Na blogu " W grząskim grunice rzeczy' pojawił się aryciekawy i niezwyke trafrny zapis "Posla D".
Wilece Szanowny Autror stawia tam wartą poważnego rozważnia tezę o mentalnych i historycznych powodach malostokowci tzw."elyt" et consortes, uznajac ją za - cytat - "kontynuatorkę praktyk zaborców i komunistów."
Problem jednak w tym, iż owa- bardzo trafnie opisna - chęć dokopania slabszym rodakom (często - ale nie zawsze- połączona zresztą ze służalczoscią wobec obcych ) jest jak sie wydaje przypisane temu narodowi.
gdy sie popatrzy na stosunki społeczne w dawnej Rzeczypospolitej (np. na owe "inferno rusticorum"), gdy się przypomni rodzenie sie w ogormnych bólach procesu uwłaszczenia, etc, mozna łatwo zrozumieć, żz tak naprawdę Polak przy władzy będzie najczęściej dla swoich z definicji niechetny i bezwgledny. Im też ci swoi będą słabsi - tym bardziej się będzie nimi pogardzało i ich gnioŁo.
(Co zas do etosu - nie musze zaś przypominać o znanej powszewchnie tezie O "wyjątkowoŚci" elit osiemnastowiecznej Rzeczypospolitej, godzacych się na rozbiory. Jedyny to taki wszakze wypadkek w dziejach.
Reasumując: polscy wspólczesni "sułtani swingu" przejeli na siebie w swoim ogóle najgorsze chechy dawnych polskich panów (sic - slowo- huńskie, ze wszytskimi tego konsekwencjami),
Piszący te słowa, majacy w rodzinie powstancow styczniowych i zesłańców syberyskich, obawia się, ze obecne może pozostawać tylko owa spuścizna huńska, o etosie zaś zapomnijmy, poza tym osiemnastowiecznym.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)