67 obserwujących
482 notki
608k odsłon
1139 odsłon

Dlaczego Unia Europejska jawnie popiera rozwój antysemityzmu?

Wykop Skomentuj40

Jeżeli rządowa machina wymaga od ciebie, abyś był pośrednikiem niesprawiedliwości wobec innych, wtedy, powiadam ci, złam prawo.
H.D. Thoreau

image
Kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że konkluzje szczytu Rady Europejskiej są „ponad rozporządzeniami". Rzecz jasna również te z 10-11.12.2020 r. Skoro tak, to warto byłoby przyjrzeć się im dokładnie w całości, bo naprawdę nie zaszkodzi wiedzieć co będzie nas czekać w najbliższych latach. Zaznaczę od razu, że temat ten postaram się poruszyć w innej notce. Uczynię to z przyjemnością, gdyż zagadnienie „funduszu covidowego” przesłoniło wszystkie inne, niewątpliwie istotne, kwestie. Dziś odniosę się tylko do sprawy, która pokazuje w jakim kierunku zamierzają poprowadzić nas przywódcy i urzędnicy  Unii Europejskiej w zakresie naszych praw i obowiązków. Postanowiłem uczynić to na konkretnym przykładzie, doskonale obrazującym jak współcześni decydenci traktują w praktyce hasło: „wolność, równość, braterstwo!”. A szczególnie ten drugi rzeczownik.


Jedna ze wspomnianych konkluzji (nr 24 - link u dołu notki) otrzymała następujące brzmienie:
"Rada Europejska potępia wszelkie godzące w wolność słowa, religii i przekonań formy ataku, w tym antysemityzm, rasizm i ksenofobię, i podkreśla, jak ważna jest walka z nawoływaniem do nienawiści i przemocy i z nietolerancją. Wyraża zadowolenie w związku z przyjęciem deklaracji Rady w sprawie uwzględniania walki z antysemityzmem we wszystkich obszarach polityki."


Niemal natychmiast po tym wydarzeniu Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder z zadowoleniem oświadczył: „Europa ma poważny i przerażający problem antysemityzmu i najwyższy czas, aby Unia Europejska, jej państwa członkowskie i władze lokalne skierowały do niej realne środki.”


Dla każdego normalnego człowieka przytoczone wyżej cytaty zawierają treści akceptowalne. Nie powinno się bowiem prześladować, postponować i dyskryminować kogokolwiek! Dobrze, ale aby poprawnie zrozumieć sens i znaczenie faktu przyjęcia przez organ UE wspomnianej konkluzji należy bezwzględnie spojrzeć na temat holistycznie, bez uprzedzeń i w miarę szczegółowo. Bez tego sedno sprawy pozostanie ukryte przed naszymi zmysłami, a tym samym nie uda się dokonać poprawnej oceny wydarzenia. Zatem…


Jakiś czas temu pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na dokument zatytułowany „Koniec antysemityzmu! Katalog zasad do walki z antysemityzmem”. Powstał on w lutym 2018 r. podczas spotkania światowych tuzów nauki, polityki, gospodarki, mediów itd., a jego treścią były postulaty środowisk żydowskich wobec władz państwowych wszystkich zamieszkałych kontynentów. Było ich wiele, ale kilka zasługuje na wyróżnienie. Ot, choćby te o konieczności przeznaczania na walkę z antysemityzmem 0,02 % PKB każdego kraju (w przypadku Polski to na dziś ok. 400 mln zł!), wpisania do konstytucji walki z niechęcią do Żydów, uświadamiania zła antysemityzmu dzieci i młodzieży już od wieku przedszkolnego czy też wprowadzenie do kodeksów karnych specjalnych przepisów poświęconych „przestępstwom o charakterze antysemickim”.  Gdy z grubsza analizowałem ten dokument, na mej twarzy zagościł uśmiech, ponieważ niektóre propozycje przypominały niemal 1:1 postulaty najbardziej zamordystycznych reżimów. Co więcej, nie spodziewałem się, iż  mimo swego radykalizmu i dziwności, tak szybko obleką się w „ciało”. Ktoś posiadający większe doświadczenie i sprawniejsze pióro winien zająć się sprawą dogłębnie. Mam nadzieję, iż nastąpi to niebawem. Ja, jako że znam własne ograniczenia, wspomnę tylko o jednym aspekcie związanym z wdrażaniem apelu środowisk żydowskich w życie.


