132 obserwujących
158 notek
1214k odsłon
4897 odsłon

Biedroń i jego Śmiszek czyli Michnik i wiosna z Centrum Ronalda Weisera .

Wykop Skomentuj190

Nadchodzi nieubłaganie dzień 10 lutego, kiedy kolejny raz Warszawa NIE będzie upamiętniała deportacji Polaków , jakie zorganizowały z pomocą lokalnych kolaborantów okupanci sowieccy.

10 lutego 1940 roku z dworców kolejowych Białegostoku, Łomży, Grajewa, Moniek, Łap, Augustowa, Zambrowa , które dzisiaj są w Polsce i z setek innych bocznic kolejowych ,które dzisiaj są na Białorusi, Ukrainie i Litwie, ruszyły eszelony z czerwoną gwiazdą na lokomotywie.

Każdy eszelon 20-30 wagonów towarowych, bez ogrzewania, z zadrutowanymi okienkami i dziurą w podłodze zamiast toalety. W każdym wagonie średnio 50 osób z bagażem, który można spakować w 15-20 minut. Eszelony stały na bocznicach , czekając na osoby dowożone furmankami a raczej saniami ze wsi i miasteczek, gdzie nie było kolei.

 
Np. z Jedwabnego do Łomży jest jakieś 20 km. Temperatura wynosiła w czasie I deportacji Polaków minus 30-40 stopni. Sołdaci i milicja nie pozwalali zbliżać się do wagonów z gorącą wodą czy pożywieniem. Wagony stały czasem i 4 doby na bocznicach w oczekiwaniu na przeznaczonych do wysiedlenia na Syberię i do Kazachstanu.

Wg opracowania Oddziału Kultury i Prasy 2 Korpusu „Polska Wschodnia 1939-1941 wydanego w Rzymie w roku 1945, szacowana łączna liczba obywateli RP deportowanych przez władze sowieckie w okresie 10 luty 1940 r.-czerwiec 1941 r. wyniosła CO NAJMNIEJ 1.841.012 osób. Liczba ta nie obejmuje jeńców wojennych. I z tej liczby do Polski wróciło po wojnie z łagrów i zesłania - 57.215 osób czyli 3,1 %.


Dane te zostały podane w tomie I książki Bohdana Urbankowskiego „Czerwona Msza czyli Uśmiech Stalina” na stronie 157. Badacze zagadnienia podają, że ok.80% deportowanych stanowiły kobiety i dzieci., co daje ok. 1,5 mln osób.

Oczywiście obecnie podawane są w III RP liczby znacznie niższe w ramach rewizjonizmu historycznego. Zwraca na to uwagę profesor Urbankowski, wskazując na dwóch naukowców z Wrocławia i ich , jak pisze na stronie 156 „ustalenia”: „…W historiografii polskiej na podstawie fałszowanej raz w jedną, raz w drugą stronę „dokumentacji”, powstają pseudorewolucyjne ,a w rzeczywistości naiwne opracowania przypominające nieco prace „rewizjonistów’ kwestionujących rozmiary holocaustu.


Przykładem może być książka „Masowe deportacje w okresie II wojny światowej (Wrocław 1993), którą stworzyli wrocławscy historycy: Stanisław Ciesielski, Grzegorz Hryciuk i Aleksander Srebrakowski. Wg ich „ustaleń” deportacje pochłonęły: I – luty 1940 raptem około 150 tysięcy ludzi; II – kwiecień 1940 – jeszcze mniej – 61 tysięcy;, III – czerwiec/lipiec 1940 – 80 tysięcy; IV – maj/czerwiec 1941 – 38 tysięcy. Liczba 38 tysięcy deportowanych w IV wywózce razi naiwnością, gdy należy przypomnieć , że po zajęciu Litwy Rosjanie wywieźli z jej terenów 120 tysięcy ludzi i to głównie podczas IV deportacji (L. Tomaszewski „Kronika Wileńska”…”.

 Warto w tym momencie wspomnieć, że artykuł jednego z autorów skrytykowanej książki prof. Stanisława Ciesielskiego pt. „Deportacje obywateli polskich w głąb Związku Radzieckiego w latach 1940-1941” znajduje się na stronie internetowej Muzeum Pamięci Sybiru z siedzibą w Białymstoku ul. H. Sienkiewicza 26.

 Zaniżanie liczby polskich ofiar to stała tendencja ostatnich lat.

Podobnie jak maksymalne obniżanie rangi obchodów rocznicy pierwszej i następnych trzech deportacji. Można zrozumieć, że trudno liczyć na zezwolenie obchodów na dworcu kolejowym we Lwowie, bo tam teraz obce państwo, ale Białystok nadal w granicach RP. Białystok i tzw. Obwód Białostocki jako jednostka administracyjna ZSRR z Łomżą i Jedwabnem przeżyły nie mniejszy dramat niż Lwów, Włodzimierz Wołyński czy Stanisławów.

 Jak podają miejscowi , z samego powiatu Łomża zostało deportowanych łącznie ponad 6.500 osób. To dużo, czy mało?

 
A jak podaje portal www.600.lomza.pl w pierwszej deportacji z miejscowości Elżbiecin wywiezionych zostało przez Sowietów – ok. 120 osób tj. 22 rodziny a z miejscowości Kraski i Konarzyn – 300 osób. Łącznie w pierwszej deportacji z Łomży i okolic wywiezionych zostało ponad 1750 osób. Wśród wywiezionych byli też mieszkańcy miejscowości Jedwabne. Może ktoś zna liczbę.

 

Więc czy 1.750 osób z jednego powiatu to mało, czy dużo. Warto składać kwiaty i wieńce? Może jakieś muzeum czy izbę pamięci urządzić? Pomnik w Łomży jest , skromny ale z pewnością budowany z sercem przez obywateli, którzy pamiętają. Bo Łomża to Łomża. Samo serce polskiego katolskiego Ciemnogrodu.

 
A co się stało z nieruchomościami deportowanych polskich rodzin.? Deportowanych Polaków? Z ich ruchomościami. Mebli i furmanek oraz psów, kotów i bydła oraz koni , rowerów , samochodów– nie mogli zabrać. Kto to wziął?

 
Pytam tak mało finezyjnie i wspominam o tej „polskiej katolskiej Łomży” w związku z rocznicą deportacji 10 lutego, bo akurat objawiła się nam nowa partia z programem jakby przywiezionym na sowieckich taczankach w 1939 r.

 
I raczej nic nie wskazuje na to, że jakieś „czynniki centralne” zechcą uroczyście uczcić Ofiary Pierwszej Deportacji Sowieckiej Polaków z Białostockiego i Kresów.

Wszyscy będą się zajmować „problemem Wiosny”.

 
Partia nazywa się „Wiosna” a założył ją i lansuje przedstawiciel nowego pokolenia tzw. wściekłej lewicy pan Robert Biedroń „ikona LGBT”. Otwarcie było z przytupem , że już mu Janek Hartman i Nurowska „zazdraszczają”.

No więc co z tą „ Wiosną” czyli Robkiem Biedroniem i jego Śmiszkiem, co to już ( wg sondażu Kantar Millard Brown SA ) mają poparcie 14% potencjalnych wyborców?

 
Ano chyba to, że o ile Robek Biedroń ostentacyjnie nie znosi księży katolickich, czemu dał wyraz w programie „swojej” partii i w licznych wywiadach, to z rabinami jest w serdecznej komitywie. A przynajmniej z jednym rabinem a konkretnie z rabinem Konstantym Gebertem, znanym w dawnych latach 90-tych jako Dawid Warszawski, czołowy antykościelny publicysta Gazety Wyborczej.

 
Dowodem na to jest cudne zdjęcie Robka Biedronia i rabina Kościa Geberta wymieniających czułe uśmiechy na imprezie zorganizowanej październiku w restauracji Villa Foksal w Warszawie przez podmiot o nazwie Copernicus Program in Polish Studies University of Michigan dla swoich absolwentów, partnerów oraz przyjaciół. Gości było pięćdziesięcioro a wśród nich widzimy na zdjęciach m,in. Pana profesora Michała Bilewicza, speca od mowy nienawiści, panią Zuzannę Ziomecką redaktorkę naczelną anglojęzycznego portalu Gazety Wyborczej a wcześniej redaktor naczelną Wysokich Obcasów i  panią Ewę Juńczyk Ziomecką z Fundacji Jana Karskiego.

Organizatorka imprezy pani Genevieve Zubrzycki, dyrektorka Copernicus Program in Polish Studies przy University of Michigan wymienia również jako swoich gości pana Roberta Biedronia „byłego burmistrza Słupska i lidera ruchu dla demokracji” oraz pana Krzysztofa Śmiszka „prawnika ds. praw człowieka, aktywistę i szefa Antidiscrimination Law Review” , pana Witolda Sobkówa „byłego ambasadora Polski przy NATO” oraz pana Michała Trębacza „szefa Działu Badań w POLIN Museum” jak również artystę Stasysa i pana Zbigniewa Liberę.

A czym jest ów Copernicus Program in Polish Studies University of Michigan(CPPS) ? Czyżby program naukowy zajmujący się astronomią? Ano nie. To jest część przedsięwzięcia związanego finansowo z The Weiser Center for Europe and Eurasia, współpracujący też z innymi „dziećmi pana Weisera”: The Center for Russian, East European and Eurasian Studies (CREES) i Weiser Center for Emerging Democracies (WCED).

 
Jako jedno z głównych zajęć „Copernicus Program in Polish Studies” widzimy na stronie internetowej „the Polish Jewish Studies”. Jest to wręcz „fakultet” prowadzony przez 11 naukowców, a wśród nich pani dyrektor Genevieve Zubrzycki a wśród zaproszonych wykładowców wymienieni są m.in.pani Agnieszka Holland,pan Piotr Cywiński z „The Auschwitz-Birkenau Memorial” pan Dariusz Stola dyrektor POLIN Musem.
 

A kim jest pan Weiser ? Pan Ronald Weiser ( dla przyjaciół Ron) jest sponsorem tych „centrów” przy College of Literature and the Arts Uniwersytetu Michigan i jego słynnym absolwentem a także szczęśliwym właścicielem i szefem dużej firmy deweloperskiej, która przyniosła mu parę miliardów i szefem Partii Republikańskiej Stanu Michigan.

 
Oraz w ramach tejże Partii Republikańskiej członkiem tzw. Republican Jewish Coalition, która się określa na swojej stronie internetowej jako „założona w 1985 r. jest unikalnym mostem między społecznością żydowską i republikańskimi decydentami”.

 
Pan Ronald Weiser jest w kontakcie z „republikańskimi decydentami” od wielu lat. Na przykład pan Prezydent USA George W Bush uczynił go w 2001 r. ambasadorem USA w Słowacji, którą to zaszczytną funkcję pełnił do roku 2005. Zapewne nie bez związku z faktem, iż pan Weiser był w latach 1999-2000 w Stanie Michigan odpowiedzialnym za zbieranie środków na kampanię prezydencką George’a W. Busha.

 
Pan Ronald Weiser tak się zachwycił Słowacją „i okolicami”, że trafił do Zakopanego i w związku z jego aktywnością tamże, w roku 2004 otrzymał on nagrodę od podmiotu o nazwie U.S. Commission for the Preservation of American Heritage ( Komisja U.S. do spraw OCHRONY AMERYKAŃSKIEGO DZIEDZICTWA) – za ni mniej, ni więcej a za – odrestaurowanie żydowskiego cmentarza w mieście Zakopane Polska.

 Żydowski cmentarz w Zakopanem jest w USA uznawany już oficjalnie za „amerykańskie dziedzictwo”. Czy górale o tym wiedzą?


 
Pan Ronald Weiser , który urodził się i natychmiast został wybitnym absolwentem University of Michigan (ojciec i matka nieznani), założył w 1968 r. firmę deweloperską McKinley Associates i tak mu dobrze szło, że zarobił na nieruchomościach miliardy i mógł w 2015 r. zafundować Uniwersytetowi Michigan aż 50 mln USD.

 
Co jest bardzo dużą sumą w obliczu faktu, iż uczelnia ta mieści się w Ann Arbor, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Detroit czyli „miasta widma”, które po zniszczeniu przemysłu samochodowego chyli się ku upadkowi.

 
No i dzięki milionom pana Rona Weisera kwitnie nauka o Polsce i stosunkach polsko- żydowskich na Uniwersytecie Michigan przy wydatnej pomocy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie, który jest stałym partnerem Programu Copernicus.

A jak bardzo kwitnie, można się szczegółowo dowiedzieć ze sprawozdań rocznych wszystkich tych Weiser Centers , w tym Programu Copernicus .

Na okładce wydania z roku 2009 widzimy twarz Aleksandra Kwaśniewskiego i prof. Barbary Środy, W roku 2010 mamy Marka Belkę a w środku Piotr Cywiński. W wydaniu 2011-2012 pojawiają się twarze panów Balcerowicza i Daniela Rotfelda.

Na okładce z roku 2016-2017 widzimy dojrzałą twarz samego nadredaktora Adama Michnika i dowiadujemy się ze strony 4 , że pani Genevieve Zubrzycki prowadzi program socjologiczny (grant jednego z Centrów) pod nazwą „Jewish Revival, Philo –Semitism , and Pluralism in Contemporary Poland” ( Żydowskie Odrodzenie, Filosemityzm i Pluralizm we Współczesnej Polsce).

 
Na stronie 8 znajdujemy informację, że WCEE (Weiser Center for Europe and Eurasia) i jego filie „kontynuuje współpracę z the Robert Zajonc Institute na Uniwersytecie Warszawskim”.

A na stronie 9 dowiadujemy się, że :”…Akademickie lata 2016-2017 były bardzo pracowite dla CPPS. Jesienią gościliśmy polityka i nadzieję prezydencką Roberta Biedronia, który wygłosił w 2016 r. doroczny „Wykład Kopernika” na temat wyzwań, jakie stoją przed nimi w dzisiejszej Polsce. (…) a Wykład Kopernika 2017 wygłosił Adam Michnik, dysydent polityczny, aktywista Solidarności o wydawca najważniejszej polskiej gazety codziennej (Gazeta Wyborcza)- który mówił o czystkach antysemickich w 1968 r. w Polsce…”.

 
Lista „Wykładów Roku Programu Copernicus” nie pozostawia żadnych wątpliwości do „linii ideologicznej i programowej” Programu Copernicus Uniwersytetu Michigan.

Oto wybrane nazwiska i tematy z ostatnich lat:

-2018 18: Barbara Nowacka, “Współczesna Polska walczy o demokrację”

- 2017: Adam Michnik,:“Chwała i Bieda Pokolenia 68”

- 2016: Robert Biedroń, “Mniejszości seksualne i prawa obywatelskie w Polsce”,

Wykop Skomentuj190
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka