96 obserwujących
670 notek
1010k odsłon
  464   3

Przekręt na „Ukraińca”, czyli podłość ludzka nie zna granic

Oto mi ludzka podłość kałem w źrenicę bryzga.
K. Przerwa-Tetmajer
image

Typowe bydgoskie blokowisko. Po załatwieniu kilku drobiazgów biorę azymut na dom. Nagle tuż przy mnie zatrzymuje się auto, przez otwarte okno wychyla się smagłolicy mężczyzna i zagaja:
- Psjeprasjam. Dzien dobry.
- Dzień dobry – odpowiadam.
- Panie, jak daljeko do Torunia?
- Jakieś pięćdziesiąt kilometrów – oświadczam zgodnie z prawdą.
Człowiek kiwa głową ze zrozumieniem, a potem wyciąga do mnie ręką. Wyciągam swoją. Uścisk. Odwzajemniam.
- Wi Poljacy, to dobri ludje. Dzienkuje.  
W dłoni nieznajomego pojawia się czerwone puzderko.
- Prosje.
- Panie, nie trzeba. Pan to schowa.
- Prosje. Ja z Ukrainy i wy, Poljacy, tak nam pomagjacie. To prezient.
Gość absolutnie nie wygląda na standardowego Ukraińca, ale tam taki tygiel narodów… Gadka też zupełnie nie wschodnia…
- Panie, schowaj Pan to. Pomagamy nie dlatego, że oczekujemy zapłaty.
- Prosje – smagły człowiek staje się natrętny.
- A z jakiej miejscowości ukraińskiej Pan przyjechał?
Cisza.
- Z zachodniej, czy wschodniej Ukrainy? – ponawiam pytanie i kątem oka dostrzegam na tylnym siedzeniu auta całą masę różnych różnistych pudełek i pudełeczek.


Nieznajomy opuszcza okno. Podnosi rękę (pożegnanie?) i szybko rusza. Po kilku sekundach zatrzymuje się przy innym przechodniu. A ja kontynuuję powrót do „macierzy”. Jednak już w aucie, jakieś kilkaset, lecz nie więcej niż dwieście metrów dalej, dostrzegam innego smagłolicego osobnika, który stoi przy samochodzie trzymając w ręku większe pudełko i namiętnie gestykuluje próbując coś przekazać dwóm starszym osobom. Pojazd, w którym przemieszczał się „Ukrainiec” pragnący obdarować mnie dowodem wdzięczności miał rejestracje poznańskie (początek), ten, przy którym starszym ludziom „odwdzięczał się” kolejny, miał z kolei słowackie numery rejestracyjne. Obaj bardzo przypominali z fizjonomii mieszkańców cygańskich wsi u naszych południowych sąsiadów. Byłem – widziałem. Kropkę należy połączyć z kropką.

Napisałem o tym na gorąco z dwóch powodów. Po pierwsze, tego wymaga zwykła ludzka przyzwoitość. Uważam, że trzeba przestrzegać ludzi przed nieuczciwymi, choć niekoniecznie kryminalnymi, praktykami. Po drugie, znając skłonności pewnej grupy moich nieszczęsnych rodaków, gaworzących ochoczo i z przerażeniem o Ukraińcach, którzy – rzekomo - nie chcą płacić na stacjach benzynowych za paliwo, handlują bronią na rynkach warzywnych, albo nocami przygotowują w osiedlowym śmietniku „brudną bombę”, pragnę uprzedzić bajędy o ukraińskich gangach wciskających – oczywiście nie za darmo - litościwym Polakom bezużyteczne zawartości pudełek. Taka narracja zapewne byłaby w stanie zalęgnąć się w niektórych umysłach. Zatem: przestrzegam przed śniadymi brunetami, którzy - ni stąd ni zowąd - na siłę będą chcieli nam dziękować za miłosierdzie i przy okazji (wykorzystując nasz stosunek do walczącej Ukrainy) zaoferować zakup bezużytecznego badziewia. Nie może być tak, żeby Cygan… Pardon! „Ukrainiec” zawinił, a kowala powiesili.

A swoją drogą – podłość ludzka zaprawdę nie zna granic.


PS Przekaz nieznajomego "Ukraińca" oddaję fonetycznie.

-----------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale