06.11.07 godz 15.06 - oglądam sobie właśnie obrady sejmu na którym to ma się odbyć wybór wicemarszałków. Twórcy tvn-owskiego programu "Szkło Kontaktowe" z pewnością odetchnęli z ulgą. Rozwiane zostały wątpliwości: czy po odsunięciu "warchołów" z samoobrony i "faszystów" z LPR-u sejm będzie dalej tak wdzięcznym tematem dla nie tylko polskich(no w końcu jesteśmy już w europie, no nie?) satyryków. Show jednak must go on- jak to śpiewał Freddie. Tym razem "ten radosny spektakl" oscylował głównie wokół jednej osoby. Osoba ta jest tzw. dinozaurem parlamentarnym(w przeciwieństwie do tych nieparlamentarnych, jeszcze nie wyginęły- przynajmniej nie wszystkie; te czerwone szybciej padają) czyli posłem zasiadającym w parlamencie od samych jego popeerlowskich początków. Jednak teraz dopiero, objawił się On, jako nowy wieszcz narodowy. Oczywiście sam się nie objawił, on raczej siedział teraz cicho(co rzadko mu się zdarza zresztą, zwykle jest parlamentarzystą bardzo "energicznym"). To inni (p)osłowie zarówno jego przeciwnicy polityczni(niektórzy byli kiedyś jego sojusznikami) jak i sojusznicy(którzy także w przeszłości stali po drugiej stronie barykady- niekoniecznie tam gdzie stało zomo) zaczęli nagle nagminnie cytować owego posła. A kto jak nie naród, objawia swojego wieszcza, cytując jego słowa? A parlamentarzyści to przecież przedstawiciele narodu; czyż nie?
Tak więc obywatele i obywatelki, ludu pracujący stolicy.
Objawił Nam się Nasz Nowy Wieszcz Narodowy.
A imię jego - Stefan. Niesiołowski grzmi... eeee tzn. brzmi.
P.S No w końcu wybrano także tych wicemarszałków: Kalinowski, Putra, Szmajdziński i Wieszcz.



Komentarze
Pokaż komentarze