Blog
Takie sobie notatki
pink panther
pink panther Jeden z miliardów czyli nikt w
101 obserwujących 127 notek 1002961 odsłon
pink panther, 7 lipca 2017 r.

Donald Trump, Powstańcy Warszawscy i rodzina vs LGBT i Berliner Luft.

7222 59 0 A A A

W dalekim Hamburgu, w którym już trzeci dzień trwa „powstanie antyglobalistyczne” z udziałem 100 tysięcy anarchistów i oddziałów niemieckiej policji uzbrojonej z armatki wodne i inne pokojowe środki perswazji prezydent Donald Trump zapewne już ściska dłoń Władymira Władymirowicza a media całego świata wstrzymują oddech

Tymczasem Polacy dochodzą do siebie po wczorajszych „wypadkach na Placu Krasińskich”, które niewątpliwie zaskoczyły nie tylko Polaków ale i światowych polityków oraz międzynarodowe media.

Podsumowania wizyty prezydenta Donalda Trumpa i pani Melanii Trump w Warszawie  zaczęły się już wczoraj a włączenie telewizorni dzisiaj pokazuje, że impreza pod hasłem „przeżyjmy to jeszcze raz” trwa w najlepsze. Trudno się jednak dziwić, bowiem tak sensacyjnej historii politycznej nie wymyśliłby największy wizjoner polityczny świata.

Tak symbolicznej i pięknej scenografii, tak pięknych dwóch Pierwszych Dam „komponujących się” wspaniale z grafitowym Pomnikiem Powstańców Warszawskich i jego dramatyzmem, po raz pierwszy od odsłonięcia idealnie „grającym” w całej tej politycznej „sztuce” nie mógł przewidzieć nikt.  Jeśli dodamy do tego spontaniczny okrzyk publiczności „Cześć i chwała Bohaterom” w trakcie składania wieńców przez obie pary prezydenckie i trębacz grający „Jak to na wojence ładnie” – to widać, że takiego scenariusza nie wymyśliłby najbardziej wyrafinowany pijarowiec z Waszyngtonu i Londynu. Brawo my. To mogło się wydarzyć tylko w Warszawie i tylko  w Polsce i pan prezydent Trump wiele nam zawdzięcza.
Ale my też zawdzięczamy Mu bardzo wiele. I nie chodzi mi wcale o słynny „art. 5 NATO” czy dostawy gazu skroplonego oraz o te wszystkie komplementy i błogosławieństwa.

Chodzi mi o to, że przyjechał znienawidzony przez amerykańskie lewicowe media prezydent imperium i w ciągu czterdziestominutowego przemówienia wyrzucił do śmietnika całą wieloletnią światową antypolską propagandę, tak pracowicie komponowaną przez naszych niemieckich sąsiadów do spółki z lewactwem Zachodu i naszym sąsiadem ze Wschodu. Tyle kasy poszło w błoto.
Zdjęcie prezydenta USA na tle nagle wyrosłego spod ziemi gigantycznego jednak pomnika Powstańców Warszawskich i opowieść o barykadzie w Alejach Jerozolimskich oraz o „żywych tarczach” i „sowieckiej Armii Czerwonej” co to „przyszła nad Wisłę, stała i patrzyła” – to najdramatyczniejsza lekcja historii XX w. dla amerykańskich obywateli. Oraz, co już można poczytać w komentarzach amerykańskich internautów pod filmem z przemówieniem Donalda Trumpa na Placu Krasińskich, wielkie dowartościowanie Donalda Trumpa w oczach jego wyborców, którzy go popierali i lubili jako reformatora gospodarki amerykańskiej ale chyba nie bardzo wierzyli, czy może on się pokazać jako człowiek idei, mąż stanu i wizjoner. A teraz są z niego bardzo dumni i dumni z pani Melanii, która też miała swój piękny wkład w ten sukces.
Natomiast my jeszcze może nie zauważamy tego, co zyskaliśmy małym kosztem w zakresie pozytywnego pijaru i pozbycia się tego potwornego oszczerstwa o współudział w Holocauście, co jeszcze dosłownie kilka dni temu mało finezyjnie insynuował nam niemiecki dziennikarz Arno Widmann po wizycie Premier Beaty Szydło w KL Auschwitz.

Przemówienie Donalda Trumpa zarysowało też bardzo wyraźnie, iż jesteśmy w samym środku „wojny cywilizacji” o zupełnie podstawowe wartości i on oraz jego amerykańscy wyborcy są  „po naszej stronie” a takie na ten przykład Niemcy – nie są.  

Zajęci przygotowaniami do szczytu Trójmorza (które jest oczywiście bardzo ważne) i do wizyty Donalda Trumpa w Polsce nie zauważyliśmy, że w nieustającej od czasu wyborów w USA,  nagonce lewackich mediów i pechowej demokratycznej kandydatki Hillary Clinton na Donalda Trumpa – w dosłownie ostatnich dniach wybiło się na czoło oskarżenie Donalda Trumpa o „prześladowanie środowiska LGBT”.  

Okazuje się, że Donald Trump dopuścił się zaniedbania wołającego o pomstę do nieba a polegającego na tym, że nie uczynił czerwca „miesiącem dumy LGBT”, jak to robił przed nim pan prezydent Obama i pan prezydent Clinton Bill. Środowiska LGBT w USA a również i na świecie obrały sobie czerwiec jako miesiąc dorocznych imprez w rodzaju parad LGBT, konferencji, manifestacji etc. na pamiątkę bijatyki, do jakiej doszło między gejami Nowego Jorku i policją po nalocie na jeden z lokali gejowskich w Nowym Jorku z podejrzenia o sprzedaż alkoholu bez koncesji. Doszło do przepychanki i aresztowania kilku krewkich klientów knajpy i szybko przerodziło się w zamieszki po tym, jak tzw. publiczność LGBT na ulicy obrzuciła policjantów butelkami na widok swoich kumpli w kajdankach. Rzecz miała miejsce w roku 1969 a w roku 2000 została upamiętniona jako nowa świecka tradycja.

Opublikowano: 07.07.2017 22:37. Ostatnia aktualizacja: 07.07.2017 23:08.
Autor: pink panther
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ciekawski, prowincjonalny wielbiciel starych kryminałów.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dzięki. Bardzo trafne uwagi. Mam podobne doświadczenia ze stanu wojennego (stypendyści w...
  • Wielkie dzięki za wspaniały komplement. Nawet jeśli nie jest to "studium" a zestaw informacji...
  • Dzięki za miłe słowa. Niech czytają również "folksdojcze", chociaż przyznam, że mnie też...

Tematy w dziale Polityka