Bartosz Majewski Bartosz Majewski
18
BLOG

Czas Młodej Polski jeszcze nie nadszedł

Bartosz Majewski Bartosz Majewski Polityka Obserwuj notkę 1
Przyglądam się od dłuższego czasu debacie dziennika na temat udziału nowego
pokolenia w życiu publicznym. Cieszy mnie ,że została ona zapoczątkowana- świadczy
o tym ,że nie tylko nielicznym jednostkom sprawa ta lezy na sercu.

Rybitzky w Dzienniku(a także na swoim blogu) z 21.09 pyta czy "nie ma o czym rozmawiać" w Debacie zapoczątkowanej przez Tomasza Platę. Odpowiadając mogę powiedzieć ,że dyskusja na temat "Młodej Polski Samodzielnej" przypomina mi policjanta ,który dotarł na miejsce zbrodni szybciej niż pogotowie, chodzącego wokół i zastanawiającego się co doprowadziło do tego ,że ledwie już żywa ofiara poniesie śmierć. Jest o czym rozmawiać tyle ,że sama rozmowa nie zmieni już zaistniałej sytuacji.

Pokolenie 20+ to ludzie ,którzy nie mają tak jak poprzednie pokolenia jednej bardzo czytelnej linii podziału ,która nie pozostawia obojętnym- stosunku do PRL ani też jednego przeżycia pokoleniowego ,które dotknęło wszystkich- stanu wojennego. Pokazała to klęska pojęcia tak bardzo rozdmuchanego przez media- "pokolenia JP2". Dwa pokolenia o ,które się spieramy są od siebie o wiele dalej niż obecni czterdziesto i pięćdziesięciolatkowie byli od swoich rodziców.

Skoro stosunek do PRL definiuje w Polsce w dalszym ciągu linie podziału w polityce
to nic dziwnego ,że nowe pokolenie, które PRL nie zaznało nie ma ochoty wchodzić do życia publicznego funkcjonujące na takich zasadach.

Dzisiejsze batalie partyjnych liderów to nie jest front młodych ludzi. Skala różnic
między młodym pokoleniem homo politicus a przedstawicielami pokolenia poprzedniego utrudnia a czasem nawet wyklucza porozumienie ponadpokoleniowe i skuteczne przygotowywanie sukcesji przez obecnych partyjnych prominentów. Jest jeszcze inny powód- jakość dzisiejszej klasy politycznej.

W ostatnich latach kierownictwo lewicy postkomunistycznej pokazało ,że jest w
stanie wychowywać tylko ludzi noszących teczki za partyjnymi baronami. Dowodem na to jest tragikomicznie słabe przywództwo Wojciecha Olejniczaka w LiD. Ludzie szukający czegoś więcej niż pęd na władzę oraz biografii w KC czy ZSMP coraz częściej twierdzą ,że LiD nie uosabia ich oczekiwań politycznych i coraz częściej spoglądają na Sławomira Sierakowskiego i środowisko Krytyki Politycznej skupione wokół niego. Reszta parlamentu składa się z ludzi opozycji demokratycznej, dla większości której trzymanie się kurczowo własnych przekonań, tak potrzebne w konfrontacji z komunistycznym aparatem stało się zbyt dużą przeszkodą dla nauki kompromisu lub empatii, niezbędnych relacjach z następnym pokoleniem. O parlamentarnych populistach nie piszę- nie ma sensu oczekiwać od nich myślenia z wyprzedzeniem większym niż czteroletnie.

Dla 20-30 letnich biernych obserwatorów życia publicznego z kolei sytuacja ta
uniemożliwia utożsamianie się z konfliktem wpisanym w tak funkcjonujący pluralizm.
To nie ich wojna więc po co tracić czas na zainteresowanie złożoną materią
polityki?

Rewolucji na miarę 68 roku o której mówi Paweł Rybicki nie będzie także dlatego ,że to pokolenie w zdecydowanej większości przypadków nie jest polityką zainteresowane, brzydzi się nią, niebezpodstawnie uznaje za szambo pełne kopania po kostkach, żałosnej nowomowy, bezideowości, głupoty i nieczystych zagrań.

Najbardziej twórcza i chcąca zmian grupa społeczna może okazać się nie dość
liczebna i niewystarczająco przywiązana do Polski aby zmienić ten stan rzeczy- jest
to wkońcu pierwsze pokolenie ,które dzięki wolnym granicom i tanim liniom lotniczym lepszego świata może szukać nie za rogiem ulicy lecz kilka tysięcy kilometrów od swojego kraju.Paradoksalnie dziś łatwiej jest szukać lepszego życia kilka tysięcy kilometrów od ojczyzny niż zostać na miejscu i starać się- angażując się w życie publiczne stwarzać warunki do polepszenia bytu na miejscu dla siebie i reszty Polaków.

Nasza młoda demokracja nie stworzyła w dalszym ciągu mechanizmu zmiany pokoleniowej na szczytach władzy i wszystko wskazuje na to ,że przez następne lata nie doczekamy się nawet jego zrębów. Tym niemniej warto spoglądać i wspierać młode środowiska zainteresowane sprawami publicznymi- partyjne młodzieżówki, Krytykę polityczną cz y UPR uchodzącą za partię ludzi młodych. Jeśli gdzieś faktycznie kiełkują nadzieje na młodych w polityce to tam. Mamy potężną broń aby uczynić zmiany możliwymi już za kilka lat- pióra, piloty i urny wyborcze oraz internet- medium ,którym w dalszym ciągu władają ludzie pokolenia 20+. Może z akilka lat dostaniemy szansę nie być policjantem ,którego przywołałem na początku tekstu.

Tym czasem tak długo jak sytuacja ekonomiczna nie stworzy przynajmniej minimalnego argumentu za łapaniem byka za rogi przez najodważniejszych a styl sprawowania władzy i stan odwzorowania realnych napięć społecznych w parlamencie nie ewoluują nie nastąpi żadna przełomowa zmiana pokoleniowa na którą tak czekamy.

Może to być naprawdę długo- dzisiejsze tzw. elity polityczne są w stanie ciągnąć
teatr ,którego jesteśmy świadkami przynajmniej przez następne 18 lat.

Ps. Powyższy tekst również wysłałem do dziennika- a nuż widelec...:)

PS.2 Tekst został wyemitowany w dzienniku z 27.09- skrócony i w zmienionej formie...ale i tak dobrze:)

Mol książkowy, czasami szyderczy, aktualnie szuka swojego miejsca na świecie. W rzadkich wolnych chwilach piszę, gotuję, czytam i słucham dobej muzyki. Jeśli macie na sprzedaż jakieś książki- zapraszam na gg, jest duża szansa ,że będe zainteresowany kupnem. Kopiowanie i redystrybucja tekstów bez zgody autora są dozwolone wyłącznie do celów niekomercyjnych i za podaniem pierwotnego źródła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka