Żaden z tej czwórki nie był Żydem.
Niemal po czterdziestu latach były donosiciel opowiedział swoją historię jednemu z ludzi, na których donosił, najpierw w Polsce, potem na emigracji. Polskiemu Żydowi, wypędzonemu z Polski w trakcie czystek 1968 - między innymi dzięki jego donosom.
„Kto powinien powiedzieć przepraszam”? - pyta kratzer pod tekstem "Protest mego pokolenia". A przecież jest więcej pytań. Jeśli przepraszać, to kogo? A przede wszystkim, za co?
„...Wilki owce wykopulowały.” - powiada jeden z dyskutantów - „Manipulując szczytnymi hasłami wyprowadziły na ulicę, aby tam realizowały wygodne im cele. I tyle. I starczy. W stosunku do naiwnych, młodych ludzi było to działanie podłe, fałszywe, przestępcze.” „Ja nie wierzę w przypadki”- dodaje drugi - „ani 44 rok, ani 56, ani 68, ani 70, ani 80, ani 81, ani 89 , ani 92 nie były przypadkami, to wszystko było zaplanowane i sterowane”.
Nie wiadomo właściwie, co były donosiciel myśli dzisiaj o Żydach, syjonistycznych manipulacjach i własnej zdradzie narodowej. Uwolnił się od skutków prania mózgu wraz z zaprzestaniem pisania raportów, czy do końca życia będzie miał trudności z wymawianiem wyrazu Żyd” jak każde inne słowo? Ilu antysemitów jest w tej ponurej opowieści, a ile ofiar? Jak bezradnie się czuje człowiek z poczuciem braku kontroli nad własnym życiem? Na ile naszym życiem i wyborami steruje cudza manipulacja?
Gdybyśmy myśleli, że te wszystkie społeczne protesty od 1944 roku polegały na manipulacjach, że nie mamy żadnej kontroli ani nad własnym zachowaniem, ani nawet myśleniem, to stracilibyśmy wiarę nie w przypadek, a w Człowieka. I byśmy w czarnej rozpaczy się poszli powiesić.



Komentarze
Pokaż komentarze (38)