59 obserwujących
430 notek
522k odsłony
950 odsłon

Garść wspomnień, szczypta deszczowej nostalgii i melodia co polskie serca porusza

Wykop Skomentuj56

Najpiękniejsza ze wszystkich jest muzyka polska.
J. Reiss

image

Przyznaję się. Jako małolat zbierałem puszki po piwie i opakowania po papierosach. Prospekty przysyłane przez działy marketingu zachodnich firm pachniały inaczej. Oryginalna coca-cola stanowiła obiekt mych marzeń. Filmy z Bruce-m Lee przewyższały w skali doznań smak bubble gum… Pamiętam to wszystko. Byłem li tylko wschodnim Europejczykiem. I to nie na pewno, bo w rzeczywistości w naszej szaroburej codzienności byłem bliższy „azjatyckim” rówieśnikom z Ufy czy Mińska niźli równolatkom zza Łaby. Ech…

Nigdy jednak nie zapomniałem skąd się wziąłem. Gdy do drzwi dzwonili koledzy mych dziadków przyjeżdżający nad Wisłę ze szkockich wyżyn, czułem, że przybywali z innego świata. Kolorowego, wolnego, odmiennego… Byli zjawiskowi, nieziemscy, światowi. Mimo tego gdy zasiadali za dziadkowym stołem prosili o włączenie patefonu (sic!). Szmer kręcących się płyt,  melodia, wschodnie „eł” i dziwne „ą” w tle. Wtedy to przybysze z innego wymiaru zastygali w czujnej herbacianej nostalgii. A potem… Cisza. Wciąż cisza… Rozumiałem, że właśnie wybrzmiałe słowa i  muzyka są dla nich ważne. Słowa, których używam i muzyka, której słucham.  Miałem je na co dzień, oni nie. I ten szmer igły sunącej po płycie…

Bezlitosna hitlerowska machina porywała przed laty tych ówcześnie niespełna dwudziestoletnich chłopaków z podwórek, ulic i zaułków. Wojna żywiła się nie tylko młodzieńcami spod Hanoweru, Dortmundu i Linzu, ale również z Grudziądza, Ostrowa Wielkopolskiego, Katowic i Bydgoszczy. Wielu z polskich chłopaków straciło życie nad Wołgą, Renem i Dnieprem walcząc nie za swoją sprawę. Jednak ci, którzy przeżyli i przeszli na stronę aliantów zwykle pozostawali sobą. Do dziś pamiętam, że pan Marian zwrócił się do mej babki tymi słowy: „Zosiu, cierpiałem głód, zżerały mnie pchły, mróz rozsadzał mi mózg i strzelałem do ludzi, ale zawsze w głowie brzmiały mi dźwięki naszej, polskiej muzyki. Wierzyłem, że znów ją usłyszę.”

Dziś nie ma na tym świecie pana Mariana, jego brata i mych dziadków. Gumy do żucia straciły swą magię. Wciąż jednak pamiętam słowa przyjaciela mej antenatki i trzaski czarnych krążków. Oczywiście można stwierdzić, iż nasze nadwiślańskie muzykowanie to popelina w porównaniu z paryskimi, nowojorskimi czy londyńskim hitami. Ja uważam inaczej. Moje przekonanie nie wynika jednakże ze ślepego  zauroczenia i wielbienia w ciemno wszystkiego co nasze. To jednak coś nieuchwytnego, delikatnego i niepowtarzalnego. To „coś” powoduje, iż serce żywiej bije już po pierwszych nutach. Nawet słów brakuje…

Podobno polska muzyka ma specyficzny rytm, tempo i skalę dźwięków. Nie znam się na tym, lecz gdy słucham dzieł autorstwa naszych mistrzów i porównuję je z muzyką spoza polskich granic czuję, że nawet najpiękniejsze utwory znad Sekwany, Padu, Renu, Moskwy czy Dunaju, choć cudne, nie oddziałują na ma duszę w taki sposób jak te nadwiślańskie. Ta odmienność, nostalgia, tajemnica, siła. Zanurzam się w nie, chłonę całym sobą i słucham… Czuję wtedy, że jestem u siebie. Gdy jutro niebo przestanie płakać, założę słuchawki na uszy i wraz z XIX wiecznymi mistrzami ruszę poszukać w pobliskim lesie zapachu wiatru. Naszego wiatru…

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Wykop Skomentuj56
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura