92 obserwujących
621 notek
901k odsłon
  676   3

O marzeniach ściętej głowy albo rojenia wolnego świata o dezintegracji Rosji

Nadzieja jest dobrym śniadaniem, lecz kiepską wieczerzą.
Francis Bacon

image

Rosja. Ponad siedemnaście milionów kilometrów kwadratowych powierzchni, nieprzebrane zasoby wody, drewna, tablica Mendelejewa pod ziemią, wielkie miasta, oryginalna fauna i flora… No i oczywiście około 145 milionów mieszkańców reprezentujących ponad 100 narodowości. Kogo tam nie ma?! Rosjanie, Nieńcy, Udmurci, Buriaci, Tatarzy, Ukraińcy, Karelowie, Czeczeńcy, Kałmucy, Samojedowie, Polacy, Mordwińcy, Niemcy, Żydzi, Chińczycy, Komiacy… Prawdziwy tygiel etniczny przypominający w pewnym stopniu stosunki panujące w USA, ale… Nie wolno zapominać, że choć rdzenni Rosjanie stanowią nieco ponad 75% ludności to pozostałe nacje , w przeciwieństwie do tzw. mniejszości za Atlantykiem, zamieszkują – na ogół – zwarcie określone i historyczne terytoria. Mają zatem swoje „heimaty”, które kochają, cenią i czują się w nich naprawdę dobrze. Gdybym miał przywołać (nieco ułomną) paralelę, to przypomina mi ona pewnego mojego powinowatego, który podczas odwiedzin w dużym mieście czuł się już następnego dnia nieswojo, a nawet obco. Wstawał o piątej rano, wychodził do ogrodu i sprawiał wrażenie jakby został zesłany do kolonii karnej. Obce, choć identyczne co do języka, środowisko było dlań przytłaczającym, w jakimś stopniu tajemniczym, nieprzystającym. Dla psychicznego dobrostanu potrzebował bowiem znajomej wierzby, zapamiętanego zakrętu, znajomej sąsiadki, szerokiego pola, szczekającego Burka oraz ludzi porozumiewających się tym samym kodem. 

Przypuszczam, iż mądre głowy perorujące o implozji największego państwa świata, mającej nastąpić na skutek perturbacji wynikających z wojny ukraińsko-rosyjskiej, odpływają w świat urojony. Co prawda niezorientowany widz mógłby takim proroctwom przyklasnąć, ale każdy, kto choćby tylko potrafi odróżnić  „bukwę” od „litery” zdaje sobie sprawę z tego, że uzna te opowieści za s-f. Dlaczego? Sprawa jest dość prosta. Okazuje się bowiem, że ostatni bunt ludów - żyjących w granicach Rosji - wobec Moskwy, który da się nazwać narodowowyzwoleńczym miał miejsce w wieku… XVIII i został przeprowadzony przez pogardzanych dziś Kałmuków. Pomijam tu polskie powstania z XIX w. i bunt Czeczeńców Dudajewa, ponieważ nie wpisują się one we wspomniane pojęcie. Część Polski była swoistą i absolutnie niepasującą do całości  przystawką do państwa carów. Cywilizacyjnie obcą wobec Moskali, odrębną, wewnętrznie silną, z historycznym dorobkiem. Natomiast Czeczeni to ewenement na skalę światową. Sprzeciw Czeczeńców wobec władz rosyjskich nie wynikał – przede wszystkim – z niechęci do Moskali i ruskiego mira, ale był pochodną ograniczania górali w ich tradycyjnym sposobie życia. Być może gen. Dudajew (i nieliczni spadkobiercy idei tego odważnego człowieka) widział to inaczej, lecz większość jego podkomendnych oraz całe masy ludu byłyby gotowe uznać zwierzchność Rosjan nad Groznym pod warunkiem dania im „listu kaperskiego” umożliwiającego łupienie i trzymanie w szachu pozostałych ludów północnego Przykaukazia. Dopiero obecny gospodarz Kremla wyczuwając w Kadyrowie pokrewną bandycką duszę przybił z nim „piątkę” i dzięki temu zyskał pokój w tym rejonie utrzymywany przez legiony zbrojnych czeczeńskich łupieżców terroryzujących Karaczajów, Czerkiesów, Awarów, Bałkarów i wielu, wielu innych. To po pierwsze.

Po drugie, potencjalnymi punktami zapalnymi w granicach państwa Rosyjskiego są li tylko dwa regiony. Tatarstan, kilka republik przyległych i Tuwa. W tym pierwszym wciąż dominują ludy nierosyjskie. Tatarzy (ponad 50% ludności), Czuwasze, Baszkirzy oraz Udmurci. Każda z tych nacji posiada spore tradycje niezależności i na ogół koso spogląda na osadników przysłanych przez Moskwę. Co więcej, w dobie upadku ZSRR Republika Tatarstanu wywalczył spory zakres niezależności, który jednak w ciągu następnych lat uległ znacznemu ograniczeniu. Dodać trzeba, że kilka milionów (ok. sześciu) Tatarów to w znacznej większość ludność wyznająca islam, który stał się w tej krainie  religią panująca już w X/XI wieku. Warto dodać, że Tatarzy i sprzymierzone z nimi nacje zbojkotowały referendum z roku 2015, a przywódca (niby marionetka Kremla) nieco później oświadczył, iż „jego republika ma swoją politykę wobec Ankary a Tatarzy i Turcy to bratnie narody.” Zresztą animozje pomiędzy tuziemcami a Rosjanami są codziennością. Wprawdzie nie przybrały one postaci poważnych zamieszek, ale kto wie…

Odnośnie Tuwy, to warto zaznaczyć, że minister obrony Federacji Rosyjskiej, czyli S. Szojgu,  jest uznawany w tej republice za… zdrajcę. Zdrajcę, bo sam, po jednym z rodziców, jest Tuwińcem. Natomiast Tuwińcy (naród z grupy mongolskiej) bardzo, ale to bardzo nie lubią Rosjan. Ta niechęć przejawiała się w rozruchach mających miejsce w czasach sowieckich. Nie raz i nie dwa tutejsi buntowali się przeciw postanowieniom płynącym z Moskwy i dawali temu wyraz w sposób bardzo dramatyczny. Pobocznym skutkiem wrogości Tuwińców do Rosjan jest to, że w tejże krainie wciąż ponad 80% mieszkańców to nie-Rosjanie, a język Tołstoja i Lermontowa nie zapuścił korzeni w Kyzył oraz innych ośrodkach. Zauważy ktoś: ale przecież Tuwińcy w znacznej liczbie pojawili się na Ukrainie. Tak, to prawda. Nie należy jednak utożsamiać żądzy pozyskiwania łupów, tak charakterystycznej dla plemion mongolskich, z asymilacja do ruskiego mira.

Cóż jeszcze można dodać dla wsparcia zwolenników teorii o implozji Rosji? Niewiele. A to przede wszystkim z tej przyczyny, iż poza Kaukazem, spacyfikowanym przez rzezimieszków Kadyrowa, potencjał przeciwników ruskiego mira jawi się jako zbyt małym, aby spowodować poważne zamieszanie w Chanacie Moskiewskim. Nie da się wprawdzie wykluczyć, iż straty osobowe ponoszone przez rosyjską armię zostaną dostrzeżone w Tatarstanie, Tuwie czy Dagestanie, ale nawet wybuch buntu nie zachwieje fundamentami Rosji. Idzie o skalę. Przecież pięć milionów Tatarów z Kazania nie będzie w stanie przeciwstawić się pancernym brygadom z Pskowa i Tweru. Niestety. Oczywiście bunt wewnątrz Rosji podniesiony przez ludność nierosyjską mógłby odbić się dość poważnie na zdolnościach Moskwy, lecz byłby to jedynie epizod. Najpewniej krwawy, bardzo krwawy, ale tylko epizod.

Apeluję zatem do fantastów: dajmy spokój imaginacjom, a zróbmy wszystko, aby Moskal dostał baty w realu. A wtedy…


Link:
https://shkolyariki.ru/pl/inostrannye-yazyki/naselenie-tatarii-na-god-sostavlyaet-naselenie-tatarstana-dolya-v-obshchei.html

-------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.




Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka