Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski
113
BLOG

Pojednania nie będzie

Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski Polityka Obserwuj notkę 18

 

Kończy się właśnie uroczysta msza święta, z udziałem parlamentarzystów i rodzin ofiar katastrofy w Smoleńsku, w Archikatedrze Św. Jana w Warszawie. Uroczystość na najwyższym – godnym powagi sytuacji – poziomie. Kamera raz za razem pokazywała zasmucone twarze czołowych polskich polityków, z każdej opcji politycznej zasiadającej w parlamencie. Wspaniała oprawa muzyczna i wielkie słowa  prymasa-seniora prowadzącego ceremonię. Ja jednak z ciekawością czekałem na jeden moment, jaki nastąpić miał po słowach; „przekażcie sobie znak pokoju”…

 

…właśnie śpiewają „Boże Coś Polskę”, ciarki na plecach, piękna pieśń, nieoficjalny hymn Polski Katolickiej…

 

Czekałem szczególnie na reakcje dwóch ludzi; Lecha Wałęsę i Jarosława Kaczyńskiego. Niestety, moje przypuszczenia okazały się trafne; żaden z tych panów nie potrafił się przełamać, i nawet w tak wyjątkowych okolicznościach nie przekazali sobie „znaku pokoju”. Pięć lat temu, w Watykanie, rękę podali sobie Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, dzisiaj więc, przez głowę przeszła mi myśl, że dzisiaj może mieć miejsce podobna sytuacja. Jednak owy, symboliczny gest nie miał miejsca. Do Jarosława Kaczyńskiego podszedł Bronisław Komorowski, podszedł także premier Donald Tusk, nie podszedł jednak, z wyciągniętą ręką Lech Wałęsa, a to właśnie on, zważywszy na okoliczności – śmierć prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, brata Jarosława – powinien wystąpić z tą inicjatywą. Symbolicznego pojednania między obu panami jednak nie było. Nie będzie także pojednania pomiędzy politykami „Prawa i Sprawiedliwości” i „Platformy Obywatelskiej”, w których koalicję, jeszcze tak niedawno wierzyło wielu Polaków, w tym także i ja.

Nie będzie pojednania między zwolennikami obu tych partii. Już od soboty słychać było głosy w obozie zwolenników Pis-u, wyzywające „zasmucone twarze” dziennikarzy i polityków PO od hipokrytów, bluźnierców, a nawet tych co przyczynili się do tej tragicznej katastrofy jaka nastąpiła 10 kwietnia w smoleńskim lesie. Myślę, że w tak szczególnym okresie – żałoby narodowej – zadumy i modlitwy, takie głosy nie powinny mieć miejsca, choćby z szacunku dla ofiar tragedii.

 

Poniekąd, rozumiem rozgoryczenie tych ludzi. Wszak zginął nie tylko prezydent wywodzący się z ich obozu politycznego. Zginęli także czołowi działacze Prawa i Sprawiedliwości

( jeszcze większa tragedia mogłaby spotkać partie Prawa i Sprawiedliwości, gdyby nie – o, ironio! – choroba pani Jadwigi Kaczyńskiej, mamy Jarosława i Lecha). Mają także rację ci, którzy uważają, że Ś.P Prezydent Polski był źle oceniany przez Polaków, że przyczyniły się do tego media, które wielokrotnie kreowały negatywny wizerunek Lecha Kaczyńskiego.

Że, dopiero teraz pokazywane są te wspaniałe obrazy, ciepłego, uśmiechniętego i życzliwego człowieka, który kochał swoją wspaniałą żonę – Ś.P Pierwszą Damę. Ja sam – przyznaję się, uśmiechałem się widząc różne wpadki Pana Prezydenta, kiedy pomylił on nazwiska piłkarzy, kiedy źle zrozumiał komendę wydaną psu i inne. Jednak, czym dłużej wsłuchiwałem się w docinki „żartownisiów” na temat wzrostu Pana Prezydenta, lub też, – co, od samego początku wydawało mi się obrzydliwe i chamskie – urody Pierwszej Damy, tym bardziej mój dystans do Prezydenta Kaczyńskiego malał. A opierał się on głównie – ten dystans - na wizji polityki gospodarczej państwa – państwa socjalnego, – który jest przeciwny wyznawanej przeze mnie wolnorynkowej ideologii, wykreowanej przez austriacką szkołę ekonomii. Chciałbym także zaznaczyć, że wszystkie te słowne „wpadki” Pana Prezydenta, były niczym w porównaniu z „Wpadkami” innych czołowych postaci międzynarodowej polityki. Nie mówiąc już o „Wpadce” poprzednika Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który słaniał się na nogach podczas uroczystości – o, ironio! – w Katyniu.

 

Nie zgadzam się jednak z pretensjami do polityków z rywalizujących z pisem partii. Być może wielokrotnie, w trakcie walki politycznej padały słowa i zarzuty, które być może paść nie powinny – zresztą padały one z obu stron barykady, jednak polityka to nie zabawa dla grzecznych dzieci, to trudna i uciążliwa rywalizacja o wdrążenie swoich racji w życie.

 Długo by o tym mówić, zresztą i tak dużo już na ten temat powiedziano. Pomijam tutaj oczywiście wątek posła Palikowa, który powinien raczej pójść drogą Kuby Wojewódzkiego niż zasiadać w ławach poselskich.

 

Nie chcę kreować się tutaj na wieszcza narodowego, uniknąć chcę także patetycznego tonu, dzisiejszych mediów, – który skądinąd wydaje się być właściwym, w obliczu zaistniałej sytuacji. Nie chcę także oceniać prezydentury Ś.P Lecha Kaczyńskiego, jedno co mogę szczególnie pochwalić to polityka historyczna Pana Prezydenta; pamięć o bohaterach narodowych, o historycznej sprawiedliwości, mogę także być dumny z odwagi Pana Prezydenta – dzisiaj kiedy widzę obrazki z Gruzji, wiem, że zrobił on dużo dla tego narodu,

 i że Gruzini są mu za to szczerze wdzięczni.

 

Nie byłem zwolennikiem Lecha Kaczyńskiego, nie głosowałem na niego w wyborach prezydenckich. Nie zgadzałem się z nim w wielu kwestiach. Nie podobała mi się; na przykład, jego zażyłość ze związkowcami, których uważam za „trujący grzyb” na polskiej gospodarce. Mam jednak do Niego szczególny szacunek jeśli chodzi o Jego wkład w walkę o wolność, jego patriotyzm.

 

Mam także dla niego szacunek za jeden z jego ostatnich wielkich gestów, jakie poczynił, zapraszając na pokład samolotu generała Jaruzelskiego. Zaskoczył on tym gestem nie tylko swoje środowisko, także i wielu ludzi będących w stosunku do niego opozycji. Zaskoczył także i mnie, nie pałam ja szczególną sympatią do generała, twórcy stanu wojennego.

 

Był to ten gest, którego dzisiaj nie poczynił Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński, ze wskazaniem na tego pierwszego. Gest pojednania, w które wielu Polaków ciągle wierzy, koalicji Popisu w którą uwierzyło tak wielu Polaków. A może raczej w które to pojednanie w dalszym ciągu chcą wierzyć. Chcą wierzyć - szczególnie w takich doniosłych dla naszego narodu – momentach.

 

Którego jednak nie będzie, ponieważ wśród nas wielu jest takich zawziętych, pełnych goryczy; Lechów, Jarosławów, Jacków, Donaldów itp.

 

Troszkę tego szkoda.

 

Zapraszam w moje autorskie strony: WWW.BORUSZEWSKI.COM

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka