Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu!
Naiwni zakładają, że jak wchodzą do budynku z tabliczką „Sąd”, to w środku jest sąd, a ci w togach za stołem, to sędziowie. Autor początkowo też był naiwny, lecz zaczął wątpić, gdy zauważył, że osoba za stołem sędziowskim jest nieprzewidywalna, wynik sporu zależy od widzimisię osoby, nie od prawa, logiki i nauki. Autor postanowił ustalić przyczyny takiego stanu rzeczy. Kilka lat trwały badania formalnej (przewidzianą przepisami Konstytucji i ustawy o ustroju sądów powszechnych) i faktycznej organizacji sądownictwa. W grudniu 2011 roku autor wykrył, że nie są w „sądach” ustalane zasady przydziału spraw sędziom, jak tego wymaga ustawa o ustroju sądów powszechnych. Brak zasad powoduje, że nie ma jak ustanowić sądu, do jakiego gwarantuje nam dostęp art 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Wolnościach Osobistych (ustawa z 1993 roku). Kolejne ustalenia budziły kolejne podejrzenia, że nie ma sędziów, sądów i wyroków. Stosowne notatki są na bieżąco publikowane tu: Spis treści. Grono czytelników przekroczyło 27 tysięcy. Pora wejść na szersze wody.
Definicja sędziego znajduje się między innymi w art., art. 178 i 179 Konstytucji oraz w wybranych przepisach ustawy o ustroju sądów powszechnych. Konstytucja obowiązuje od 2 kwietnia 1997 roku, przed nią mieliśmy konstytucje z 1992 roku oraz 1985 roku. Zmiana Konstytucji powoduje, że poprzednia organizacja państwa wygasa, powstaje nowa organizacja. Wygasają nie tylko organy państwa, wygasają ustanowione przez nie umocowania. Dotyczy to powołanych i umocowanych funkcjonariuszy państwa, na przykład sędziów. Nie dotyczy to obywateli, kominiarz po zmianie konstytucji jest kominiarzem,
Umocowania dokonane przez organy PRL wygasły wraz z wygaśnięciem organu, który umocował. Pojęcie umocowania i jego wygaśnięcia zwykle nie jest rozumiane przez obywateli. Osobiście zainteresowani wiedzą, że wygaśniecie umocowania oznacza wypadnięcie ze stada, konieczność poradzenia sobie na rynku, utratę emerytury zwanej „wynagrodzeniem w stanie spoczynku”, kilkukrotnie wyższą niż z ZUS. Słowem chce się trwać. By to osiągnąć, wystarczy zrobić wodę z mózgu obywatelom, o co nietrudno, oraz zadbać żeby nowi członkowie stada nie wygadali się.
Okazuje się, że proste zaginięcia dokumentów i utrata pamięci jest często stosowaną metodą przez osoby powołane w PRL. Przykłady:
Komu, i co, ślubowała Górecka Romana?
Komu, i co, ślubowała Karolus-FranczykKrystyna?
Komu, i co, ślubował Salamon Grzegorz?
Komu, i co, ślubowała Sobkowicz-Suwińska Małgorzata?
Jak osoba pamięta komu ślubowała (Rada Państwa), to nie pamięta co: Wiadomo, że Henryka Kędziora przysięgała Radzie Państwa, ale nie wiadomo ani co, ani kiedy?
Osoby powołane w PRL miały interes, aby utrzymać status quo, w szczególności aby nie wyszło na jaw, że ich powołania wygasły. W procesie powoływania nowych niezbędne są pozytywne opinie starych. Jak już wyżej wskazano, w ciałach kolegialnych sędziów biorą udział osoby nie będące sędziami, co powoduje, że opinia nie jest wydana przez ciało kolegialne sędziów, tylko przez zebranie towarzyskie, w efekcie opinia nie jest wydana przez uprawniony organ, w efekcie opinia nie istnieje w sensie prawnym, a jej byt materialny jest nieważny. Wnioski o powołanie oparte o nieważne opinie są nieważne, w efekcie nieważne są powołania oparte o nieważne wnioski. Art 179 Konstytucji mówi: "Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek
Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony." Oznacza to,że powołania przez Prezydenta są nieważne, o ile opierają się o nieważne wnioski i opinie.
Zaletą nieważnych powołań był brak prawidłowo powołanej młodzieży, która mogłaby przejąć władzę w stadzie. Wadą było ryzyko, że ktoś wykryje, że nie ma sędziów, nie ma sądów, w efekcie wyroki są nieważne.
Wygasłe powołania, tak jak nieważne, nie dają podstawy do ochrony prawnej. Nie trzeba usuwać z urzędu, wystarczy udowodnić, że osoba nie sprawuje urzędu. Nie ma co pozbawiać immunitetu, skoro osoba nie weszła w jego posiadanie.
Nie są ustanawiane sądy, do jakich prawo gwarantuje art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Dz.U. z 1993r., Nr 61, poz. 284 z dnia 10 lipca 1993r.): "Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą przy rozstrzyganiu o jego prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym albo o zasadności każdego oskarżenia w wytoczonej przeciwko niemu sprawie karnej. ...". Wynika to po pierwsze z faktu, że pojęcie "ustanowiony" sąd jest nieznane. Przykładowo pojęcie to nie jest znane pewnej pani podającej się za Prezes mokotowskiego sądu, piątkowej studentce wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego (nie uczą tam tego, czy jak?). Patrz: "Sędziowie" nie znają Konwencji o Ochronie Praw Człowieka!!!!!! Jak nie wiedzą co to sąd ustanowiony, to nie dziwi że nie ustanawiają sądu, tylko tzw. zaufany składzik. Zaufany składzik nie ma uprawnień do prowadzenia procesu, a jednak to robi, w efekcie produkuje makulaturę, a nie zarządzenia, postanowienia i wyroki. Naiwni czytają makulaturę i oddają osobom podającym się za komorników: pieniądze, mieszkania i, co tam jeszcze fantazja lub korupcja zaufanego składziku wymyśliła.
Osoby podające się za Prezesów sądów okręgowych i rejonowych nie wiedzą, co to zasady przydziału spraw sędziom. Nie ustanawiają tych zasad, jak wymaga tego ustawa o ustroju sądów powszechnych. Brak zasad nie doskwiera osobom podającym się za przewodniczących wydziałów, bo i tak nie wiedzą o obowiązku ustanowienia sądu, jak tego wymaga Konwencja. Dają tym dowód, że nie podlegają tylko ustawom i Konstytucji, w efekcie nie spełniają definicji sędziego z art. 178 ust 1 Konstytucji.
Sądy istnieją teoretycznie, nie istnieją realnie.
Sądy nie istnieją realnie, nie ma wyroków i postanowień, jest makulatura
Skład makulatury, a nie warszawski sąd okręgowy.
Ustawianie wyroków, czyli zaufany składzik!
Nie ma komu, z kogo i jak ustanowić sądu. "Wyrok" to makulatura, przez co niektórych nazywana podróbą. Nieistnienie wyroku przesądza o nieistnieniu wyroków prawomocnych. Egzekucja nieprawomocnych wyroków to oszustwo i bezprawie, dziki kraj. Procedura prawna (art. 189 kpc) dopuszcza możliwość stwierdzenie przez sąd nieistnienia bytu prawnego "wyroku ", ale to prawo niemożliwe do wykonania w dzikim kraju.
Przykłady inne niż wyżej przywołane są w wpisach na blogu, patrz Spis treści
Dowody na nieważność powołania i nieistnienie wyroku, proponuję wykonać w Strasburgu, tu po kres życia będą twierdzić, że czarne jest białe, inaczej wypadliby ze stada na rynek, a ten weryfikuje wartość człowieka i nie płaci emerytury, zwanej wynagrodzeniem sędziego w stanie spoczynku.
Chętnych do przygotowania materiałów do Strasburga zapraszam do kontaktu!!!
Przewiduję publikację kolejnych notatek opisujących wyniki badań.
Miłej lektury


Komentarze
Pokaż komentarze (4)