Dzisiaj tj. 26.03 na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego, gościł Pan Robert Gwiazdowski. Do niedawna znany jako bezlitosny komentator wielu absurdów ekonomicznych i politycznych zrodzonych oczywiście przez naszych (jakże zdolnych w tej dziedzinie) polityków. Jeden z ekspertów Centrum im. Adama Smitha, głosiciel liberalizmu gospodarczego, gorliwy wyznawca wolnego rynku. Ale oto pewnego pięknego dnia poraziła nas wiadomość o tym że pan Robert dobrowolnie zasiadł na najwyższym stołku, chyba największej socjalistycznej gadziny III-IV-V RP (niewłaściwe skreślić). Otóż , Pan Gwiazdowski został szefem rady nadzorczej ZUS. I wlaśnie z tego, Pan Gwiazdowski tłumaczył się, po raz kolejny zresztą, na początku spotkania. Szczerze mówiąc jego tłumaczenie niezbyt mnie przekonało. Coś tam było o jakimś podsekretarzu stanu- jakiegoś tam ministerstwa który znał go z okresu studiów, i że jakiś tam minister(pewnie pod wpływem...czegoś) uznał że człowiek który głosił że ZUS trzeba zrównać z ziemią doskonale nadawałby się na stanowisko kierownicze tejże instytucji. Ale cóż, oto Polska właśnie.
Ale przejdźmy do tematu spotkania- czyli do „Przyszłości Systemu Emerytalnego w Polsce". Już od samego początku wykładu, wyluzowany i uśmiechnięty Pan Robert nie pozostawiał nam żadnych wątpliwości do tego, że System Emerytalny w Polsce jest wysoce nieefektywny, i że jego przyszłość w obecnej formie nie rokuje najlepiej. Oczywiście Pan Robert nie wyrażał się już w stosunku do samego ZUS-u w sposób tak nieprzychylny jak kiedyś(pewnie dlatego że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) ale jego wyraźne załamanie prorokuje na rok 2025. Będzie to spowodowane tym, że cały ten nasz wyż demograficzny przejdzie na emerytury i po prostu nikt nie będzie miał na te ich emerytury pracować. Wszak rodzenie dzieci nie jest już tak popularne, a jak już pojawi się jakiś nowy obywatel to z dużym prawdopodobieństwem jak tylko troszeczkę podrośnie czmychnie czym prędzej za granicę i tam będzie płacił podatki. I jak to zręcznie sformułował Pan Robert, analogicznie do zamierzchłych czasów; „Rząd będziemy mieli w kraju, naród zaś w Londynie". Reforma systemu emerytalnego z 1999 była próbą przerzucenia zobowiązań emerytalnych z państwa na rynek, w systemie który faktycznie wolnorynkowym nie jest. Tak zwane Otwarte Fundusze Emerytalne które miały być tą wolnorynkową wysepką w socjalistycznym systemie, faktycznie są kolejną przykrywką nad odziedziczonym jeszcze po Bismarck-u przymusowym ubezpieczeniem. Czym jest wszakże tzw. II filar? Przeznaczone jest na niego ok. 7,3 % naszej składki(której prawidłową nazwą jest po prostu podatek)na ubezpieczenie. Ponadto pieniądze, które miały w tym filarze faktycznie na „nas pracować", ustawowo w 60% maja być „inwestowane" w obligacje skarbu państwa. Czyli „inwestując" te pieniądze w skarb państwa, pożyczamy Państwu (czyli nam) pieniądze, które państwo (czyli my podatnicy) musimy zwrócić i to z odsetkami! Dodatkowo płacimy odpowiednim ludziom którzy zarządzają tą niezwykle skomplikowaną operacją finansową. Resztę pieniędzy z II filaru Otwarte Fundusze mogą sobie- mając bardzo ograniczone możliwości -zainwestować sobie na giełdzie. A więc te całe OFE to bujda na resorach, a tak zwane indywidualne konta emerytalne, jeżeli faktycznie byłyby takie indywidualne- panie dostawałyby faktycznie 4-krotnie niższą emeryturę niż panowie. Z tej racji że żyją one dłużej( „bo nie mają żony" J) a pracują krócej. A więc nawet na tej „wolnościowej wysepce" nie ma mowy o jakiejkolwiek indywidualności.
Pan Robert Gwiazdowski przedstawił jednak wiele rozwiązań wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji:
Po pierwsze: Obywatele Dzieci Robić! („Hej chłopaki w góre ptaki"- Stasio) Zastąpienie pokoleniowe powinno wynosić co najmniej 2,14 dziecka na jedną kobiętę. Jeżeli nie będziecie robić dzieci nie dostaniecie emerytury! I tu mamy także rozwiązanie „polityki prorodzinnej".
Po drugie(już trochę poważniej) pieniądze na emerytury nie powinny pochodzić z opodatkowania pracy. Jedynym kapitałem jaki Polska posiada są ludzie i ich praca. Nie można więc dopuszczać do tego(a tak właśnie w Polsce teraz jest) że praca jako towar staje się coraz bardziej nieopłacalna. Przez to wzrasta bezrobocie, przez to mniej jest ludzi którzy pracują, przez to trzeba zwiększać składki(podatek) na ubezpieczenie emerytalne aby opłacić bieżące emerytury. A to w końcu powoduje to, że pracować w Polsce po prostu się nie opłaca.
Pieniądze na emerytury mogą pochodzić z innych podatków; m.in. z VAT-u i Akcyzy. Przy równoczesnym uproszczeniu tych podatków, dzięki stworzeniu jednolitej stawki. Zapobiegnie to wszelkich kombinacji, korupcji i wydatków na biurokracje i kontrolę podatnika. Skarb państwa z pewnością nie straciłby na takim rozwiązaniu.
Dlaczego też, przez tyle lat żadna ekipa będąca przy władzy nie zreformowała tak oczywiście nieefektywnego systemu? Istnieje bowiem wiele grup interesu które są za tym aby ten system był tak skomplikowany i nieefektywny, m.in:
- Politycy; którzy pozbawili się możliwości składania obietnic, deklaracji i populistycznych haseł, a zarazem możliwości „wieszaniu kotów" na poprzednie ekipy.
- Urzędnicy i doradcy podatkowi( jest nim Pan Gwiazdowski!); którzy dzięki temu nigdy ni będą narzekali na brak pracy.
- Lobby wydawnicze; które mogą wydawać kosztowne tomy o podatkach które to szybko tracą na aktualności.
- Beneficjanci ulg podatkowych; najczęściej ci najbogatsi którzy poprzez swoich doradców potrafią odnaleźć różne kruczki prawne i wywinąć się z haraczu(to już moje hasło) płaconego państwu
Jaka ma być zatem rola pana Roberta Gwiazdowskiego na nowym stanowisku? Czy miałby on być takim mickiewiczowskim Konradem Wallenrodem który przyłącza się do „wroga" aby go podstępnie unicestwić? Sam Pan Robert przyznaje jednak że niewiele może zrobić. Za swój sukces uważa jednak to, że wzrasta świadomość dziennikarzy, jak i polityków którzy coraz bardziej poważnie podchodzą do sprawy gruntownej reformy, a nie tylko kolejnych zabiegów kosmetycznych.
Pan Robert prowadził na spotkaniu równie udany dialog z publicznością, szczególnie z dwoma panami w pierwszym rzędzie. Tyczył się on m.in. systemu ubezpieczeń emerytalnych w Chile i Nowej Zelandii. Jednak dialog ten miał także swoje smaczki, oto przykład:
Pan z publiczności: „ ...wolałbym żeby dobrze robiła mi narzeczona, a nie urzednicy..."
Robert Gwiazdowski: „ Przypominam panu że świadczenie jest wzajemne."
Tym oto optymistycznym akcentem kończę moją relację ze spotkania z Panem Robertem Gwiazdowskim. Więcej takich ludzi, na jak najwyższych stanowiskach!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)