Rząd w wykonaniu PO okraszony PSL-em wyklarowuje się. Koalicja zapowiada się na cztery lata przy dobrych wiatrach. Pawlak i Tusk wydają się rozumieć ,że wzajemne pożeranie siebie i swoich elektoratów nie leży w ich interesie- tym bardziej ,że ich elektoraty są krańcowo inne- nie przenikną się. Z drugiej strony nie tak dawno słyszeliśmy o rządach 7 letnich- poprzedniej ekipy. Warto zachować dozę sceptycyzmu.
To ,że transfer elektoratu PSL do PO i odwrotnie trudno sobie wyobrazić będzie sprzyjać współpracy oraz możliwie długiej- być może nawet czteroletniej kadencji tego sejmu i rządu. Jeśli Tusk i Sikorski potrafią opanować swoje ambicje prezydenckie i bratobójcze a Pawlak będzie "trzymał fason" tak jak dotąd- rząd nie będzie miał kryzysów wewnętrznych.
Jednak z samego spokoju wewnątrz niewiele wyniknie. Żeby utrzymać się na obecnym poziomie poparcia i marzyć o wygranych wyborach do europarlamentu będzie potrzeba więcej. Jeśli Tusk i spółka chcą realnie coś w Polsce zmienić to mają spore trudności do pokonania- jeszcze przed głosowaniem pierwszych ustaw.
Jeśli Donek zacznie się licytować na słowa z rządem Jarosława Kaczyńskiego to po nim- nie wygra bo nie jest nawet w 1/5 tak dobry w tego typu semantyce jak JarKacz ,który zmysłu twardego opozycjonisty nie porzucił nawet jako prezes rady ministrów. Wtedy też był wraz z PiS w opozycji- wobec układu, mediów czy postkomunistów.
W sferze słów PO nie będzie mogło odwoływać się do klasycznego w Polskiej polityce sprzątania po poprzednikach- jedno złe słowo o poprzednim prezesie i Lech Kaczyński zawetuje każdą ustawę w tej kadencji wpychając PO w koalicję z LiD. Wtedy rząd otrzyma mocnego kopa w sondażach- dla dużej części elektoratu PO nie do zaakceptowania jest sojusz z postkomunistami. Nieunikniony wtedy spadek w sondażach PO poniżej np. 30% doprowadzi do potężnego kryzysu koalicji- kto wie czy nie ostatecznego. Jeśli chce cokolwiek ugrać musi postawić na czyny. Przedewszystkim rząd będzie musiał odróżnić się od PiS w skuteczności.
Dwór zabłysnął narazie marginalizowaniem ludzi spoza "otoczenia" Tuska a nie z osiągania celów czy realizacji obietnic. Dlatego właśnie można się obawiać konfliktu z prezydentem i koalicji z zaciśniętymi zębami- tym razem z LiD. Dostali swoją szansę. Drugiej już nie będzie.
10
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze