bigjester bigjester
76
BLOG

"Seven Days In Sunny June" czyli letni odpoczynek...

bigjester bigjester Podróże Obserwuj temat Obserwuj notkę 1

... od polskiej polityki.

"Seven Days In Sunny June"…tak śpiewa Jamiroquai w jednej z moich ulubionych piosenek.

Poleguję sobie w cieniu ogromnej palmy, słońce praży niemiłosiernie. Czuje się doskonale, wykorzystuję mój tydzień słonecznego czerwca na drugiej półkuli. 
Oczywiście postanowiłem nadrobić zaległości w lekturze danych statystycznych, które od dawna zamierzałem przestudiować. Zaległa literatura piękna też jest w planie odpoczynku.
Jednak wszelkie plany pokrzyżowało małe pudełeczko ze słuchawkami, które staram się zabierać wszędzie. Genialny Steve Jobs sprawił, ze moja ulubiona muzyka w ilości mega jest ze mną bez uciążliwych mega ilości płyt, które kiedyś taszczyłem.
Nagle bowiem przypomniałem sobie, że od lat nosiłem w głowie banalny, lecz niegdyś niespełnialny – marzyłem o dyskretnym relaksie w letnio-plażowej, bajkowej i egzotycznej scenerii, jednocześnie spontanicznie wybierając ulubioną muzykę, dopasowana do leniwego, wakacyjnego nastroju.
No to dalej, co tam mamy!? Magiczne pudełeczko, do dzieła!
Najpierw jednak musze wejść w skórę rozleniwionego padalca, który ośmielił się odesłać wszelkie troski precz. Zatem rozglądam się i napawam widokiem jasno-oślepiającego piasku, lazurowo-przezroczystej wody, odjechanego basenu w stylu „infinity” oraz elegancko-ekskluzywnego resortu, w którym właśnie przebywam. Dodatkowo, aby poczuć się jeszcze bardziej wyjątkowo – uprzejmie przypominam  sobie, że ten luksusowy hotel jest dla wybranych i szczęśliwych, bez polskiej prasy i telewizji, z utrudnionym dostępem do Internetu – no i normalnie poczułem męskie napięcie…
Zatem jestem już padalcem rozleniwionym do potęgi, leci muza … zapraszam do słuchania…
Może komuś wyda się to snobistyczne, naciągane i bezsensowne, ale ja nie narzekam, gdy ktoś spędza czas np. na kibicowaniu, zalewaniu pały, tudzież  odmózdża się przed telewizorem lub – za przeproszeniem - pieprzy … obojętnie, co i kogo.
 No to niech każdy robi co chce i się tym cieszy, byleby nie ograniczał wolności innych. To jedna z definicji tolerancji.
Na boskich wyspach czułem się dobrze, już planuję kolejne padalcowanie, bo krajowa nietolerancja bokiem mi wychodzi.
 
PS playlista z padalcowania :
Chris Rea „On The Beach”
Daft Punk „Digital Love”
Dr. No „Light”
Human League „Don’t You Want Me”
Jamiroquai „Seven Days In Sunny June”
Jon & Vangelis „I’ll Find My Way Home”
Kombi „Wspomnienie z pleneru”
Kombi „Taniec w słońcu”
Mark Ronson and Business Int’l „Bang Bang Bang”
Pogodno „Uśmiech się”
Sade „Never As Goood As The First Time”
i wiele innych...
 
 
 
bigjester
O mnie bigjester

normalny,przeciętny.Staram się żyć mimo wszystko - mój kraj nie jest idealny,ale ja też nie jestem...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości