Bartosz Majewski Bartosz Majewski
68
BLOG

Lis, Solorz, Kaczyński i zagrożenie Demokracji

Bartosz Majewski Bartosz Majewski Polityka Obserwuj notkę 1
Właściwie od momentu osiągnięcia świadomości w zakresie poglądów społecznych,
gospodarczych i politycznych jestem widzem programów informacyjnych robionych przez Tomasza Lisa- początkowo jako anchormana później- również wydawcy. Ostatnimi czasy zwykłem w rozmaitych miejscach na niego psioczyć za zbyt kategoryczne teksty, zbyt zaangażowaną jak na szefa redakcji "Wydarzeń" publicystykę. Moja frekwencja o 18:45 spadła, a jej geneza- zmieniła się. Zacząłem oglądać wydarzenia bardziej ze względu Hannę Smoktunowicz, dystans do świata, ze względu na beznadzieję prowadzenia Kamila Durczoka oraz niezobowiązujący stosunek do rzeczywistości TVP.

Moim zdaniem fakt ,że Lis pełnił dwie stojące do siebie w opozycji role
dziennikarza oraz komentatora nie działał na korzyść czystości przekazu, nie
sprzyjał spójności przekazu autorstwa zespołu ,którym dowodził. Od kilkunastu
miesięcy Lis był w prasie opiniotwórczej i branżowej wyrzucany z Polsatu na skutek
ugięcia się prezesa Solorza pod wpływem nacisków politycznych. W zamian rozmaite redakcje obsadzały go w różnych zabawnych lub poważniejszych rolach- na fotelu prowadzącego wiadomości albo redaktora naczelnego Gazety Wyborczej. Nie od dziś wiadomo ,że Lis nie jest w smak obecnej władzy a także ugrupowań do niedawna będących z PiS w koalicji.

Jarosław Kaczyński niejednokrotnie pokazał ,że nie jest facetem ,który udaje ,że
deszcz pada kiedy plują lub krytykują. Zawsze stawał w takiej sytuacji do walki-
czasami na noże, która często kończyła się dla niego zwycięstwem. Tomasz Lis ,który nigdy nie ukrywał swoich uczuć wobec obecnej władzy, określając ją choćby na łamach jednego z dzienników "koalicją strachu i stagnacji" to też typ rewolwerowca, Świadczy o tym choćby prosty kręgosłup w sporze z Mariuszem Walterem o taśmy na których Aleksander Kwaśniewski zatacza się na grobach pomordowanych w Charkowie. Wtedy TVN było jedyną telewizją ,która wyemitowała ten materiał.

Prawdopodobnie w ramach normalnego państwa panowie popsztykaliby się na łamach kilku gazet, popululi jadem w wywiadach i zrobili ze dwie ostre rozmowy w stylu tej ,którą red. Lis odbył z red. Wildsteinem na łamach Newsweeka gdy ten drugi był jeszcze prezesem TVP . Sprawa umarłaby wraz z końcem kariery któregoś z nich.

Niestety Polskie państwo nie jest normalne, nie trzyma się w nim najbardziej
elementarnych standartów. Takim standartem jest choćby to ,że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. A IIIRP jednocześnie ustala prawo i je egzekwuje oraz ma udziały i pakiety kontrolne w wielu spółkach. Jedną z takich spółek jest spółka PAK gdzie następuje styk władzy PiS oraz interesów Solorza. Prawdopodobnie to tam należy szukać genezy haka jaki PiS znalazł na właściciela Polsatu. Ten sam hak spowodował ,że Lis wyleciał z Wydarzeń a w konsekwencji z całej stacji. Nie potępiam Soloża ,że nie postawił na Lisa dwóch miliardów złotych- już lepiej byłoby zagrać za te dwie bańki w kasynie, bo tam miałby choćby cień szansy. Uważam ,że nawet ktoś tak bogaty jak Soloż nie ma w Polsce żadnych szans w sporze z władzą. Pokazał to przykład skądinąd nie najbiedniejszego Romana Kluski .Soloż i tak długo wytrzymał naciski.

Każda władza od czasu upadku radiokomitetu wpływała w ten czy inny sposób na
telewizję- każda kolejna coraz mocniej. Po aferze Rywina wydawało się ,że następna władza przyniesie przełamanie haniebnego obyczaju. Stało się dokładnie odwrotnie. TVP jest przedstawiana niebezpodstawnie jako TVPiS, Lis wylatuje z Wydarzeń co skutkuje rozbiciem zespołu a TVN i grupa ITI jest nieustannie atakowana jako liberalne medium- sprzymierzeniec układu. Wszystko to w imię tego ,że Jarosław Kaczyński i jego świta są zbyt pamiętliwi, zapiekli i nierozumiejący relacji mediów z państwem.

Od dawna twierdzę ,że wolność słowa jest zagrożona zawsze i w każdych warunkach. W czasie względnie normalnej władzy zagrożeniem jest istnienie TVP, poprawność polityczna, pseudoautorytety decydujące ,które poglądy i informacje są właściwe i nadające się do publicznej wiadomości czy też upolityczniona KRRiT albo niski stan jawności życia publicznego. W czasie władzy SLD, PiS czy innego ugrupowania niebezpiecznego dla Polski do tych zagrożeń należy dodać naciski na właścicieli mediów, przechodzące czasami w realne groźby a także handel ustawami regulującymi rynek mediów.

Wiele osób krytykowało Lisa za to ,że ostatnio wezwał do niegłosowania na PiS
ponieważ głos na PiS to głos na koniec demokracji w Polsce. Nie przyłączę się do
tej fali. Moim zdaniem Lis ma rację. PiS(LiD także tyle ,że Kaczyńscy są znacznie
skuteczniejsi w pacyfikowaniu mediów i szczuciu ludzi na układ. A ,że to Kaczyński
decyduje co jest a co nie jest układem- to już inna para kaloszy) stanowi
zagrożenie dla realnej demokracji, wolności słowa, funkcjonowania czwartej władzy
niezależnej od decyzji politycznych.

Jeśli jednak PiS wygra te wybory, a pewnie tak się stanie to nie będzie jednak w
Polsce drugiej Białorusi. Będzie coś co dobrze znamy i pamiętamy sprzed afery
Rywina i pojawienia się na rynku Faktu . Monopol na to co wolno mówić głośno. Z tym ,że zamiast Michnikowszczyzny właścicielem tego monopolu będzie akurat ten ,który trzyma w zębach państwo. Patrząc na to kogo Polacy wybierają do parlamentu i na prezydenta sam nie wiem który monopol ideowy byłby gorszy.

Mol książkowy, czasami szyderczy, aktualnie szuka swojego miejsca na świecie. W rzadkich wolnych chwilach piszę, gotuję, czytam i słucham dobej muzyki. Jeśli macie na sprzedaż jakieś książki- zapraszam na gg, jest duża szansa ,że będe zainteresowany kupnem. Kopiowanie i redystrybucja tekstów bez zgody autora są dozwolone wyłącznie do celów niekomercyjnych i za podaniem pierwotnego źródła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka