Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski
25
BLOG

Przykladowe Oburzenie

Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski Polityka Obserwuj notkę 2
 

Przykładnym oburzeniem wykazali się dziennikarze, publicyści i oczywiście politycy(pewnie nie tylko polscy),  po tym jak niemiecka gazeta „Die Welt" w swoim internetowym wydaniu „żartowała" sobie z Jana Pawła II.

Oczywiście przyznaję, że dowcipy o papieżu jakie w swoim dziale satyrycznym zamieściła niemiecka gazeta  są po prostu żenujące i szczerze mówiąc mało mnie bawią.  Już nawet Karol Strasburger opowiadał śmieszniejsze podczas każdego odcinku teleturnieju „Familiada". I już nie chodzi o to że Jan Paweł II, dla wielu ludzi na świecie, był i w dalszym ciągu jest, największym autorytetem moralnym. Ale naigrywanie się z choroby człowieka którego drugą rocznicę śmierci obchodziliśmy zaledwie dwa dni temu, musi budzić co najmniej zażenowanie u człowieka cywilizowanego. I niech pan redaktor „Die Welt" nie śmie nawet nazywać tego rodzaju humoru- satyrą! To osobiście obraża wielu czcigodnych panów satyryków, w tym także mnie zajmującego się(co prawda na razie amatorsko) tak szlachetnym rzemiosłem, jakim jest rysunek satyryczny.

Ale wróćmy do „przykładnego oburzenia" jakim zręcznie posługiwały się prawie wszystkie znaczące w Polsce media i komentujący sprawę politycy, zarówno z prawej jak i lewej strony. Wszyscy oczywiście solidarnie przyznali(nareszcie wiem co oznacza hasło „solidarne państwo") że jest to „skandal", „obraza największej świętości",  „przekroczono pewne granice", „urażona duma Polaków" itd. O dziwo, najdelikatniejszym określeniem posłużył się premier Kaczyński  który powiedział jedynie, że publikacja „Die Welt" jest „niepokojąca. Widocznie pan premier dużo się nauczył, po ostatnim incydencie z niemieckimi mediami. 

Trzeba się jednak zastanowić nad celem,  jaki przyświecał redaktorom „Die Welt" publikującym ten rynsztokowy dowcip. Myślę że nie ryzykuje dużo, wysuwając tezę iż; chodziło im po prostu o zwykły hałas wokół dziennika. Wszak nie ważnym jest to jak o tobie mówią, ważne żeby w ogóle mówili. I przy okazji może, gazetka znajdzie większą „Rzeszę" odbiorców.

A więc może dobrym sposobem byłoby całą tę sprawę po prostu zlekceważyć. Nie nagłaśniać, strategicznie przemilczeć. Urwałoby to zapewne, takie żałosne praktyki panów redaktorów, niezręcznie korzystających z „wolności słowa".

Jestem przekonany że Jan Paweł II, gdyby żył- tak właśnie zareagowałby na ten incydent. Szkoda tylko że oprócz wspominania tego „Wielkiego Człowieka" niewiele wynosimy z jego nauki, także w życiu codziennym. Pozostaje więc pytanie: Na kogo teraz przyjdzie kolej? I która strona tym razem zaatakuje? . Strategiczne wyszydzenie znowu okazało się skuteczne.

 

 

 

P.S

Optymistycznym jest jednak to, że nikt z komentatorów nie zwątpił w samą istotę „wolności słowa". Nie jest jednak tak źle J.

Zapraszam w moje autorskie strony: WWW.BORUSZEWSKI.COM

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka