Kazimiera Szczucka wstając z łóżka poczuła coś dziwnego. Nic nie było tego poranka normalne. Czuła rewolucyjny zew.
- Taaak! To jest ten moment! Dziś rozpocznę rewolucję genderową w RP! AAhhh...Manifa, Manifa, Manifa- Przemawiała z pasją do swojego kota.
Jej leciwy już kocur- Slavoj nie podzielał jej entuzjazmu i zapału. Była ósma rano a on był zatwardziałym socjalistą i nie zwykł wstawać przed jedenastą- inaczej niż ta imperialistka Szczucka. Slavoja interesowały zdobycze socjalizmu i owoce redystrybucji- pełna micha i opróżniona kuweta. Nie w głowie mi tam jakieś Dżendery...- myślał kocur.
Ignorując jęki kota pani Kazimiera zaczęła organizować komórkę aktywistów.
Pół godziny później już wiedziała ,że przedsięwzięcie to murowany sukces.
- Media już po mojej stronie i nawet nacjonalizować nie trzeba- myślała Szczucka.
Zwróciła się ku Slavojowi i perorowała z niebezpiecznym błyskiem w oku:
- Napiszemy list! Będziemy krytykować reżim sługusów imperializmu i spisek burżuazyjny! Ci kapitaliści ciemiężą lud kobiecy!
Szczucka w krótkim czasie zebrała kilka kobiet- w tym dotąd nieznaną z tego typu operacji Irenę Sambor. Śpiewaczka ta z pasją mówiła do Dziennikarzy: "Za swoją pracę kobiety muszą dostawać takie samo wynagrodzenie co mężczyźni. Nie ma żadnego powodu dla ,którego miałoby być inaczej. Kobiety są mądre, zaprawione w bojach. Tyle razy w historii dawały dowody swojego oddania i miłości ,że nareszcie musi być to przez mężczyzn honorowane"
Gdy Szczucka usłyszała apel Ireny Sambor poczuła się spełniona. Od teraz ci podstępni kapitaliści będą zmuszeni do zrównania płac. Państwo ich zmusi! A jak nie państwo to unia- Szwecja będzie bo jesteśmy mądre zaprawione w bojach i dowiodłyśmy oddania i miłości.
- Wyyyklęęętyyy ludu powstań Zieeeemiiii, Poowstaaaańcie ,których dręczy głóóóód!!!- Zawodziła Szczucka.
I nawet kot jakoś przychylniej spoglądał.



Komentarze
Pokaż komentarze