Czy dlatego ,że nie udało się zabić przedstawiciela RP został zorganizowany kolejny akt terroru skierowany przeciwko Polsce? A może były to planowane akty terroru a fiasko zamachu na ambasadora osłabia ich medialną siłę rażenia?
Gdy dwa takie zdarzenia mają miejsce w tak krótkim czasie trudno mówić o przypadku. Wydaje mi się ,że uprawnionym jest aby mówić o tym ,że rebelia ma dobre rozeznanie w sytuacji wewnętrznej państw ,których wojska stacjonują w Iraku. Czym innym da się wytłumaczyć fakt, że te dwa ataki zdarzają się w apogeum Polskiej kampanii wyborczej?
Na skutek zamachów na metro w Madrycie Jose Maria Aznar i jego partia ludowa
przegrały wybory wiosną 2004 roku. Doprowadziło to do prawienatychmiastowego
wycofania wojsk z Iraku przez Jose Luisa Zapatero- następnego premiera Hiszpanii.
Czyżby chodziło o wywarcie takiego samego wpływu na Polski rząd ,którypowstanie po wyborach? Oczywiście tym razem zamachy będą organizowane na Irackiej i być może Afgańskiej a raczej nie na Polskiej ziemi- choć i tego nie możemy wykluczyć. Po uwzględnieniu różnic między systemami politycznymi, stronami kampanii oraz specyfiką lokalną oraz zamachami wydaje się to uprawnioną teza. Wątek bezpieczeństwa naszych rodaków w Iraku i Afganistanie będzie napewno obecny w trakcie kampanii wyborczej i tuż po niej- w sposób mocniejszy niż w 2005 roku. Napewno terroryści osiągną wycofanie się Polskiej ambasady do Zielonej strefy- zamkniętej dzielnicy dla "obcych" obawiających się zamachu.
Pozozstaje nam trzymać się mocno i dalej robić swoje. Terrorystom chodzi tylko o to ,żeby nas wystraszyć. Jeśli zaczniemy panikować- przegramy.



Komentarze
Pokaż komentarze