boguty boguty
68
BLOG

Z opowieści marcowego donosiciela

boguty boguty Polityka Obserwuj notkę 38
Jedna z opozycyjnych, przedmarcowych grupek, została rozbita przez bezpiekę jeszcze przed Marcem. Z dzisiejszej perspektywy trudno byłoby nawet ich nazwać opozycją – po prostu czterech kolegów, którzy uczestniczyli w potajemnych kółkach samokształceniowych i bywali na wykładach partyjnych aparatczyków, aby im zadawać dokuczliwe pytania. Nie mieli pojęcia, że to wystarczyło, aby namierzyła ich ówczesna służba bezpieczeństwa i założyła kartoteki. Jeden z nich postanowił uciec na Zachód. Został złapany w Czechosłowacji, przewieziony do Polski i poddany praniu mózgu. Wytłumaczyli mu, że jego pozostali koledzy to żydowscy agenci, którzy go wciągnęli w syjonistyczną pułapkę, by służył brudnym, antypolskim interesom Izraela. Nie wiedział, że pozostała trójka została poddana identycznej obróbce, tylko w wersji, że to on jest syjonistycznym agentem, złapanym, jak uciekał do Izraela po wykonaniu brudnej, antypolskiej roboty. Żaden z tej czwórki nie chciał być zdrajcą interesu narodowego i naiwnym narzędziem podstępnej V kolumny. Załamali się wszyscy, i wszyscy zaczęli donosić. W następnych latach pisali raporty na siebie nawzajem i na swoje otoczenie. Jeden z nich w końcu wyjechał na Zachód, ale się nie uwolnił, bo w kraju została jego przyszła żona. Pisał więc raporty na emigrantów. Przestał dopiero, gdy jego dziewczynie udało się z Polski uciec.

Żaden z tej czwórki nie był Żydem.

Niemal po czterdziestu latach były donosiciel opowiedział swoją historię jednemu z ludzi, na których donosił, najpierw w Polsce, potem na emigracji. Polskiemu Żydowi, wypędzonemu z Polski w trakcie czystek 1968 - między innymi dzięki jego donosom.

„Kto powinien powiedzieć przepraszam”? - pyta kratzer pod tekstem "Protest mego pokolenia". A przecież jest więcej pytań. Jeśli przepraszać, to kogo? A przede wszystkim, za co?

„...Wilki owce wykopulowały.” - powiada jeden z dyskutantów - „Manipulując szczytnymi hasłami wyprowadziły na ulicę, aby tam realizowały wygodne im cele. I tyle. I starczy. W stosunku do naiwnych, młodych ludzi było to działanie podłe, fałszywe, przestępcze.” „Ja nie wierzę w przypadki”- dodaje drugi - „ani 44 rok, ani 56, ani 68, ani 70, ani 80, ani 81, ani 89 , ani 92 nie były przypadkami, to wszystko było zaplanowane i sterowane”.

Nie wiadomo właściwie, co były donosiciel myśli dzisiaj o Żydach, syjonistycznych manipulacjach i własnej zdradzie narodowej. Uwolnił się od skutków prania mózgu wraz z zaprzestaniem pisania raportów, czy do końca życia będzie miał trudności z wymawianiem wyrazu Żyd” jak każde inne słowo? Ilu antysemitów jest w tej ponurej opowieści, a ile ofiar? Jak bezradnie się czuje człowiek z poczuciem braku kontroli nad własnym życiem? Na ile naszym życiem i wyborami steruje cudza manipulacja?

Gdybyśmy myśleli, że te wszystkie społeczne protesty od 1944 roku polegały na manipulacjach, że nie mamy żadnej kontroli ani nad własnym zachowaniem, ani nawet myśleniem, to stracilibyśmy wiarę nie w przypadek, a w Człowieka. I byśmy w czarnej rozpaczy się poszli powiesić.

boguty
O mnie boguty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Polityka