mikstury bez metki
Bez Tabu! Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Nie po drodze mi z chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością...
11 obserwujących
161 notek
57k odsłon
  315   0

Czy wojna jądrowa jest nieunikniona?


   Wobec braku realnej perspektywy rozbrojenia w najbliższym czasie, ryzyko wojny nuklearnej musi być zmniejszone przez niezłomny, negatywny stosunek do tej broni
    

    Inwazja Rosji na Ukrainę i straszenie Zachodu nuklearnym

mieczem  ożywiły debatę na temat broni jądrowej.


    W zeszłym roku, kiedy wszedł w życie traktat ONZ o całkowitym zakazie posiadania takiej broni, wśród 86 sygnatariuszy nie było żadnego z dziewięciu państw świata posiadających broń jądrową. Jak te państwa mogą uzasadnić posiadanie broni, która naraża na niebezpieczeństwo całą ludzkość?

    Jest to istotne pytanie, ale należy je rozpatrywać równolegle z innym: Czy gdyby Stany Zjednoczone podpisały traktat i zniszczyły swój własny arsenał, to czy nadal byłyby w stanie powstrzymać dalszą rosyjską agresję w Europie? Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to trzeba się też zastanowić, czy wojna atomowa jest nieunikniona.

    Nie jest to nowe pytanie. W 1960 roku brytyjski naukowiec i powieściopisarz C.P. Snow stwierdził, że wojna nuklearna w ciągu dekady jest "matematyczną pewnością".

    To mogła być przesada, ale wielu uważało, że przewidywania Snowa byłyby uzasadnione, gdyby do wojny doszło w ciągu stulecia.

    W latach osiemdziesiątych XX wieku zwolennicy zamrożenia broni jądrowej, tacy jak Helen Caldicott, powtórzyli słowa Snowa, ostrzegając, że gromadzenie broni jądrowej "uczyni wojnę jądrową matematyczną pewnością".

    Zwolennicy zniesienia broni jądrowej często powtarzają, że jeśli raz rzucisz monetą, szansa na otrzymanie reszki wynosi 50 procent, ale jeśli rzucisz nią 10 razy, szansa na otrzymanie reszki przynajmniej raz wzrasta do 99,9 procent.

    1 procent szans na wojnę nuklearną w ciągu najbliższych 40 lat staje się 99 procentami po 8000 latach. Prędzej czy później szanse obrócą się przeciwko nam. Nawet jeśli co roku będziemy zmniejszać ryzyko o połowę, nigdy nie osiągniemy poziomu zerowego.

    Jednak metafora rzutu monetą jest myląca w przypadku broni jądrowej, ponieważ zakłada niezależne prawdopodobieństwo, podczas gdy interakcje międzyludzkie przypominają raczej  kości do gry. To, co dzieje się podczas jednego rzutu, może zmienić szanse na następny. W 1963 r., tuż po kubańskim kryzysie rakietowym, prawdopodobieństwo wojny jądrowej było niższe, właśnie dlatego, że w 1962 r. było wyższe.

    Prosta forma prawa średnich nie musi mieć zastosowania do złożonych interakcji międzyludzkich. W zasadzie właściwe ludzkie wybory mogą zmniejszyć prawdopodobieństwo.

    Prawdopodobieństwo wojny jądrowej opiera się na niezależnych i współzależnych prawdopodobieństwach.

    Czysto przypadkowa wojna może pasować do modelu rzutu monetą, ale takie wojny są rzadkie, a wszelkie przypadki mogą okazać się ograniczone.

    Co więcej, jeśli przypadkowy konflikt pozostanie ograniczony, może wywołać przyszłe działania, które jeszcze bardziej ograniczą prawdopodobieństwo większej wojny. Im dłuższy okres, tym większa szansa, że sprawy mogły się zmienić. Za 8000 lat ludzie mogą mieć o wiele bardziej palące problemy niż wojna jądrowa.

    Po prostu nie wiemy, jakie są współzależne prawdopodobieństwa.

    Jeśli jednak oprzemy naszą analizę na historii po II wojnie światowej, możemy założyć, że roczne prawdopodobieństwo nie znajduje się w wyższym przedziale rozkładu.

    Podczas kubańskiego kryzysu rakietowego ówczesny prezydent USA John F. Kennedy podobno oszacował prawdopodobieństwo wojny nuklearnej na 33 do 50 procent, ale nie musiało to oznaczać nieograniczonej wojny nuklearnej. W wywiadach z uczestnikami tego epizodu w jego 25. rocznicę dowiedzieliśmy się, że pomimo ogromnej przewagi amerykańskiego arsenału jądrowego, Kennedy'ego odstraszała nawet najmniejsza perspektywa wojny jądrowej. Rezultat nie był bynajmniej jednoznacznym zwycięstwem USA; wiązał się z kompromisem, który obejmował ciche usunięcie amerykańskich rakiet z Turcji.

    Niektórzy używają argumentu matematycznej nieuchronności, by forsować jednostronne rozbrojenie jądrowe. Odwracając zimnowojenny slogan, dla przyszłych pokoleń lepiej byłoby, gdyby były czerwone niż martwe ( “better off red than dead” ).

    Wiedzy jądrowej nie da się jednak zlikwidować, a koordynacja likwidacji wśród dziewięciu lub więcej zróżnicowanych ideologicznie państw posiadających broń jądrową byłaby co najmniej niezwykle trudna. Niedoceniane jednostronne kroki mogłyby ośmielić agresorów, zwiększając szanse na nieszczęśliwy koniec.

    Nie mamy pojęcia, co użyteczność i akceptacja ryzyka będą oznaczać dla odległych przyszłych pokoleń, ani co ludzie będą cenić za 8000 lat. Podczas gdy nasze moralne zobowiązanie wobec nich zmusza nas do traktowania przetrwania bardzo ostrożnie, zadanie to nie jest pozbawione całkowitego braku ryzyka.

    Jesteśmy winni przyszłym pokoleniom mniej więcej równy dostęp do ważnych wartości, a to obejmuje równe szanse przeżycia. To jest różne od prób  ryzykowania egzystencji nieznanych ludzi w przyszłych wiekach  przez jakąśgrę nieznanych szans w teraźniejszości. Choć ryzyko zawsze będzie nieuniknionym elementem życia.

Odstraszanie nuklearne opiera się na paradoksie użyteczności. Jeśli broń jest całkowicie bezużyteczna, to nie odstrasza, ale jeśli jest zbyt użyteczna, może dojść do wojny jądrowej z właściwą jej skalą destrukcji.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale