44
BLOG
Wszystkim oburzonym antylustracyjnymi akcentami przemówienia Michnika chciałoby się przypomnieć, że wszyscy jesteśmy śmiertelni. Po obu stronach lustracyjnej barykady padło wiele bardzo ostrych słów. Co jedni uznają za chwalebne, inni za nikczemne. Nie przyzwyczailiśmy się jeszcze do pogrzebów polityków, za mało czasu upłynęło od 1989 roku, stąd zdumienie lub oburzenie budzi, że ktoś z politycznych przyjaciół zmarłego mówi to, co uważa za znamienne dla jego politycznej postawy, nawet, jeśli się ona nie wszystkim podobała. Czy mecenas Olszewski (życzę mu 200 lat życia) ma prawo do tego, by ktoś z jego politycznych przyjaciół przypomniał o tym, jak upadał jego rząd? Był premierem i znaną postacią opozycji, więc gdyby mu się zmarło, na jego pogrzeb przyszliby także jego dzisiejsi oponenci. W takiej sytuacji mówiliby co dobrego pamiętają, ale też byliby w obowiązku z powagą i bez protestów wysłuchać kogoś, kto pamiętną noc nazwie "nocną zmianą", nawet, jeśli w danym momencie działał po stronie przeciwnej, gdyż tak już jest, że nad grobem ktoś mówi o tym, co dla zmarłego było ważne i znamienne, z jego punktu widzenia. Co dla jednych dobrem, dla innych złem. Dla Geremka jego antylustracyjna postawa była dobrem. Wszyscy zauważyli pokój nad grobem Bronisława Geremka; politycy przyjęli przemówienie Michnika tak, jak powinni. Ale jeszcze się uczestnicy pogrzebu nie zdążyli rozejść, a już publicyści zasiedli do klawiatur. Oburzonym na Michnika, że przypomniał o - znamiennej przecież - postawie wobec lustracji chciałoby się zadać pytanie, czy chcieliby, żeby mowy pogrzebowe nad ich własnymi grobami wygłaszali lub cenzurowali ich przeciwnicy polityczni... na przykład najzawziętsi wrogowie lustracji.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)