Ad hoc: nie znamy się specjalnie na honorze oficerów bezpieczeństwa, ale dzisiejszy Dziennik podaje, że uzyskał od generała Czesława Kiszczaka potwierdzenie, że superagenci rzeczywiście istnieli, ale generał zaprzeczył, jakoby handlował ich głowami w zamian za swoje bezpieczeństwo.
Pytanie: czy owi hipotetyczni agenci uwierzą teraz Kiszczakowi, że jest Człowiekiem Honoru i jak to się może mieć do spraw zakulisowych, o ile takowe istnieją? Na przykład do lustracji majątkowej w wariancie "Casablanca" lustracja majątkowa mogłaby uwzględniać instytucję świadka koronnego.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)