przykład kuter pocztowy i od tej chwili jego dalszy awans zależał od ubywania dowódców znajdujących się na liście przed nim. Jeżeli wypadł ktoś z miejsca nr 57 jego miejsce zajmował ten co dotychczas miał nr 58 i wszyscy znajdujący się poniżej przesuwali się na liście o jedno miejsce.

Nic więc dziwnego że zmiany na liście były pilnie śledzone przez wszystkich dowódców, których kariera zależała od numeru pozycji. Młody dowódca dostawał coraz większe okręty, większy kuter, potem małą korwetę, większą korwetę, potem małą fregatę … itd. Od stażu i wielkości okrętu zależała wysokość poborów i pozycja społeczna, admirałowie często zostawali lordami. Ruch na  liście w czasie pokoju mnie był duży za to podczas wojny krwawe bitwy, śmiertelne rany i choroby powodowały, że kariera młodych dowódców nabierała tempa.


Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura