Wojny są wystarczająco okropne, by dla ich opisania nie były potrzebne żadne szczególne wysiłki zmierzające do ich podkoloryzowania. Ale jedna z największych na świecie agencji ponownie ma kłopoty z wiarygodnością tego, co oferuje opinii publicznej. W czasie konfliktu Izraela z Hezbollahem w południowym Libanie w 2006 roku blogerzy wykryli i udowodnili, że niektóre fotografie tej agencji są retuszowane popularnym programem Photoshop. Wybuchł skandal i w efekcie kierownictwo tej agencji zostało zmuszone do wydania komunikatu potwierdzającego informację o fałszowaniu zdjęć oraz o wyrzuceniu z pracy odpowiedzialnego za to fotoreportera, Adnana Hajj (eng. ) Również i tym razem informacje podawane przez Reuters są co najmniej wątpliwej jakości.
Blogerzy zauważyli, że przynajmniej w czterech przypadkach treść agencyjnych zdjęć nie odpowiada zamieszczonym pod spodem opisom. Zdjęcia przedstawiają samoloty i helikoptery wyrzucające flary. Flary nie służą atakowaniu celów naziemnych, mają zadanie defensywne, zmylenie ewentualnych pocisków ziemia-powietrze; są wyrzucane niekoniecznie w trakcie walki czy atakowania jakichkolwiek celów, lecz po prostu w trakcie przelotu nad wrogim terytorium. Libańska lekcja, kiedy się okazało, że Hezbollah posiada pociski ziemia- powietrzne, spowodowała, że tym razem dosyć dużo flar szybowało nad Gazą, rzeczywiście stwarzając okazję do malowniczych zdjęć. Ale podpisy pod zdjęciami sugerują, że to obraz lotnictwa izraelskiego w trakcie bombardowania lub sekundy później. Człowiek nie zorientowany w technice militarnej patrząc na zdjęcia i czytając podpisy może odnieść wrażenie, że widzi izraelskie lotnictwo zaraz po wykonaniu nalotu, oraz bomby, które właśnie lecą na ziemię.
Uwaga techniczna, zdjecia mi sie nie wyswietlaja. W edycji je normalnie widze, po ok. znikaja. Mozna je obejrzec tutaj
Zdjęcie nr 1: samolot F16 wyrzucający pojedynczą flarę.

Podpis agencji Reuters: "Izraelski samolot f-16 przelatuje nad północną strefą Gazy po użyciu systemu broni 3 stycznia 2009. W sobotę siły izraelskie bombardowały Gazę z powietrza i morza, a zdesperowani mieszkańcy palestyńskiej enklawy szukali schronienia w domach, w miarę, jak ofensywa rozwijała się w następny tydzień [walk]".
Zdjęcie nr 2: Helikopter AH-64, pojedyncza flara

Podpis agencji Reuters: "Izraelski "gunship" Apache leci nad północną strefą Gazy po wystrzeleniu systemu broni 4 stycznia 2009. Izraelscy żołnierze i palestyńska milicja walczyły w niedzielę w Gazie, po tym, jak izraelskie oddziały i czołgi rozpoczęły inwazję nadmorskiej enklawy, w najbardziej poważnych walkach w konflikcie od dekad".
Zdjęcie nr 3: Helikopter AH-64, trzy flary

Opis agencji Reuters: "Izraelski helikopter Apacz leci nad północną strefą Gazy po wystrzeleniu systemu broni 4 stycznia 2009. Izraelskie czołgi i piechota walczyła z bojownikami Hamasu w strefie Gazy w niedzielę, w lądowej ofensywie rozpoczętej po ośmiu dniach śmiercionośnych ataków z powietrza, które nie zapobiegły atakom rakietowym grupy islamistycznej na Izrael".
Zdjęcie nr 4: Helikopter AH64 odpalił wiele flar

Podpis agencji Reuters: "Izraelski "gunship" Apacz leci nad północną strefą Gazy po wystrzeleniu systemu broni 4 stycznia 2009. Izraelscy żołnierze i palestyńska milicja walczyła w niedzielę na przedmieściach miasta Gazy po tym, jak izraelskie oddziały i czołgi rozpoczęły inwazję na nadmorską enklawę w najcięższych od dziesięcioleci walkach tego konfliktu"
Blogerzy zwracają uwagę na to, że termin "wystrzeliwanie systemu broni"("firing a weapons system ") brzmi, jakby autor tych podpisów w ogóle nie mówił po angielsku - ani w ogóle żadnym ludzkim językiem - gdyż "systemami" się nie strzela, ani z "systemów" się nie strzela, nawet jeśli to "systemy broni"... - i zastanawiają się, po co Reuters to robi. Może agencja ma redaktorów technicznie niekompetentnych, może ma taki styl, że nie przywiązuje wagi do precyzyjności informacji, może uprawia jakąś propagandę, a może jej fotoreporterom nie chciało się sterczeć z aparatem wycelowanym w niebo w oczekiwaniu na realne obrazy realnych bombardowań? Niemniej nawet gdyby przyjąć najbardziej spiskową teorię, że agencją Reuters zarządzają sami miłośnicy organizacji terrorystycznych i antyizraelskiej propagandy, to konia z rzędem temu, kto wyjaśni, jakie korzyści miałaby odnieść agencja Reuters, przeciwnicy Izraela i terroryści z reklamowania zdjęć, w których obraz się kłóci z tekstowym przekazem, skoro obrazów realnych bombardowań nie brakuje? W tym samym czasie Ariel Schalit z AP potrafił fotografować i prawidłowo opisywać, co widzi, odróżniając flary od bomb, a jedne i drugie od "systemów".



Komentarze
Pokaż komentarze (11)