Gdyby założyć, iż przebieg "przesłuchania" premiera Tuska w procedowaniu prac komisji w tzw. aferze hazardowej możnaby powiąząc z zastosowaniem swoistej niepisanej formy "oszczędzania " szefa narodowego - badź co bądz - rządu, przebieg tegoż "arcyciekawego" wydarzenia medialnego (w tym głównie w zakresie zachowania przedstawicieli partii opozycyjnej) mógłby zostać uznany za dopuszczalny czy wręcz zrozumiały. Nasuwa się mi sie jednak nieodparcie inne -bardziej realne, zdaje się, przypuszczenie- iż możemy tu mieć d czynienia ze swoistym "pax popisiana", gdzie być może nie przekracza się pewnej granicy, gdyż zapewne w przysłosci trzeba bedzie ze soba WSPÓŁPRACOWAĆ?
60
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)