24 obserwujących
451 notek
385k odsłon
  5303   0

Likwidacja getta zakończyła historię Żydów w Konstancinie-Jeziornie

Żydzi z getta w Jeziornie trafili do getta w Warszawie. Na zdjęciu getto warszawskie. Fot. NAC
Żydzi z getta w Jeziornie trafili do getta w Warszawie. Na zdjęciu getto warszawskie. Fot. NAC

80 lat temu Niemcy zlikwidowali getto w Jeziornie. Przed wojną Jeziorna - dziś część podwarszawskiego Konstancina - była żydowskim miasteczkiem.

25 stycznia 1941 r. Żydzi z Jeziorny zostali przewiezieni do warszawskiego getta. Ponad sześćset osób ostatni miesiąc spędziło na niedużej, ogrodzonej kolczastym drutem powierzchni między rzeką Jeziorką a ulicą Bielawską.

Dzień przed likwidacją getta mogli wybrać: ewakuacja do Warszawy pieszo lub samochodami. Za transport musieli zapłacić. Kwota była tak wysoka, że nie udało im się jej zebrać. Niemcy przedłużyli termin, ale podnosząc cenę. Kobiety były zdeterminowane, aby nie iść pieszo dwadzieścia kilometrów w środku zimy, z dziećmi i ludźmi starszymi. Potrzebną kwotę jakoś ubierali.

Wierzyli, że w Warszawie czeka ich lepszy los.

Nareszcie jesteśmy pod opieką żydowską. Na samą tę myśl ludzie, dotychczas śmiertelnie znużeni, zaczynają się raźniej poruszać. Zdaje się, że wszystko najgorsze mamy za sobą, wstępujemy w nowy rozdział naszej tułaczki, ale już pod opieką żydowskiej Warszawy. To dodaje trochę sił i otuchy. (…)

Nareszcie ktoś mi wskazuje jakąś pryczę. Uradowany lokuję dzieci. O leżeniu mowy nie ma. Jest nas na tej pryczy na razie pięciu, po chwili siedmiu, ale jakoś to będzie. O spaniu, lub nawet o chwilowej drzemce, nawet marzyć nie można (…)

Ścisk jest niemiłosierny. Wypuszczanie następuje powoli. Korzystam z tej zwłoki, aby parę razy jeszcze pójść na górę [po] moją walizkę. Znajduje się ona w gabinecie Kierownika (…) Proszę go o wydanie mi walizki, [na] co on kategorycznie odmawia (…) Nie myślę więc więcej o poście{li} {…} paczkach uratowanych z Jeziorny. Zajmuje mię w tej chwili jedno, czy uda mi się na noc ulokować moją rodzinę, aby mogła się uspokoić nieco i przyjść do siebie po przejściach ostatnich dni. (Relacja „Pobyt w kwarantannie (Leszno 109)”, autor nieznany, w: „Archiwum Ringelbluma. Antologia”. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 2020)

W 1939 roku w Jeziornie mieszkało 655 Żydów. W 1946 r. oficjalnie nie było ani jednego. Prawie wszyscy zginęli w Zagładzie – z głodu i chorób w warszawskim getcie lub zamordowani przez Niemców w komorach gazowych Treblinki lub Auschwitz. Przeżyło kilka osób.

Solomon Freiman

Jednym z ocalałych był Solomon Freiman. Urodził się w Jeziornie w 1926 r. Tu mieszkała cała jego rodzina: rodzice Etka i Josef, rodzeństwo Haim, Hanna i Jadzia, dziadkowie, wujowie, kuzyni. Wszyscy żyli i pracowali w okolicy skrzyżowania ulic Warszawskiej i Bielawskiej.

15-letni Solomon na prośbę ojca kilka razy wychodził z warszawskiego getta, szedł na wieś pod Jeziorną do znajomego chłopa i przynosił stamtąd jedzenie dla głodującej w getcie rodziny. W końcu jednak wpadł, zadenuncjowany przez miejscowych chłopaków. Ale polski policjant go wypuścił, znał dziadka.

Solomon ostatecznie na zawsze uciekł z warszawskiego getta. Holokaust przeżył jako jedyny z rodziny. Po wojnie trafił do Wielkiej Brytanii – brytyjski rząd przyjął po wojnie kilkaset osieroconych dzieci, które przeżyły nazistowskie obozy koncentracyjne. Zmarł rok temu, 16 grudnia 2019 r.

Zdążył odwiedzić Konstancin. O swoim szczęśliwym dzieciństwie w sztetlu w Jeziornie opowiedział w 2010 r. holenderskiej dziennikarce i dokumentalistce Heldze Merits, która nagrała z nim film. Ciepło się uśmiechając opowiada w nim, że jego matka i ciotka w jednej z konstancińskich willi prowadziły sklep, ojciec miał w Jeziornie zakład szewski, a ich dom stał przy Bielawskiej 4. Rano Solomon wsiadał na rower, wiózł świeże bułki z piekarni wuja i sprzedawał je letnikom w Konstancinie. Mówi, że Konstancin był wtedy bardzo ładny, z pięknymi willami i ogrodami. Jako 11-letni chłopiec chętnie jeździł nad jeziorko w Konstancinie, bo tam była plaża i przystań kajakowa.

Przed wojną chodził w Jeziornie do polskiej szkoły przy ulicy Bielawskiej. Gdy polskie dzieci odmawiały modlitwę, żydowskie wychodziły. Nie było z tym żadnego problemu – wspomina. Raz w tygodniu z Warszawy przyjeżdżał do szkoły nauczyciel języka hebrajskiego i uczył żydowskie dzieci. „There was no antisemitism in Konstancin and Jeziorna” – wspomina Sam (Nie było antysemityzmu w Konstancinie i Jeziornie).

Fragment filmu:


Sztetl w Jeziornie

Dziś Jeziorna to dziś część gminy Konstancin-Jeziorna. Połączona w latach 60. XX wieku z Konstancinem – przedwojennym ekskluzywnym letniskiem dla bogatych warszawiaków. Sąsiednia Jeziorna była światem robotników (rozwijała się dzięki fabryce papieru) i rzemieślników - przed wojną właśnie głównie Żydów. Przepływająca przez gminę rzeka Jeziorka oddzielała bogaty Konstancin od biednej Jeziorny.

Ale te dwa światy się przenikały. Kobiety z Jeziorny pracowały w konstancińskich willach i pałacykach jako sprzątaczki i gospodynie. Dzieci z Jeziorny dowoziły letnikom świeże pieczywo. Przedsiębiorcze Żydówki sprzedawały towary w Konstancinie z wielkich koszy, które nosiły na plecach. A konstancinianie zapuszczali się na zakupy do Jeziorny.

Lubię to! Skomentuj108 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura