Książka „Antysystem” Wojciecha Cejrowskiego i Pawła Lisickiego zaskakuje ostrością i mnogością sporów obydwu pisarzy i dziennikarzy. A wojują między sobą o chyba wszystkie ważne sprawy tego świata. To zdumiewa, bo w końcu obydwaj są zagorzałymi zwolennikami konserwatyzmu – tego w klasycznym pojęciu. Wyjęte z konserwy poglądy tej dwójki są przy tym umysłowo smaczne. Konserwatyzm z zasady stawia na ewolucyjne zmiany rzeczywistości, a tu mamy rewolucyjne podejście do konieczności przywracania konserwatywnego urządzania świata. Jak to więc wygląda w książce?
„Antysystem” pokazuje konserwatyzm pełen sensownych sporów
Kiedy dyskutują ze sobą ludzie z tego samego obozu idei, to na ogół spierają się – o ile w ogóle – o sprawy taktyczne. Najczęściej jednak wymiana myśli prowadzi do wzajemnego nakręcania się w jednym kierunku – ty mówisz, że coś jest złe, ja mówię, że jest bardzo złe, a ty wtedy podbijasz, że jest najgorsze.
U Cejrowskiego i Lisickiego nie ma spirali wzajemnego przekonywania się o słuszności poglądów. Oni naprawdę gęsto ze sobą polemizują w pierwszoplanowych kwestiach oceny zjawisk i polityków. Owszem, w części spraw się zgadzają, lecz w tej – wydanej przez Fabrykę Słów – książce raczej dominuje intelektualny ping-pong. Jest to największa wartość książki, bo pozwala zobaczyć, jak – mając konserwatywne poglądy – można bardzo różnie oceniać świat.
A przy tym Lisicki i Cejrowski wykazują ogromną erudycję przeplecioną własnymi refleksjami. I formułują swe wypowiedzi bardzo żywym, jasnym językiem, choć w nieco odmiennym stylu.
Tematy poruszane w książce „Antysystem”
Zresztą wyciąganie kilku wątków wykoślawiałoby treść książki, bo Cejrowski i Lisicki poruszają bardzo wiele zjawisk. Trump, COVID-19, akta Epsteina, porwanie Maduro, Grenlandia, Iran, Bill Gates a klimatyzm, MAGA, islamizacja Polski, wojna na Ukrainie (ciekawy wątek polskiej pomocy i arcyciekawy stosunku Zachodu do banderyzmu), rewolucja kulturowa w Polsce, Przemysław Czarnek jako kandydat na premiera, finanse publiczne, chrześcijański syjonizm – to tylko niewielka część wymienionych hasłowo tematów.
Tezy i antytezy w„Antysystemie”
Tworzy to pewną trudność dla recenzenta. Bo zwyczajowo wyciąga się z książki kilka ważnych, a zarazem smakowitych wątków, po czym z nimi polemizuje – albo i nie. Ale na ogół tak, bo to jest ciekawsze. W przypadku „Antysystemu” nie miałoby to sensu. Gdy Lisicki stawia jakąś tezę, to Cejrowski wysuwa antytezę. Na co Lisicki tworzy anty-antytezę. I tak w kółko. Gdyby recenzent miał dorzucać do ich tez, antytez i anty-antytez jeszcze własne antytezy, powstałaby recenzja myślowo łatwa do przejścia jak pole minowe.
Mam oczywiście własne polemiczne uwagi do części opinii Lisickiego i Cejrowskiego, lecz ich nie przedstawię. Również z tego powodu, że chyba każdy czytelnik znajdzie w książce inne fragmenty, z którymi się zgodzi albo nie, bo tak szeroki jest wachlarz opinii obu rozmówców. Ktoś będzie podzielał poglądy Lisickiego, ktoś Cejrowskiego, ktoś inny przyzna raz rację jednemu, a raz drugiemu i tak dalej.
Cejrowski i Lisicki o Trumpie, Iranie i wojnie na Ukrainie
Zaletą jest też brak świętych krów. Dostało się nawet Trumpowi, w końcu liderowi konserwatywnej (r)ewolucji. Polskim politykom też. Na przykład wątek współpracy USA z Turcją Erdogana: „Rozmowa z takim Donaldem Tuskiem jest dla odmiany bez sensu, bo to nie jest stabilny facet. Dziś mówi co innego niż wczoraj, a jutro powie jeszcze coś innego. Z takim gościem nie warto podpisywać traktatów”. Wątek stosunku polskich władz do banderyzmu: „Mateusz Morawiecki, ten covidowy zamordysta, w jakimś szczerym polu postawił własny krzyż z dwóch patyków, klękał przy nim, a dookoła nie było żadnego Ukraińca”.
No i przykłady tez i antytez. Paweł Lisicki stawia tezę, że wojna z Iranem jest nieuzasadniona, dekapitacja jego przywódców jest niewłaściwa, a popieranie Izraela jest błędem. Wojciech Cejrowski wysuwa antytezę, że zabijanie ajatollahów jest uzasadnione, a Trump prowadzi wobec Iranu i Izraela taką samą politykę jak poprzednicy. Tyle że działa bardziej dynamicznie, co rodzi wrażenie, że w odmienny sposób. Lisicki sądzi, że dążenia Trumpa do przejęcia Grenlandii są nieuzasadnione. Cejrowski wręcz przeciwnie – że przejęcie wyspy jest konieczne ze względu na Rosję i Chiny.
„Proponuję uznać, że w tej sprawie po prostu się różnimy. Nie zawsze musimy się zgadzać” – zakończył ten wątek Paweł Lisicki. Prawdę mówiąc, w kontekście nasycenia „Antysystemu” sporami zdania te zabrzmiały trochę jak celna ironia. A może są ironią. Niech to już każdy czytelnik książki sam oceni.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)