Dziennik.pl podał już spodziewany skład rządu PO w razie
samodzielnego rządzenia tej partii o którym sporo się ostatnio
mowi w mediach.
Dziennik.pl podał już spodziewany skład rządu PO w razie
samodzielnego rządzenia tej partii o którym sporo się ostatnio
mowi w mediach.
Pogrubiłem propozycje ew. nominacji wg. dziennika.
Po zgłębieniu tematu i przeanalizowaniu sytuacji nasuwają mi
się takie wnioski:
premier: Donald Tusk lub Bronisław Komorowski lub Jerzy Buzek
Tutaj nie ma zaskoczenia.
Co do Tuska premierowania jestem sceptyczny. Doświadczenia
uczą ,że jeśli w trakcie pierwszego roku rząd nie zrealizuje
kluczowych ustaw to zabrkanie na nie czasu i sił w skutek
naturalnego wypalania się władzy. A przez pierwszy rok
Tuskowego premierowania mielibyśmy do czynienia z brakiem tak
potrzebnych, odważnych decyzji- aby nie zrobić Tuskowi
negatywnego elektoratu.
O Buzku mówi się już od dłuższego czasu, że może być premierem
i jest to moim zdaniem druga najlepsza opcja po Komorowskim.
Buzek podczas premierowania AWS pokazał ,że cechuje go 100%
szoferstwo tzn. jedzie tam gdzie powie facet na tylnim
siedzeniu(wtedy Krzaklewski, dziś Tusk). Byłaby to jako taka
rehabilitacja za czaspolitycznego planktonu jaki zafundował mu
Tusk wysyłając do Europarlamentu. Pozatym ma on już
doświadczenie w prezesowaniu radzie ministrów oraz sukces
jakim było zebranie największej liczby głosów w 2004 roku- to
napewno przełożyłoby się na lepszy oddolny wizerunek tego
rządu.
Komorowski w PO systematycznie zyskuje kosztem Rokity od
jakiegoś już czasu więc jest naturalnym kandydatem na fotel
prezesa rady ministrów. Prywatnie nie przepadam za tym
politykiem, uważam ,że nie ma zmysłu marketingowego, a
Kazimierz Marcinkiewicz pokazał ,że trzeba umieć rządowe
pomysły sprzedać niczym Tony Blair- wtedy uzyskuje się
prawdziwe efekty w sondażach opinii publicznej i spokojne
rządzenie partią. Temu facetowi przydałby się fotel marszałka sejmu.
Co cieszy- WSZYSCY kandydaci na premiera mają przeszłość w
antykomunistycznej solidarności. Moim zdaniem jest to
nobilitujące dla partii ,która ten rząd tworzy.
minister finansów: Leszek Balcerowicz (z funkcją wicepremiera)
lub Zbigniew Chlebowski
Leszek Balcerowicz moim zdaniem nie nadaje się na to
stanowisko ze względu na to ,że jest to osoba mająca
kolosalnie zły negatywny elektorat. Z drugiej strony miałby za
sobą poparcie mediów(GW!), "inteligencji" oraz środowisk
akademickich.Dodatkowo mógłby koncentrować na sobie krytykę opozycji (PiS,
Samoobrona) odwracając uwagę od innych działań rządu.
Zbigniew Chlebowski miałby znacznie mniejszą pozycję od Leszka
Balcerowicza, ze względu na to ,że nie jest medialnym
politykiem, chociaż ma całkiem niezłą pozycję w PO a także
wydaje się naturalnym kandydatem na to stanowisko ze względu
na to ,że szefował finansom w rządzie cieni. Osobiście cieszy
mnie to ,że jest to kandydat z Dolnego Śląska.
minister spraw zagranicznych: Bronisław Komorowski (z funkcją
wicepremiera) lub Jerzy Buzek (z funkcją wicepremiera)
Ponownie Komorowski i ponownie Buzek. Ja stawiałbym tutaj na
Radosława Sikorskiego.
Komorowski niestety zupełnie mi tutaj nie pasuje. Nie zna
języków, jego politykowanie nie bardzo stwarzało możliwości do
nawiązania szerokich kontaktów ani nabrania dyplomatycznych
nawyków. Zła kandydatura.
Buzek jest tylko trochę lepszą kandydaturą niż Komorowski.
Ratuje go to ,że był jedną kadencję europosłem(i to
docenianym!) w europie, zna jako tako Angielski i ma całkiem
niezłe kontakty. Nie jest też człowiekiem znikąd- był
premierem więc jest kojarzony na europejskich salonach.
Radek Sikorski nadawałby się właśnie tutaj a nie na stanowisko
szefa MON dlatego ,że zna języki, jest świetnym dyplomatą, ma
doświadczenie w MSZ(był wiceministrem), zna europę i świat
ponieważ sporo podróżował, nawiązywał jako dziennikarz oraz
pracownik think tanku cholernie dużo kontaktów w USA a także
na wyspach. Od podszewki zna sytuację w Afganistanie gdzie
służył jako korespondent wojenny. Idealna kandydatura.
Tu mamy trzech kandydatów na stanowisko szefa MSZ i trzech z
przeszłością antykomunistyczną. Duży plus.
minister rozwoju regionalnego: Anna Zielińska-Głębocka
Osoba o bardzo słabej pozycji politycznej, co nie jest ogromną
wadą na tym stanowisku. Jest ekonomistką więc uważam ,że
powinna sobie poradzić na tym stołku, pod warunkiem ,że
potrafi administrować przepływem pieniędzy oraz armią
urzędników.
minister infrastruktury (budownictwo + transport): Tadeusz
Jarmuziewicz lub Sławomir Najnigier (były wiceprezydent
Wrocławia)
Tadeusz Jarmuziewicz byłby całkiem niezły ze względu na
wykształcenie techniczne oraz to samo stanowisko w gabinecie
cieni. Problem polega na tym ,że obojętnie kto będzie
ministrem bez zmiany prawa dot. inwestycji budowlanych i
infrastrukturalnych i tak będzie cholernie źle pod tym
względem.
Sławomir Najnigier jest dość zaskaującą kandydaturą jak na tak
wysokie stanowisko jak ministerstwo ze względu na jego krótki
staż w PO. Z drugiej strony był on w Unii wolności więc pewnie
to trochę go nobilituje w oczach Tuska. Cieszy to ,że jest z
Wrocławia, napewno będzie dobrym administratorem. Co nie
zmienia faktu ,że bez zmiany prawa wiele nie zdziała.
minister sportu: Mirosław Drzewiecki
Najpierw w KLD, później UW, teraz PO. Napewno wierny człowiek
tego środowiska co gwarantuje ,że premier będzie miał nad nim
kontrolę- nie będzie wyskakiwał tak jak Lepper czy Kaczmarek z
jakimiś sensacyjnymi informacjami co tydzień. Pełnił tę
funkcję w gabinecie cieni więc napewno jest naturalnym
kandydatem. Zresztą do Polskiego sportu i tak trzeba kogoś kto
nie wie co jest możliwe a co nie bo gdyby ktoś znał się na
sporcie i został ministrem to i tak nie ma szans na reformę
tej mafii.
minister skarbu i gospodarki: Jan Rokita (z funkcją
wicepremiera)
Zły pomysł. Rokita dostałby kilka tysięcy stołków do
obsadzenia a więc kilka tysięcy stronników w zamachu na
przywództwo Tuska. Wojna między Rokitą a Tuskiem jest ostatnią
rzeczą ,której ten rząd potrzebowałby.
minister gospodarki: Adam Szejnfeld lub Tadeusz Aziewicz
Tadeusz Aziewicz- Dobra kandydatura, ekonomista, naukowiec, z
doświadczeniem w samorządzie i biznesie. Człowiek Tuska i
Bieleckiego, z doświadczeniem w wielu porządanych na tym
stanowisku dziedzinach, lojalny, z karierą w okolicach KLD, UW
i PO.
Adam Szejnfeld- Ponownie dobra kandydatura. Doświadczenie w
parlamencie (szef komisji ds. Gospodarki oraz
wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Małych i Średnich
Przedsiębiorstw), funkcja w gabinecie cieni PO jako ministra
gospodarki także świadczy na jego korzyść. Posiada liczne
tytuły związane z jego pracą oraz jest cenionym ekspertem.
Chwali się kartą opozycyjną i ma powody.
minister edukacji: Edmund Wittbrodt
Dobra kandydatura. Właśnie taki powinien być szef MEN. Z
tytułem profesorskim, znający niuanse edukacjii, nieco
zdystansowany od polityki(senator wydaje się idealny). Po Giertychu każdy byłby świetny ale tutaj są całkiem niezłe kompetencje. Pewnie
znowu nie będe się z nim zgadzał bo nie zlikwiduje MEN-u no
ale trudno.
minister nauki: Edmund Wittbrodt
Pomysł ok, ale pod warunkiem ,że ministerstwo nauki zostanie
połączone z MEN. Nasza nauka jest i tak w żałosnym stanie i
nie ma jej tak wiele ,żeby tworzyć osobne ministerstwo.
minister rolnictwa: Kazimierz Plocie lub Aleksander Grad lub
Janusz Byliński (minister rolnictwa w rządzie Tadeusza
Mazowieckiego)
Nie wypowiem się z powodu absolutnego braku kompetencji.(Nie widzę potrzeby istnienia ministerstwa rolnictwa)
minister zdrowia: Jerzy Miller (wiceprezydent Warszawy i były
szef NFZ)
Nie najgorsza kandydatura, spore doświadczenie w kilku
dziedzinach gospodarki. Smuci fakt ,że był szefem agendy
mafijnej zwanej NFZ. Najpewniej nie zlikwiduje służby zdrowia
ale być może PO pozwoli mu wprowadzić elementy rynku do tego
molocha.
minister spraw wewnętrznych i administracji: (w jego gestii
może się znaleźć organizacja euro 2012): Grzegorz Schetyna
TRAGEDIA. Schetyna i gomora. Bardzo bardzo zła kandydatura.
Schetyna jest znany we wrocławiu z niekoniecznie
najjaśniejszych biznesowych decyzji oraz niezobowiązującego
stosunku do prawa.
minister obrony narodowej: Radosław Sikorski lub Bogdan
Zdrojewski
Obie kandydatury są ok, ale Sikorski nadawałby się znacznie
bardziej na stanowisko szefa MSZ.
Cieszy fakt ,że Zdrojewski wreszcie przebija się w okolice
gdzie naprawde jest władza i możliwości działania(najpierw
szefowanie klubowi PO a teraz ministerstwo...). Ten człowiek
się do tego nadaje. Cieszy fakt ,że jest z Wrocławia, nawet
był prezydentem miasta przez dwie kadencje i sprawdził się
dobrze. Szefowanie MON to dla niego jest robota i basta.
minister środowiska: Stanisław Gawłowski
Nie wypowiadam się ze względu na brak kompetencji.
minister kultury: Rafał Grupiński lub Bogdan Zdrojewski
Rafał Grupiński poznał kulturę od podszewki, wykształcenie,
doświadczenie zawodowe przemawia jak najbardziej za nim. Z
doświadczenia w biznesie wyniósł umiejętności zarządzania i
podejmowania decyzji, należał do KLD i UW więc nie będzie
sprawiał problemu premierowi.
Bogdan Zdrojewski lepiej sprawdziłby się w MON.
minister sprawiedliwości: Jan Rokita (z funkcją wicepremiera)
lub Cezary Grabarczyk
Jan Rokita jako minister sprawiedliwości to naprawdę niezły
pomysł. Doświadczenia z szefowania Komisji rywina oraz komisji
ds. zbadania zbrodni komunistycznych napewno zaprocentowałyby
na tym stanowisku. Roktia ma wykształcenie prawnicze, ma
właściwy stosunek do prawa i odpowiedni charakter na to
ministerstwo.
Rokita być może nie chciałby sprzątać po Ziobrze w kompleksowy
sposób aby nie osłabić swojej pozycji politycznej, wkońcu
Rokita jest całkiem blisko PiS a pozatym Ziobro ponad 10 lat
temu był jego protegowanym.
Cezary Grabarczyk
Cieszy przeszłość w UPR, zaprocentowałaby lojalność z KLD, UW,
plusem jest napewno wykształcenie prawnicze oraz sejmowe
doświadczenie przydatne w pełnieniu tej funkcji.
Skłaniam się na to stanowisko ku Grabarczykowi.
minister koordynator ds. służb specjalnych: Paweł Graś
Wydaje się dobrą kandydaturą, szczególnie podoba mi się jego
postawa jako szefa komisji ds. służb specjalnych. Przyda się
jego doświadczenie 3 lat na prawie oraz parlamentarne w
komisjach około- służbowych.
marszałek Sejmu: Bronisław Komorowski
Ponownie Bronisław Komorowski. W jakiejś reklamie poawił się
slogan "jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego". Moim
zdaniem to dla niego najlepsza funkcja. Sporo czasu był już
wicemarszałkiem więc będzie sobie radził, premierowanie
zostawi komuś innemu, do MSZ puści Sikorskiego a do MON
Zdrojewskiego. Tak będzie dla wszystkich najzdrowiej.
szefowa sejmowej komisji śledczej ds. akcji CBA: Julia Pitera
Bardzo dobry wybór. Pitera sprawia wrażenie osoby ,która
dokopie się w takiej sprawie do informacji kluczowych dla
osądzenia winnych ewentualnych zaniechań bądź nadużyć.
16
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)