Bartosz Majewski Bartosz Majewski
19
BLOG

Kampania 2007- Można już wszystko

Bartosz Majewski Bartosz Majewski Polityka Obserwuj notkę 7
Tomasz Lis w swojej książce z wiosny 2006 roku "Polska, Głupcze!" pisze o licznych potworkach językowych, bon motach czy też zwrotach ,które w IIIRP przeszły do historii- nie zawsze w glorii, często w atmoswerze skandalu czy śmieszności.

Zastnawiam się czy dziś jaki byłby sens napisać tę samą książkę, uwzględniającą
ostatnie osiemnaście miesięcy życia politycznego naszego kraju. Inflacja słów
,która już pod koniec kampanii wyborczej w 2005 roku mogła niepokoić została
rozpędzona do prędkości niespotykanych od 89 roku. Powiedzieć można już wszystko i ani sąd w trybie wyborczym ani wolne media nie są w stanie tego procesu odwrócić.

Jeszcze nigdy słowa nie znaczyły tak mało. Przygnębiające jest też ,że jutro będą
znaczyły jeszcze mniej. Wydaje się ,że Leszek Balcerowicz zakładając swoją fundację ds. walki z inflacją- tym razem życia politycznego porwał się z motyką na słońce.

Wisienką na zgniłym torcie języka debaty publicznej jest ostatni wyrok sądu w
trybie wyborczym w sprawie wicepremiera Gosiewskiego. Wisienką dlatego ,że
równolegle do Przemysława Edgara sam premier mówił o tym ,że zwycięstwo PO i
koalicja z LiD będzie dla Polski tym czym był 13.12.1981. Które słowa mają
mocniejszy przekaz, są bardziej oderwane od rzeczywistości? Przecież Jarosław
Kaczyński jest kilkukrotnie ważniejszą personą od Przemysława Edgara- tym bardziej
jego słowa.

Co z tego ,że premier porusza się w oparach absurdu skoro elektorat PiS wydaje się być zupełnie zaimpregnowany na opinie odbiegające od zdania prezesa partii? Mało tego- jeśli tylko premier palnie coś takiego to zostanie pochwalony przez czołowych komenatorów w kraju.

Za pomocą ewidentnych kłamstw, sugerowania banalnych rozwiązań i wskazywania fałszywych rozwiązań oraz tworzenia sztucznych osi sporu i podziału stworzono potężną grupę wyborców ,która niczym golem rozumie tylko jeden bodziec- głos swojego pana ->tego ,który uczynił ich podmiotem< przynajmniej w ich własnym mniemaniu. Smutnym faktem jest ,że udało się to przy czynnym udziale opozycji i mediów patrzących władzy na ręce.

Bez nieustannej bezzasadnej nagonki w czasach rządu Marcinkiewicza Ziobro byłby
tylko ministrem bez sukcesów a Kaczyński miotającym się słoniem w składzie
porcelany. Tak samo byłoby z wieloma innymi czołowymi dziś szablami PiS-u. Dziś są
to mężowie stanu idący na szpicy wojsk walczących z hydrą układu. Chapeau bas
redaktorzy! Chapeu bas panie Niesiołowski!

Przychodzi mi na myśl tylko jeden kierunek zmian aby zejść z tej równi pochyłej
prowadzącej wprost do 100% antymerytoryczności życia publicznego. Ograniczenie liczby posłów do stu oraz Ustawa nt. języka publicznego ,która stanowiłaby ,że za kłamstwo na mównicy sejmowej karano by kwotą np. 50.000 zł na cele społeczne(w przeciwieństwie do polityków PAH albo pajacyk.pl wiedzą co robić z pieniędzmi) oraz zakazem kandydowania w najbliższych wyborach do parlamentu, samorządowych oraz prezydenckich. Jestem przekonany ,że egzekwowanie takiego prawa skutecznie "odmuliłoby" debatę publiczną.Perspektywa pięciu lat poza życiem politycznym oraz znacznego uszczerbku stanu konta dla kłamców wydaje mi się odpowiednią zachętą do
trzymania języka za zębami.

Wydaje się to pozornie nierealne- politycy nigdy nie ukręciliby sami na siebie
bata. Ale pozory mylą- gdyby np. PO po wyborach wniosło projekt ustawy pod laskę marszałkowską przypominając PiS ,że było za sanacją życia publicznego...mogłoby się udać. Bulterierzy na złom!


Mol książkowy, czasami szyderczy, aktualnie szuka swojego miejsca na świecie. W rzadkich wolnych chwilach piszę, gotuję, czytam i słucham dobej muzyki. Jeśli macie na sprzedaż jakieś książki- zapraszam na gg, jest duża szansa ,że będe zainteresowany kupnem. Kopiowanie i redystrybucja tekstów bez zgody autora są dozwolone wyłącznie do celów niekomercyjnych i za podaniem pierwotnego źródła.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka