92 obserwujących
621 notek
901k odsłon
  652   2

Krym – piękny obiekt pożądania, czyli krótka opowieść bez puenty

Aby mieć pewność, trzeba rozpocząć od wątpienia
S.A. Poniatowski

image

Mój kumpel Andrzej był kiedyś na Krymie. Wiele lat temu, wtedy gdy na wschodzie jeszcze nie świszczały kule i nie grzmiały wybuchy, a jedynym dźwiękiem wbijającym się w pamięć był szum fal rozbijających się o ostre brzegi półwyspu. Zapytałem czy jest tam równie ciekawie jak w Słowenii, w której przy końcu kwietnia rano można kąpać się w Adriatyku, a po południu jeszcze szusować na nartach, Andrzej odrzekł, że… nie. Na Krymie jest ciekawiej. Wprawdzie w tej krainie mało kto dba o zabytki, jakość obsługi turystów woła o pomstę do nieba, ludzie w swej masie sowieccy, ale ten klimat… Góry, błękitne morze, palmy, step… Ech! Odkąd pamiętam półwysep „wbity” w Morze Czarne i jakby przyklejony do Ukrainy zawsze mnie pociągał. Przyznam, iż miałem zamiar ruszyć śladem mojego kolegi, ale czasem życie płata nieprzyjemne figle. Zresztą co się odwlecze, to nie uciecze. Mam nadzieję… Dziś ten obszar o powierzchni – mniej więcej - województwa lubelskiego stanowi kość niezgody pomiędzy Ukrainą a Rosją. Spoglądamy na spór i tak naprawdę nie wiemy do końca: po czyjej stronie racja? Spróbujmy zatem przyjrzeć się bliżej temu zagadnieniu. Zaznaczę na wstępie, że w świetle prawa międzynarodowego niezbywalne prawo do „własności” półwyspu ma Ukraina. To nie powinno ulegać wątpliwości. Tak już jednak bywa, że poza literą prawa dla publiki liczy się również tradycja, zasiedzenie, historia posiadania, czyli tzw. ludowa słuszność.

Najwcześniejsze informacje o Krymie zawdzięczamy starożytnym Hellenom. To oni od VIII w. p.n.e. peregrynowali po wielu rejonach świata i pozostawili potomnym ich opisy. W poszukiwaniu zysków podróżowali po Morzu Czarnym (zwanym przez nich Morzem Gościnnym) i znajdując miejsca odpowiednie do życia i prowadzenia biznesu osiadali w nich, budowali osady, handlowali… To dzięki nim powstało mnóstwo ośrodków miejskich zakładanych przez osadników z Miletu, Kolofonu, Efezu, Theos… Teodosia, Kercz, Symferopol, Kercz, Eupatorię a nawet Sewastopol zakładali synowie antycznej Hellady.  Gdy pojawili się w tamtych stronach pytali, słuchali i zapisywali. Na skutek ich ciekawości wiemy, że pierwotnymi gospodarzami półwyspu byli Taurowie, o których obyczajach mamy taki opis:

Taurowie mają takie zwyczaje: Składają na ofiarę dziewiczej bogini rozbitków okrętowych oraz wszystkich zagnanych do nich i pojmanych Hellenów w następujący sposób: po dopełnieniu wstępnych obrządków rozbijają im głowę maczugą. Niektórzy twierdzą, że strącają oni ciało na dół ze stromej skały (bo na niej wybudowana jest i świątynia), a głowę wbijają na pal; inni znów co do głowy są zgodni, tylko ciała jak mówią, nie zrzuca się ze skały, lecz grzebie się je w ziemi.

imageScyci i Hellen

Wiemy również, że przez długie lata znaczną częścią Krymu mieli w swym posiadaniu Kimmeriowie. Lud prawdopodobnie pochodzenia irańskiego, który na krótko przed przybyciem Hellenów uległ przewadze Scytów. Ci ostatni panowali nad wspomnianą krainą niemal po schyłek starej ery. Musieli bowiem ustąpić miejsca ludowi pokrewnemu, który na kartach dziejów zapisał się pod nazwą Sarmatów. W owym czasie dokonała się oryginalna synteza pomiędzy Sarmatami a ludnością pochodzenia greckiego. Ta druga w „wianie” dała nowej wspólnocie rzemiosło, poezję, architekturę, zdolności handlowe, pismo a plemiona sarmackie dynamikę, siłę zbrojną, język. Dzięki etnicznej symbiozie Krym i pobliskie rejony rozkwitały. Jeden z potężniejszych organizmów państwowych powstałych w oparciu o zasoby Krymu, tj. Królestwo Bosporańskie, czerpało pełnymi garściami z bogactw interioru (dzisiejszej Ukrainy i południowo-zachodniej Rosji), które następnie eksportowało do ekumeny śródziemnomorskiej. Do Hellady, Egiptu, Rzymu, Hiszpanii, Kartaginy, Fenicji… Siłą rzeczy taki „skarb” nie mógł ujść uwadze prężnemu i agresywnemu Imperium Rzymskiemu. Przez około trzy wieki kohorty rzymskie stacjonowały na Krymie. Z czasem musiały ustąpić miejsca etnosowi niezwykle ekspansywnemu o nazwie Goci. To oni w początkach III w. n.e. zajęli nie tylko sporą część ziem dzisiejszej Ukrainy, ale również na drodze podbojów podporządkowali sobie wszystkie miasta Krymu. Oczywiście tylko te, których wcześniej nie zniszczyli. Po Gotach pojawili się Hunowie. Po nich (Proto)Bułgarzy. Z kolei Awarowie, Węgrzy, Pieczyngowie… Wreszcie na jakiś czas zwierzchnictwo nad większą częścią Krymu zdobyli… Rusowie. Tak, Rusowie, a nie słowiańscy Rusini, bo ci drudzy odgrywali jedynie rolę pomocników skandynawskich jarlów. Jeszcze w drugiej połowie XII stulecia książęta kijowscy starali się odzyskać wpływy na Krymie i w tym celu ścierali się wielokrotnie z koczowniczymi Połowcami (Kumanami) będącymi ówcześnie zwierzchnikami półwyspu. O tych perypetiach wspomina m.in. epos pt.  „Słowo o pułku Igora” zawierający passus o radości „hożych dziewoj gockich” cieszących się z klęski ruskiej. Trzeba zaznaczyć, iż przez całe wczesne średniowiecze zwierzchność nad Krymem starali się utrzymywać Bizantyjczycy, utrzymujący w tym rejonie liczne garnizony wojskowe oraz struktury kościelne.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura