Pan Profesor
Grzegorz Kowaleczko
Panie Profesorze
W nawiązaniu do Pana pracy pt "Szczegółowa analiza obliczeniowa ostatnich chwil lotu Tu-154M", opublikowanej publicznie na stronie faktysmolensk.gov.pl/ chciałbym zadać kilka pytań:
PYTANIE NR 1. Dlaczego w pracy przyjęto wysokość punktu uderzenia w brzozę jako 7,2 metra:
" wyliczony punkt uderzenia w brzozę znajduje się na wysokości 7.7-0.5=7.2 metra"
Zgodnie z raportem Millera oraz późniejszymi oświadczeniami dr Laska drzewo zostało uderzone na wysokości 5,1 m:
"Podtrzymuję to, co napisaliśmy, bo to jest rzecz, którą zmierzyli nasi koledzy na miejscu zdarzenia. Oni określili punkt zderzenia na wysokość 5,1 m - powiedział Lasek. Dodał, że "666 cm, podane przez prokuraturę, to wysokość kikuta". Lasek - podobnie jak w poniedziałek prokuratura - zwrócił uwagę, że drzewo jest ucięte nieregularnie."
Należy dodać, że wbrew temu co Pan napisał w pracy tj "w raporcie KBWLLP (zał.4 tab.2) podano, że samolot uderzył w brzozę znajdując się na wysokości 5.1 metra nad ziemią", wg raportu samolot uderzył w brzozę na wysokości 5,1 m, a nie będąc na wysokości 5,1 m:

(załącznik nr 4 Raport Millera, strona 72)

(załącznik nr 4 Raport Millera, strona 75) .
W świetle powyższego,wydaje się że wyliczona przez Pana trajektoria lotu przy brzozie może być o ok 2 metry zawyżona, gdyż nie pokrywa się z ustaleniami komisji Millera oraz śladami na botanice.
PYTANIE NR 2.
Głównym wnioskiem Pana pracy, jest to że "Samolot Tu-145M po utracie końcówki skrzydła wykonał półobrót i jednocześnie "górkę" odchylając tor lotu w lewo. Ponieważ samolot wznosił się w chwili utraty końcówki i po tym zdarzeniu, urwany kikut skrzydła nie miał z kontaktu z ziemią. Pokazano to na rysunku IV.2.8. "
Zgodnie z raportem Millera ok 47 m za brzozą samolot przyciął drzewa na wysokości ok 9 m nad poziomem terenu(ul. Gubienko).

Zgodnie z obliczeniami wykonanymi przez P. Marka Dąbrowskiego, rzeczywista wysokość przycięcia wynosiła przynajmniej ok 10,5 metra:

Zgodnie z zamieszczonym przez Pana wykresem, końcówka skrzydła lewego skrzydła znajdowała się w tamtym miejscu na wysokości ok 7,6 m nad poziomem terenu.

Czy umie Pan wyjaśnić rozbieżność 1,5 m (Miller) - 3 m (Dąbrowski) pomiędzy wyliczoną przez Pana trajektorią, a rzeczywistymi śladami w botanice? Należy dodać, że w przypadku skorygowania trajektorii lotu o 2 m w rejonie brzozy, róznica ta będzie jeszcze większa (ok 3,5 m, ok 5 m?). Wyliczona przez Pana trajektoria lotu również w tym punkcie odbiega znacznie od ustaleń Komisji Millera oraz śladów na botanice.
Czy w związku z powyższymi istotnymi rozbieżnościami, nadal podtrzymuje Pan twierdzenie z pracy, że "Pomimo licznych uproszczeń udało się z dobrą, "inżynierską" dokładnością potwierdzić opisane w raportach zachowanie się samolotu po uderzeniu skrzydłem w drzewo. "?
Dziękuję za ewentualne zainteresowanie pytaniami i liczę na odpowiedź Pana Profesora, którą pozwolę sobie opublikować na swoim blogu.
pozdrawiam
Bloger Budowniczy
PS. Przy okazji pragnę grzecznościowo zwrócić uwagę, że zamieszczona przez Pana praca nie zawiera numeracji części zamieszczonych w niej wzorów np str 45 :

lub str 59:

co może być przez niektórych naukowców potraktowane jako "zasadnicza wada metodologiczna."

Wysłano 03.01.2014 r. na adres e-mailowy prof Kowaleczki.
Cytaty i screeny z :
Raport KBWL.
Szczegółowa analiza obliczeniowa ostatnich chwil lotu Tu-154M , Grzegorz Kowaleczko
faktysmolensk.gov.pl/aktualnosci/polski-naukowiec-wskazuje-bledy-jorgensena, Grzegorz Kowaleczko
Strona Marka Dąbrowskiego plus.google.com/photos/115545907835495457471/albums
Poniżej odpowiedź od profesora Kowaleczki. Pozwoliłem sobie poprawić jedynie formatowanie tekstu.
"Szanowny Panie,
Odnosząc się do zadanych pytań chciałbym wyjaśnić co następuje:
Pytanie 1.
Jak stwierdziłem we wstępie swojego opracowania, jego podstawowym celem było uzyskanie odpowiedzi na pytanie czy samolot po utracie takiej, jak określono w raportach, części skrzydła mógł wykonać półbeczkę, czy też był w stanie kontynuować lot. Był to mój zasadniczy cel. Wbrew licznym, niekiedy obraźliwym, insynuacjom nie było moim zamiarem udowadnianie z góry jakiejkolwiek założonej tezy - nie działałem na niczyje zamówienie. Myślę, że przedstawione wyniki obliczeń to potwierdzają - wyniki symulacji nie pokrywają się dokładnie z odczytanymi przeze mnie /z opublikowanych w raportach rysunków/ zapisami parametrów lotu i innymi danymi. Dotyczy to również obliczonej wysokości uderzenia w drzewo. Wyniki te nie są bezkrytycznym potwierdzeniem ustaleń komisji, ale rezultatem niezależnie wykonanych obliczeń. Wykonałem je z maksymalną, możliwą do osiągnięcia przeze mnie dokładnością. Być może popełniłem błędy w obliczeniach, odczycie danych wejściowych, oszacowaniach. Jeżeli zostaną wskazane, to będę starał się je usunąć, a nie kwestionować. Uważam jednak, że moje trzydziestoletnie doświadczenie w symulacjach dotyczących mechaniki lotu samolotów, śmigłowców i innych obiektów latających uprawnia mnie do prezentacji moich obliczeń opinii publicznej. Rezygnacja Prezesa PAN z organizacji merytorycznej konferencji pozbawiła mnie możliwości innej formy dyskusji.
W przeciwieństwie do osób twierdzących, że wyniki ich obliczenia są niekwestionowalne, swoje wyniki traktuję tak jak traktuje się wyniki symulacji - ostateczną weryfikacją poprawności modelu symulacyjnego są testy i porównania z rzeczywistością. Jednak nawet przy braku możliwości weryfikacji symulacje pozostają wartościowym sposobem na jakościową ocenę badanych zjawisk /Proszę zwrócić uwagę na fakt, że testy symulacyjne prowadziła komisja MAK/. Takie podejście do symulacji można znaleźć np. w książce Cannon "Dynamika układów fizycznych", gdzie autor poddał dyskusji problem symulacyjnego modelowania zjawisk fizycznych. Tak też należy traktować moje wyniki.Symulacja jest zawsze tylko przybliżeniem rzeczywistości - wie to każdy, kto prowadził jakiekolwiek symulacje. Mam nadzieję, że zwrócił Pan też uwagę, że przeprowadziłem wiele wariantów obliczeń zmieniając wartości wielu istotnych parametrów, które w mojej ocenie mogły mieć wpływ na wyniki. Zrobiłem to, aby upewnić się czy nie popełniam zasadniczych błędów w modelowaniu.
W mojej ocenie otrzymane wyniki dały wiarygodną odpowiedź, czy samolot po urwaniu końcówki skrzydła wykonał półbeczkę. Moim zdaniem "trafienie" modelem symulacyjnym w drzewo z odległości półtora kilometra z dokładnością około 2 metrów to "niezła inżynierska dokładność", ale oczywiście można to kwestionować.
Należałoby tylko określić jaka dokładność jest satysfakcjonująca, a jaka jest "istotną rozbieżnością". Wysokości 7.2 metra nie "przyjmowałem", jak Pan napisał, ale jest to wysokość wyliczona w trakcie symulacji. Różni się ona od podawanej w różnych dokumentach. Opierając się na moim doświadczeniu, wyniki symulacji tak złożonego problemu, które dałyby wyniki identyczne z zarejestrowanymi uznałbym za "naciągane".
Na zakończenie tej kwestii podkreślam jeszcze raz - symulacje miały na celu ocenę możliwości półobrotu, a nie wspieranie ustaleń komisji.
Pytanie 2.
Aluzję i złośliwość zrozumiałem. Pragnę jednak zwrócić Pana uwagę, że w moim opracowaniu zaledwie w kilku miejscach brak jest numeracji wzorów. Spowodowane to było "uzupełnieniem" pracy /już po jej zasadniczym zredagowaniu/ o pewne fragmenty, co zaburzało jej strukturę, w tym numerację. Zapewne zauważył Pan jednak, że większa część opracowania wzory zawiera. Starałem się, tam gdzie ich nie ma, szczególnie dokładnie je opisać, tak aby czytelnik nie miał problemów z ich zrozumieniem. W tym kontekście proszę starannie przeanalizować pracę, do której odnosi się Pana aluzja, oraz moje "pytania" do niej i "uzupełnienie do pytań" i odpowiedzieć sobie na problemy: "Jak zadać pytana dotyczące współczynników, wzorów i formuł przy jakimkolwiek braku ich oznaczenia? Jak zidentyfikować model matematyczny, gdy w opracowaniu brak równań, zaś użyte oznaczenia nijak się mają do stosowanych w mechanice lotu i aerodynamice? Jak dyskutować o siłach i momentach, gdy w opracowaniu brak choćby najprostszego rysunku ich dotyczącego? Jak wreszcie zachować się jeżeli przez dwa miesiące nie otrzymuje Pan odpowiedzi na żadne pytanie, natomiast jest Pan pytany o własne opracowania, a ich dostarczenie /przesłałem dwa opracowania, w tym fragment analizowanej przez Pana publikacji/ i każda Pana odpowiedź generuje następne pytania odsuwające odpowiedź na problemy, które Pan poruszył na początku dyskusji? Jak by Pan ocenił odpowiedź na swoje konkretne pytanie "poszukaj sobie w nowym dodatku". Jak by Pan ocenił wprowadzenie nowej geometrii, usunięcie "dziwnych współczynników" bez słowa komentarza? Jak ocenić wreszcie zmianę wyniku z 34 stopni na 96 stopni? Czy można nadal twierdzić, że samolot nie obracał się i mógł skutecznie kontynuować odejście?"
Jeżeli zna Pan odpowiedź na powyższe pytania będę wdzięczny za Pana opinię.
Serdecznie pozdrawiam /szkoda, że osobę anonimową - ja się nie zasłaniam pseudonimem/,
Grzegorz Kowaleczko"



Komentarze
Pokaż komentarze (157)