Np. Marilyn Manson- Get Your Gun.
Kolejny przykład na to jak bardzo państwo nie sprawdza się w chronieniu własnych obywateli:
Szokująca znieczulica na dworcu PKS w Lublinie. Młody chłopak w biały dzień został
zaatakowany przez bandę kieszonkowców. Sprawcy go szarpali, tłukli pięściami i
kopali. Wszystko na oczach tłumu gapiów. Mało tego - kiedy młodzieniec próbował
schronić się w autobusie, kierowca go wyrzucił, a potem spokojnie patrzył, jak
bandyci dalej pastwią się nad bezbronną ofiarą.
Oprychy w dresach miały najwyżej po 16 lat. Czuli się zupełnie bezkarni. Nie
zważali na to, że dworzec jest pełen ludzi. Szukali łatwego łupu. Podeszli zatem do
czekającego na autobus 20-letniego Piotra F. i zażądali pieniędzy. Mężczyzna
stwierdził, że nic nie dostaną, po czym ruszył w kierunku poczekalni. Myślał, że
tam będzie bezpieczny.
Ale bardzo się pomylił. Sprawcy rzucili się na niego z pięściami. Na ofiarę posypał
się grad ciosów i kopniaków. Przestępcy próbowali zerwać zaatakowanemu złoty
łańcuszek i przeszukać kieszenie. Młodzieniec błagał o ratunek, ale gapie tylko
spokojnie przyglądali się napadowi albo odwracali głowy.
20-latek mógł liczyć wyłącznie na siebie. Jakimś cudem udało mu się na chwilę
wyrwać dresiarzom. Wybiegł na plac i wpadł do zaparkowanego autobusu.
Cały zakrwawiony prosił kierowcę o pomoc. Ten, widząc nadciągającą watahę
rozbójników, którzy krzyczeli, że porozbijają szyby, kazał poszkodowanemu
natychmiast wysiąść. 20-latek znowu wpadł w ręce rozwścieczonych bandziorów.
Dopiero po kilku minutach zareagowało dwóch świadków. Dopiero na ich widok sprawcy w końcu zostawili ofiarę i uciekli.Chłopak w ciężkim stanie trafił do szpitala. Jest pokaleczony i ma mnóstwo siniaków. Lekarze podejrzewają wstrząśnienie mózgu.
"Zdumiewająca jest reakcja ludzi, którzy widzieli napad. Nikt nawet nie zadzwonił
na nasz numer alarmowy" - komentuje całe zajście podkomisarz Magdalena Jędrejek z lubelskiej Komendy Miejskiej Policji.
Największy dworzec autobusowy w Lublinie cieszy się złą sławą. Rozboje i kradzieże
kieszonkowe są tu na porządku dziennym. Mimo to obiekt nadal nie ma żadnej ochrony.
A nawet monitoringu.
Źródło: http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=57275
Znowu policja nikogo nie uchroniła, znowu nikt nie zadzwonił na numer alarmowy,
znowu okazało się ,że kierowca autobusu ma w dupie czy pod drzwiami jego autobusu rozwalą komuś łeb na krawężniku czy tylko obrabują i połamią nogi.
Moim zdaniem takich informacji będzie więcej z roku na rok bo z tego co sam
obserwuję na ulicach i pod moim oknem to pociąg do "mocnych wrażeń i czynów" wśród młodzieży, znieczulica i strach u normalnych ludzi rośnie znacznie szybciej niż
Polski PKB i frekwencja wyborcza razem wzięte.
Zresztą sami pomyślcie, skoro dwóch szesnastoletnich facetów nie krępuje się
katować dwudziestolatka na oczach całego dworca to co będą robić jak będą mieli 25 albo 30 lat? Założę się o flaszkę Varny ,że raczej nie skończy się na męczeniu żab
i strzelaniu do gołębi z wiatrówek.
Nie szokuje mnie ,że początkowo nikt nie rzucił się ratować tego człowieka-
niewielu jest ludzi ,którzy własną czaszką zaryzykują dla nieznajomego. Tymbardziej
na dworcu "owianym złą sławą". Dlatego tym większym moim uznaniem cieszą się ci
ludzie, którzy jednak pomogli temu człowiekowi.
Trochę mnie zaskakuje jednak postawa kierowcy- zamiast wyrwać się bandzie
kieszonkowców brawurowo ratując Piotra F. i trafiając przynajmniej na pierwszą
stronę Lublińskiej gazety lokalnej i na języki połowy miastaten zupełnie olał
sytuację mogącą mu zapewnić wielki splendor u kobiet oraz uznanie u męskiej załogi tamtejszej komunikacji. Miał szansę zostać bohaterem- a jest zwykłym tchórzem.
Jestem przekonany ,że gdyby jedna na dwadzieścia osób na tym dworcu miała choćby rewolwer(nie wspominam już o np. Glocku 19) sprawa skończyłaby się maksimum złamanym nosem Piotra F. a w optymistycznym wariancie wogóle się nie zaczęła. No, może gdyby jeden z kieszonkowców- oprawców był zbyt krewki to byłoby jednego kryminalistę na świecie mniej- ale czy to tak naprawde byłaby zła informacja?
Napewno nie dla mnie. Nie szkoda mi oprychów tak odważnych ,żeby wybijać szyby w autobusach a w kilka minut później uciekać przed dwoma osobami ,które jednak przełamały się i ruszyły pomóc ofierze.
A tak, w obecnej rzeczywistości jesteśmy skazani na łaskę bandytów, policji po
którą i tak nikt nie zadzwoni, a nawet jeśli to i tak do przyjazdu policji
"kieszonkowcy" zrobią nam z d... jesień średniowiecza. I tutaj nawet uzbrojeni
funkcjonariusze SOK nie pomogą(Bo chronią kolej a nie pasażerów!). Swoją drogą to ,że jednak nikt nie zadzwonił pod 997 świadczy o tym jak bardzo obywatele wierzą w naszą policję pani Magdaleno Jędrejek.
Ps. Ta sytuacja mnie szczególnie martwi bo zamierzam na początku września jechać pociągiem nad morze...na szczęście ze znacznie bezpieczniejszego dworca-
przynajmniej taką mam nadzieję.
28
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (6)