Równość wobec prawa  jest normą konstytucyjną wymagająca, aby prawodawstwo traktowało na równi osoby znajdujące się w podobnej sytuacji. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej zabrania m.in. dyskryminowania lub wprowadzania szczególnych uprawnień dla osób ze względu na płeć, urodzenie, rasę, narodowość, wykształcenie, zawód i wyznanie. Ta definicja zdaje się przejrzysta i zrozumiała. Do mnie jednak przemawia bardziej inna formuła dotycząca pojęcia „równości w prawie”, które oznacza tworzenie treści prawa w sposób eliminujący bezpodstawne formy dyskryminacji lub uprzywilejowania. W porządku. Nie powinno zatem ulegać wątpliwości, iż każdy człowiek i obywatel winien, ba!, musi być w zakresie praw i obowiązków traktowany jednakowo, a jego wrażliwość, potrzeby i zachowania oceniane zgodnie z literą i duchem przepisów zawartych w regulacjach prawnych. Czy tak jest w praktyce?


 Europa Zachodnia mocno już w tym względzie kuleje. Przykłady? Np. obecnie prawo belgijskie nie przewiduje żadnej konkretnej sankcji za negowanie zbrodni przeciwko ludzkości, w przeciwieństwie do przepisów o negowaniu ludobójstwa popełnionego w okresie II wojny światowej.  W czerwcu 2005 r. podczas debaty w belgijskim senacie wskazywano na konieczność rozszerzenia jej obowiązywania na negowanie ludobójstwa Ormian i ludobójstwa w Rwandzie. Nowelizacja… nie doszła jednak do skutku. We Francji tzw. kłamstwo oświęcimskie podlega penalizacji od dawna. Natomiast w odpowiedzi na próby poszerzenia odpowiedzialności karnej na pozostałych tzw. negacjonistów, Rada Konstytucyjna w wyroku z dnia 28 lutego 2012 r. uznała, że przepisy ustawy o karaniu osób negujących ludobójstwo  Ormian przez Turcję w latach 1915–1917, jako ludobójstwa uznanego przez państwo francuskie są niekonstytucyjne. Gdy w roku 2016 pewien Francuz wniósł do sądu sprawę o to, iż takie wyroki są niezgodne z zasadą wolności słowa i swobody badań „Rada Konstytucyjna po raz pierwszy uznała, że już formułowanie oświadczeń kwestionujących istnienie faktów popełnionych podczas II wojny światowej zbrodni przeciwko ludzkości, sankcjonowanych jako takie przez francuską lub międzynarodową jurysdykcję, same w sobie stanowią podżeganie do rasizmu i antysemityzmu. W związku z tym celem kwestionowanych przepisów jest ukaranie nadużyć w korzystaniu z wolności słowa i komunikacji, które prowadzić mogą do poważnych przejawów antysemityzmu i nienawiści rasowej.” Wygląda to naprawdę nieciekawie. A w Polsce?

W odniesieniu do działań, które można umieścić w zbiorze tzw. przestępstw z nienawiści, polski Kodeks Karny przewiduje:
- Art. 119 §1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawiania wolności od 3 miesięcy do lat 5; §2. Tej samej karze podlega, kto publicznie nawołuje do popełnienia przestępstwa określonego w §1.
- Art. 256. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawiania wolności do lat 3.
- Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Jak widać istnieją przepisy, które pozwalają na karanie zachowań przestępczych motywowanych względami społeczno-politycznymi. Niestety, to według opinii wrogów równości wobec prawa zdecydowanie za mało!

Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka