Wszak są to prawnicy, którzy powinni doskonale wiedzieć, że nie wolno łamać konstytucyjnej zasady domniemania niewinności, albowiem gdyby Kodeks karny uległ zmianie w tej kwestii, to należałoby w ogóle zakazać uprawiania seksu przedmałżeńskiego i pozamałżeńskiego, a w przyszłości nawet małżeńskiego albo obwarować tę czynność umową notarialną i nagraniem całości na kamerze o wysokiej rozdzielczości, aby w sądzie sprawca (mężczyzna) miał jakiekolwiek szanse udowodnić, iż kobieta sama tego chciała, prowokowała, zachęcała bądź nawet ciągnęła do łóżka.
W każdym innym przypadku mężczyzna będzie bez szans, jeśli kobieta rozmyśli się, zechce szantażować go dla pieniędzy lub z innego powodu (przymuszenia do małżeństwa), ewentualnie zajdzie w niechcianą ciążę, którą z łatwością będzie mogła usunąć, bo przecież jej ciąża stałaby się automatycznie wynikiem gwałtu, który ona sama sobie wymyśliła od A do Z.
W tej sprawie jestem całym sercem za Konfederacją, która w całości była przeciw prawniczemu zamachowi na jedno z najważniejszych praw obywatelskich - in dubio pro reo - zawarte w art. 42 ust. Konstytucji RP, lecz także w art. 11 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ oraz w art. 6 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Wyrażam także szacunek za głosowanie przeciw m.in. dla Przemysława Czarnka, Sebastiana Kalety, Daniela Milewskiego, Pawła Jabłońskiego czy Michała Wosia, tj. innych prawników z PiS.
Nie ma bowiem ani jednego argumentu prawnego bądź logicznego, by w Polsce zaczął obowiązywać talibowski system prawny à rebours, który zamierza wprowadzić postępowa lewica, nowoczesna TD oraz europejska KO. Ba! Lewacko-liberalne ugrupowania mogą chwalić się na całą Europę, że udało im się nawet przekonać do tego rozwiązania polską partię ultraprawicową. Cała nadzieja teraz w niepisowskim Senacie, a w ostateczności w prezydencie Andrzeju Dudzie, bo na J. Kaczyńskiego nie ma co liczyć.



Komentarze
Pokaż komentarze (61)