24 obserwujących
118 notek
484k odsłony
  994   0

PiS nie zadbało o miejsce katastrofy smoleńskiej !

PiS nie zadbało o miejsce katastrofy smoleńskiej !


Tak, to nie żart. Pytanie o takiej treści zadał Pan Kamil Sikora z serwisu natemat 

http://natemat.pl/187963,pis-nie-zadbalo-o-miejsce-katastrofy-smolenskiej-kamien-upamietniajacy-smierc-polakow-zafajdany-farba

a ja pozwoliłem sobie zmienić pytajnik na wykrzyknik. Bo przecież dowody na winę PIS są miażdżące! Już w kwietniu 2010 roku rządzący zapewne wówczas Pis przekazał śledztwo Rosji, a sam nie potrafił zadbać i wyegzekwować od Rosjan pozbierania z miejsca katastrofy szczątków samolotu, rzeczy osobistych ofiar, szczątków ludzkich (!), które to znajdowano na niezabezpieczonym miejscu katastrofy od samego początku, a które to nadal znajdują się na miejscu katastrofy przysypane ziemią, okradania ofiar katastrofy, niszczenia wraku, profanacji i zamiany ciał itd.

A wszystko to było przecież jeszcze przed wojną na Ukrainie, w erze złotych stosunków polsko – rosyjskich, gdy Rosja była naszym sprzymierzeńcem, gdy czołowy „pisior” Komorowski pił szampana z Miedwiediewem, rządzący PiS zapewniał wszystkich że jest wspaniale, a Polska „zdała egzamin”. Ale może tyle żartów.

Po 5 latach od katastrofy miejsce katastrofy wyglądało następująco:

„Jak w ciągu 1826 dni, które minęły od tragedii smoleńskiej, zmieniło się miejsce katastrofy – okolice lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem? Pole, na którym rozbił się samolot, porosło trawą, pomnika wciąż nie ma. Jest za to rozbudowujący się salon samochodowy. Gdyby nie pamiątkowy głaz i niepozorny taras widokowy, nikt by nie uwierzył, że to właśnie tu 10 kwietnia 2010 r. rozbił się polski rządowy samolot. Pole, na którym leżały szczątki samolotu i okaleczone ciała 96 ofiar katastrofy, porasta dziś trawa. Teren, na którym doszło do tragedii, odgrodzono i postawiono na nim mały taras widokowy. (…) Choć minęło już 5 lat, w Smoleńsku wciąż nie ma nawet pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy. Rosjanie zgodzili się na jego budowę już w 2010 r., przyzwolenie dał sam Władimir Putin (63 l.). W zeszłym roku prace jednak przerwano, bo Rosjanie stwierdzili, że pomnik – którego projekt wcześniej sami zaakceptowali – jest za duży.”

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/miejsce-katastrofy-smolenskiej-dzis-5-lat-pozniej/hbkr8z4

I tak samo wygląda po 6 latach i tak wygląda dzisiaj.Pod ziemią znajduje sie nadal kilkadziesiąt tysięcy szczątków samolotu i wyposażenia, szczątki ofiar (!) i ich rzeczy osobiste.  No może chaszcze tylko większe, prowizoryczne ogrodzenie bardziej zdewastowane i ktoś (na pewno nie Rosjanin, nie chcę zostać posądzony o rusofobię...) ochlapał farbą tablicę. Rosjanie nadal blokują projekt i budowę pomnika, nie dbają o miejsce katastrofy, a wszelkie rozmowy z Rosją od czasu wojny na Ukrainie to obecnie przysłowiowe bicie głową w mur. Tylko ktoś bardzo naiwny i nie znający Rosji może myśleć, że sprawę załatwi danie cieciowi kilkuset rubli na wysprzątanie i wykoszenie terenu.

Ale  oto niedawno przyjeżdża na miejsce katastrofy niejaki Pan Piotr Kulczyna i jest zaskoczony.

„To, co tam zastałem wręcz powaliło mnie z nóg. Teren katastrofy zarośnięty chaszczami, płot okalający mający zabezpieczać miejsce poprzerywany powyginany sprawia wrażenie fatalne. Kamień upamiętniający śmierć Polaków zafajdany farbą i zwykłym gównem, po całym terenie walają się śmieci, wygląda to ohydnie, bluźnierczo, wręcz okropnie.”

Ostatnie 6 lat Pan Kulczyna prawdopodobnie spędził w kosmosie, nic nie wiedząc o katastrofie smoleńskiej, o walających się od samego początku po miejscu katastrofy szczątkach samolotu, szczątkach ludzkich, o zarastaniu chaszczami.  Winny jest PiS, który powinien w okresie wojny na Ukrainie i fatalnych stosunków z Rosją w ciągu 9 miesięcy zrobić to, czego przez 5 lat nie był w stanie zrobić rząd PO. Rząd, który miał na to ponad 3 lata „złotej współpracy” z Rosją, a jego minister przebąkiwał nawet o wejściu Rosji do NATO. Winne są miesięcznice, planowane pomniki smoleńskie:

"Porównując to z miesięcznicami pisowskimi, całym tym ubolewaniem, uświęceniem, odpustową fetą, przemówieniami i populistycznym zakłamanym zachowaniem, aż boli i to bardzo... Dlaczego żaden z rządzących dygnitarzy, przedstawicieli tego rządu nie wyda złotówki na posprzątanie papierów, umycie tablicy, skoszenie chwastów? Wystarczyłoby wręczyć kilkaset rubli panu pilnującego porządku na pobliskiej stacji benzynowej, cieciowi pilnującemu okolicznych salonów samochodowym, a ten teren lśniłby czystością...Niestety, nie pierwszy raz wstydziłem się za polski rząd, ale pierwszy raz ten wstyd połączony był z ogromną złością, wręcz furią na obłudę i ogromne zakłamanie partii PIS... To są źli ludzie, pozbawieni ludzkiej empatii. A to, co robią, robią tylko i wyłącznie dla partyjnych, partykularnych korzyści."


Panie Kulczyna, Panie Sikora, proszę poczytać jak to "PIS nie zadbało o miejsce katastrofy", o ofiary, o godne upamiętnienie miejsca katastrofy:

"Teren nie jest ogrodzony, nie ma żadnych taśm, ani nawet przechadzającej się raz na jakiś czas straży. – Zabrali te największe części samolotu i już nie pilnują tu niczego – mówi pani Wiesława.Nagle słyszę krzyk. – Zobaczcie, tu coś jest! – koleżanka z grupy trzyma zabłocony skrawek materiału z jakimś napisem. Otrzepuje z ziemi, obmywa w kałuży. I wtedy naszym oczom ukazuje się emblemat 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego – samolot na tle kuli ziemskiej i wyszywany napis. Łzy same napływają nam do oczu, a gardła ściska wielkie wzruszenie. Dziennikarz, który jest z nami, a wcześniej latał rządowymi samolotami, wyjaśnia, że takie emblematy ozdabiały zagłówki foteli lotniczych.Dalej spod warstwy błota prześwituje coś metalowego – okazuje się, że natrafiliśmy na fragment samolotu – zwinięta aluminiowa taśma, na jej odwrocie odczytujemy szeregi liczb zapisanych flamastrem. A obok półmetrowy fragment opancerzonego przewodu, zakończony trzema nakrętkami, z których każda jest zaplombowana. Po chwili podchodzi do nas kierowca polskiego tira, pokazuje fragmenty poszycia kadłuba pokryte biało-czerwoną farbą – blacha jest porwana, pogięta, ale wyraźnie widać ściegi nitów i wewnętrzną konstrukcję przypominającą plaster miodu.– Takich rzeczy jest tu dużo, szczególnie w środkowej części rumowiska – zapewnia nas. – Przed godziną harcerze znaleźli fragment ludzkiej czaszki – mówi kierowca, ma zduszony z wrażenia głos.– O, tam – pokazuje nam – teraz jest tam krzyż z gałęzi i pali się lampka – mówi. I zaraz dodaje, że zabrali te szczątki do Polski, żeby przekazać prokuraturze, może da się zidentyfikować, czyje to były kości. Na drzewach kłębią się pozwijane taśmy filmowe – rozpoznajemy poszczególne klatki – „Dom zły”, „Katyń”.Filmy miały trafić w połowie kwietnia na festiwal do Moskwy, ale zostaną w smoleńskim błocie na zawsze.Podobnie jak zostałyby w nim zdjęcia jednej z tragicznie zmarłych stewardess – pani Barbary Maciejczyk. W smoleńskim błocie zatopiona była koperta z fotografiami. Jest ich kilka, w formacie paszportowym, są dobrze zachowane. Ci, którzy je znaleźli, obiecują, że przekażą je rodzinie zmarłej zaraz po powrocie do Polski.Kolejny krzyk! Nasza koleżanka podnosi z ziemi polski paszport! Przecieramy z błota kartki i odczytujemy nazwisko – Gabriela Zych.Potem dowiemy się, że to przewodnicząca stowarzyszenia Rodzina Katyńska z Kalisza. Paszport, choć ubłocony, jest w idealnym stanie, leżał tuż pod wierzchnią warstwą błota.W końcu widzimy najgorsze – spod ziemi wydobywa się ciemnoczerwona smuga. Krew? Tak! I bezkształtny fragment ciała, nieco większy od dłoni, cały w błocie. Potworny, charakterystyczny fetor rozwiewa wszelkie wątpliwości... To fragment ciała. Może ministra, może posłanki, albo senatora. Przenosimy to w suche miejsce i zakopujemy. Nie dalibyśmy rady bez księdza. To on zaczyna modlitwę...Gdy jesteśmy już przy naszym samochodzie, zaczepia nas Rosjanin i proponuje, że sprzeda nam duże fragmenty poszycia kadłuba, który podobno wyrwał z pnia drzewa rosnącego na linii upadku samolotu. Chce 100 euro. Płacimy bez dyskusji. I nie tylko my – obok nas kierowcy tirów także zabierają torby z fragmentami prezydenckiej maszyny.."

media.wp.pl/kat,1022943,opage,26,sort,15,title,Szczatki-ofiar-nadal-leza-w-blocie,wid,12238146,wiadomosc.html

 "Mamy przeświadczenie, że na miejscu katastrofy smoleńskiej wciąż są szczątki ludzkie, to nas boli - oświadczył na konferencji gen. Krzysztof Parulski, pytany o kości znalezione tam ostatnio przez pielgrzymkę motocyklistów."

www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/fakty/news-prokuratura-wojskowa-w-smolensku-sa-jeszcze-szczatki-ofiar,nId,298982

"Obecną powierzchnię terenu przyrównać można do "krwawiącej rany", czy też "odsłoniętych reliktów niewidzialnych grobów",których w takiej postaci nie można pozostawić bez narażania się na zarzut profanacji miejsca. (...) Dopóki teren katastrofy nie zostanie trwale zabezpieczony, powinien być ogrodzony i objęty ochroną."" Raport Archeologów, październik 2010 r.

www.naszdziennik.pl/polska-kraj/68279,smolenski-raport-archeologow.html

"Przeprowadzone po poniedziałkowej ekshumacji badania potwierdziły jego tożsamość. Okazuje się jednak, że Rosjanie bez szacunku potraktowali jego zwłoki.W ciele byłego posła i wicepremiera znaleziono bowiem zaszyte kawałki drewna, śmieci i ziemię! Zwłoki Gosiewskiego zawinięte były w worek."

www.se.pl/wydarzenia/kraj/smolensk-nowe-fakty-rosjanie-zaszyli-smieci-w-brzuchu-gosiewskiego-kolejny-skandal_247243.html

 "Poinformowano nas, że część sekcji już się odbyła, część trwa w tej chwili, a część będzie wykonana w najbliższym czasie. I zapewniano nas, że będzie wykonana ze wszystkimi międzynarodowymi standardami,a dokumentacja niezwłocznie zostanie przekazana stronie polskiej.(...) Ja przepraszam, nie uczestniczyliśmy. "Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg 18.09.2012 r.

"Ciała, które były najmniej okaleczone, najmniej rozczłonkowane, wkładano do trumien. Szczątki pozostałych ciał zbierali żołnierze, milicjanci, ludzie w czerwonych strojach, pewnie ratownicy, słowem – niemal wszyscy. Szczątki były zbierane i kładzione na takie foliowe płachty rozłożone na ziemi. Kiedy płachta już była pełna, to dzięki jakimś taśmom ściągano ją w podobny sposób jak worki na śmieci. I ten worek ze szczątkami wkładano do trumien.Nie zauważyłem, żeby ktoś te szczątki na miejscu opisywał, robił jakąkolwiek dokumentację lub dopasowywał do innych znalezionych. Zapełniano po prostu kolejne trumny tymi workami ze szczątkami. Nie zauważyłem też lekarzy sądowych... - relacjonuje w rozmowie z tygodnikiem Wprost Jakub Opara, pracownik Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego"

www.fakt.pl/Jak-Rosjanie-zbierali-szczatki-ofiar-w-Smolensku-Szczatki-w-Smolensku-Ciala-w-workach-,artykuly,178588,1.html

"Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie fałszowania przez rosyjskich lekarzy dokumentacji medycznej ofiar katastrofy smoleńskiej.

(...)"Błędy w opisach ciał nie były jedynymi czynami przestępczymi, jakich dopuszczono się w Moskwie. Rodziny mówią bowiem także o bezczeszczeniu zwłok. Podczas sekcji ekshumowanych osób nasi patomorfolodzy stwierdzili m.in. przypadki znalezienia w jamie brzusznej gumowej rękawicy, gazików i innych śmieci pochodzących ze stołu sekcyjnego. Zmarli nie byli też pochowani w ubraniach, jakie rodziny dostarczyły do Moskwy, ale brudne i nagie ciała wrzucano do plastikowych worków lub owijano w czarną folię, a ubrania kładziono na wierzchu."

www.naszdziennik.pl/polska-kraj/87057,sekcje-na-niby.html

"Zdzisław Moniuszko zdradza również, że ciało jego córki zostało opisane imieniem i nazwiskiem innej osoby, a Rosjanie nie zgodzili się na to, by w trumnie umieścić różaniec. - Skandalem nazywam również nieubranie ciała córki w strój, który dostarczyliśmy do Moskwy - mówi.

Ojciec stewardesy podkreśla też, że dużą przykrością dla jego rodziny było niezwrócenie rzeczy jego córki - pierścionka i cennego zegarka z cyrkoniami. - Chyba kogoś te kamyki skusiły - mówi."

wiadomosci.onet.pl/kraj/wstrzasajaca-relacja-z-moskwy-ciala-justyny-nie-umyto-bylo-pokryte-blotem/2eptn

 "W dniach 10–12 kwietnia 2010 roku czterej żołnierze rosyjskich Sił Powietrznych z lotniska Siewiernyj dokonali kradzieży pieniędzy z konta jednej z ofiar, Andrzeja Przewoźnika, posługując się jego kartami bankowymi znalezionymi na miejscu katastrofy. (...) 

Ponadto rodziny ofiar lub ich pełnomocnicy zgłaszali zaginięcie niektórych cennych przedmiotów. Rodzina Janusza Kochanowskiego zwróciła uwagę na zaginięcie telefonu komórkowego (oddano jej jednak inne przedmioty, np. wizytówki)[187]. Pełnomocnik rodziny Szczygłów wskazał, że rodzinie nie zwrócono cennego zegarka Longines należącego do Aleksandra Szczygły (zachowały się natomiast m.in. paszport i klucze)[188].

W październiku 2011 roku do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęły dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez nieustalonych sprawców, którzy mogli okraść zwłoki ofiar katastrofy smoleńskiej. Zawiadomienia dotyczą złotej obrączki Tomasza Merty oraz sygnetu Wojciecha Seweryna – w obu przypadkach przedmioty te widoczne są na wykonanych w Rosji zdjęciach ofiar, natomiast nie zostały one później przekazane rodzinom".

pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_polskiego_Tu-154_w_Smoleńsku#Kradzie.C5.BCe_na_miejscu_katastrofy

„Mnie najbardziej boli – to dziwne – konfrontacja moich oczekiwań, tych narracji, które nam serwowano, z rzeczywistością. W końcu przyjechało 200 kg niezidentyfikowanych szczątków, które zostały skremowane i złożone na Powązkach. Myślę, że wszyscy mamy tam trochę, kawałek, część swojego, swojej bliskiej osoby”."

lubczasopismo.salon24.pl/ksiegahanby/post/452127,barbarzyncy-i-sacrum

"Potwierdziły się przypuszczenia o kolejnej zamianie ciał ofiar katastrofy smoleńskiej- donosi RMF FM, powołując się na anonimowe doniesienia z prokuratury. Ciało ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego zostało zamienione z ciałem innej ofiary katastrofy."

To nie pierwsza pomyłka przy pochówku ciał ofiar katastrofy. We wrześniu poinformowano o zamianie ciał Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. "

www.bankier.pl/wiadomosc/Kolejna-pomylka-w-identyfikacji-ofiar-katastrofy-smolenskiej-2664816.html

Na czapce mego męża nie było orzełka, po guzikach – także z orzełkiem - pozostały w mundurze tylko otwarte dziury– ujawniają wdowy po generałach, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej. Czy emblematy zostały zerwane celowo? Rodziny nie wiedzą. Nikt im tego nie wyjaśnił. 

www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/bez-orzelka-i-bez-munduru/

"Później Rosjanie zabrali ciało do Smoleńska, gdzie rozpoczęła się sekcja zwłok. (...) W czasie sekcji zwłok przy ciele prezydenta znalazła się część ciała innej ofiary - noga w generalskich spodniach z lampasami. "

www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/jak-rozpoznano-prezydenta-prokuratorzy-milcza,156498.html

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka