Każdy z nas szuka swojego miejsca w świecie. Każdy chce odnieść sukces, chociaż każdy zdefiniuje go na swój sposób. Dla jednych będzie to kariera i stanowisko CEO w Apple, dla innego tytuł profesorski, dla jeszcze innego po prostu niezły wynik finansowy. Dla wielu będzie to szczęśliwa rodzina.
Gdzieś częścią wspólną tych pragnień, będzie praca (pamiętajmy też o tej bez, której nikt z nas nie czytałby blogów, czyli pracy naszych matek dla utrzymania domu i opieki nad dziećmi), albo szerzej jakaś aktywność, która daje człowiekowi możliwość rozwijania swojej osobowości. Chociażby przez zapewnienie tych podstawowych potrzeb z hierarchii Maslowa, czyli dachu nad głową, czegoś do jedzenia, przedszkola dla dziecka….
Ale jak to wymarzone zajęcie, pracę, sukces osiągnąć? Czy są jakieś warunki wspólne, które spełnili Ci najwybitniejsi? Czy jest coś co połączy Jobsa, z Einsteinem z Wojtyłą? Od kilku miesięcy próbuje na to pytanie znaleźć odpowiedź i będę jej nadal szukał. Dziś jedna refleksja na ten temat. (I zastrzeżenie, sukces, kariera może mieć różne oblicza, to może być spełniony pracownik stowarzyszenia zajmującego się dziećmi ulicy, o którym nigdy nie słyszeliście, nie koniecznie prezes Western Union).
Oczywiście to co nam się ciśnie na sam przód głowy to „praca,praca,praca”, „talent to 5% sukcesu reszta to 95% ciężkiej pracy”. Hmmm. Chyba to nie do końca prawda. Oczywiście Wojtyła i Jobs to byli tytani pracy. Ale Einstein swoją największą myśl stworzył dzięki nudzie jaką zapewniała mu praca w urzędzie patentowym. Czy Newton wpadłby na swoją genialną teorie gdyby siedział ciągle nad swoimi notatkami w gabinecie, zamiast wylegiwać się pod jabłonią? Czy Archimedes opracowałby prawo wyporu gdyby nie zamiłowanie do leniwych kąpieli?
I jeszcze jedno, nawet jeśli ciężka praca jest konieczne, to czy Ci „tytani” byliby równie pracowicie gdyby pracą, którą wykonywali ich nie pasjonowała? W mojej ocenie NIE. Karol Wojtyła mógłby zostać porządnym pracownikiem umysłowym, może naprawdę dobrym księgowym. A niech nawet będzie całkiem dobrym aktorem. Ale nie wybitnym. Einstein mógł wybrać karierę jaką zapewniała mu praca w przedsiębiorstwie jego rodziny. Ale czy zostałby genialnym przedsiębiorcą, nawet pracując po 20 godzin dziennie…. Sami sobie odpowiedzmy na to pytanie.
Karol Wojtyła mógł do końca życia grać w krakowskich teatrach, może nawet zadziwić Kantora i ścigać się z Olbrychskim (co za straszna wizja). Ale nie usłyszałby o nim cały świat. Musiał podjąć ogromne ryzyko i pójść za głosem serca, tym co uważał za właściwe i zostać księdzem. Pamiętajmy jak trudna musiała to być decyzja w obliczu dwóch totalitaryzmów. Jaką karierę mógł zrobić ksiądz w stalinowskim systemie?
Pamiętajmy żaden z nich nie wybierał kariery. Robili tylko to co ich fascynowało. Najłatwiej odnieść sukces w tym, co naprawdę lubimy robić. W tym co nas ekscytuje, co dla nas jest ważne, co jest wyzwaniem. To może być perfekcyjnie prowadzona księgowość, może to być idealny porządek na półkach sklepowych….(naprawdę to zadziwiające co ludzi może ekscytować). Zastanów się nad tym co uwielbiasz i jak zrobić z tego zawód.
Nie wierzysz, że to możliwe? To zadaj sobie pytanie czy można zostać milionerem bawiąc się z psem? Cesar Millan przymierał głodem, mieszkając nielegalnie w USA, kiedy zdecydował, że nie zajmie się ogrodnictwem, jak doradzali mu jego meksykańscy przyjaciele. Zajmie się zabawą z psami. Co!!!!! Umówmy się, jaką mógł zrobić karierę facet, który uczył psy siadać na komendę? Nielegalnie!? Dziś jest marką samą w sobie, wartą wiele milionów dolarów i daje lekcję wychowania psów za kilkaset tysięcy dolarów gwiazdom filmowym (swoją drogą tylko w USA umową na program w ogólnokrajowej TV mógł podpisać nielegalny mieszkaniec kraju). Tak więc możesz robić karierę bawiąc się z psem. Po prostu musisz być w tym najlepszy na świecie.
Oczywiście teraz warto trochę spuścić powietrza z tego balona i przejść do historii trochę bardziej banalnych. Ale reguła, zasada pozostaje ta sama.
Znajdź to co cię ekscytuje, co jest dla Ciebie ważne. Odnajdź swoje powołanie. Tu zaczyna się droga do sukcesu.



Komentarze
Pokaż komentarze