45 obserwujących
305 notek
341k odsłon
717 odsłon

Garść uwag o „judeochrześcijaństwie”, czyli groźne oblicze dziecięcej naiwności

Wykop Skomentuj16

Prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn
F. Bacon

image

Czy jest ktoś kto nie lubił bajek? Chyba nie. Baśniowy świat pociąga, pełen jest wydarzeń i postaci fantastycznych, mieni się barwami niespotykanymi w realu. Problem w tym, że z czasem wyrasta się z wiary w siedmiomilowe buty, Konika Garbuska oraz czarodziejskie różdżki. Wyrasta się, ale… nie zawsze. Aby przekonać się o tym wystarczy wyszukać w sieci dowolną stronę poświęconą kryptozoologii lub odnaleźć grupę dyskusyjną skupioną wokół tej tematyki. Co tam się wyprawia! Dorośli ludzie toczą zacięte boje o to czy Chupacabra ma skórę bardziej przypominającą rybią czy gadzią? Czy Ogopogo żyje wyłącznie w środowisku wodnym, czy też niekiedy wyczołguje się na ląd? Czy Bunyip porusza się przy pomocy ssaczych kończyn, cz też wykorzystuje macki à la ośmiornica? Lecą wyzwiska, groźby, przekleństwa. To po prostu w głowie się nie mieści… Postronny i dojrzały (!) obserwator musi stwierdzić  – z całą sympatią dla kryptozoologów - iż bawiący się w to ludzie wciąż noszą krótkie spodenki. Ale w końcu to takie niegroźne dziwactwo. Gorzej, gdy bajędy rozpowszechniane są przez tzw. ludzi poważnych, trafiają masowo pod strzechy i zyskują status obywatelstwa. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku klechdy o „judeochrześcijaństwie”.

Pojęcia tego używa się ostatnio nadzwyczaj często i ochoczo. Nie dają o nim zapomnieć publicyści, komentatorzy, politycy, nauczyciele, duchowni, kulturoznawcy, teolodzy, pisarze a nawet prezydenci. Jednym słowem: elita!  Aby zatem ogrzać się przy ognisku w modnym towarzystwie, ten i ów, jak za panią matką,  klepie bezmyślnie zasłyszane formułki! Czynią tak również osoby biorące żywy udział w dyskusjach na S24. Ba! Podczas polemik  dotyczących relacji polsko-żydowskich lub chrześcijańsko-judaistycznych, zwroty o „judeochrześcijaństwie” traktują jako wunderwaffe, mającą załatwić oponenta na cacy. Bo przecież nasz ogląd rzeczywistości, system wartości i religie są podobno współistotne, a poprzez ten fakt, wszelkie głosy krytyczne, podkreślające niewspółmierność wspomnianych systemów jako powód wielu kontrowersji, zasługują na miano wyssanych z brudnego palucha. Na szczęście tak to nie działa. Zatem…

Nie ulega wątpliwości, iż nauki głoszone przez Jezusa z Nazaretu miały charakter rewolucyjny. Odrzucały, wynikający z oryginalnej interpretacji boskiego przesłania, ciasny ekskluzywizm kulturowy i etniczny panujący w środowisku Żydów palestyńskich. Jednocześnie stanowiły zwarty system filozoficzny, który został zaadresowany nie tylko do wyznawców religii mojżeszowej, ale do wszystkich ludów zamieszkałej ekumeny. Zdecydowana większość „starszych w Izraelu” uznała jezusowe kazania i działalność za casus belli. W ich rozumieniu aktywność pogardzanego prowincjusza groziła głębokim rozłamem w społeczności wyznawców Jahwe, a także wywróceniem na nice ideologicznych podstaw służących utrzymaniu jendoty  żydowskiej. Tym co jednak najbardziej zniesmaczało liderów Żydów palestyńskich, to przyznawanie się Jezusa do boskości („Ja i Ojciec jedno jesteśmy”- J 10: 31-33). W oczach wyznawców praktycznie wszystkich odłamów mozaizmu było to bluźnierstwem i to najpoważniejszym z możliwych. Ten właśnie aspekt stał się główna przyczyną  skazania Galilejczyka na krzyż i w konsekwencji do szykanowania jego uczniów. Ówcześni przywódcy żydowskiego życia  społeczno-religijnego stanowczo sprzeciwili się nowej „herezji” i zdając sobie sprawę z atrakcyjności przesłania Jezusa, przystąpili do zdecydowanej kontrofensywy, licząc na to, iż posiadane wpływy i narzędzia doprowadzą do stłumienia idei chrześcijańskiej w zarodku. Tak się jednak nie stało.

Dokładny ogląd sytuacji panującej w Palestynie na przełomie er, pozwala zorientować się jak bardzo była ona złożona. Zarówno pod względem religijnym jak i etnicznym. Dość wspomnieć, iż obok Żydów ziemie te zamieszkiwali w znacznej liczbie Aramejczycy, Samarytanie, jakieś grupy Persów, Syryjczycy, Arabowie, resztki Filistynów, nieco Rzymian oraz spora liczba Greków. Krótko mówiąc – prawdziwie bałkański tygiel! Wśród samych wyznawców mozaizmu sprawy też nie przedstawiały się prosto. Wewnętrzne podziały były ostre i nieustannie eskalowały. Sadyceusze, zeloci, esseńczycy, faryzeusze… Nie brakło też prawowiernych skłaniających się jednak ku kulturze hellenistycznej, która swym powabem i bogactwem przyciągała niczym magnes. Dodatkowo znaczną część wyznawców Jahwe stanowiły wciąż nie do końca zasymilowane grupy etniczne, nawrócone mieczem na mozaizm przez Machabeuszy w II w. p.n.e. Na domiar złego środowiska skupione wokół Świątyni jerozolimskiej prowadziły zażarty spór z reprezentantami diaspory, który najjaskrawiej przejawiał się na niwie kanonu ksiąg świętych. Powstała w egipskiej Aleksandrii Septuaginta nie znalazła uznania w Palestynie i została uznana za heretycką. Jak ważne dla współczesnych były to swary, dobrze obrazuje fakt, iż dzień powstania Septuaginty palestyńscy Żydzi określili wówczas jako najgorszy od dnia grzechu pierworodnego. Można zatem powiedzieć, że w czasach chrystusowych Palestyna cierpiała na ideową, kulturową i etniczną gorączkę.

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura