O co jej właściwie chodzi?
Oczywiście ta nieszczęsna feministka, nie walczy tutaj o żadne prawa mężczyzn-tatusiów. Po prostu chodzi jej o to aby to mężczyźni-tatusiowie zostawali w domach i zajmowali się dzieckiem, w zamian za to kobiety „rozwijały by się zawodowo".
Tak na prosty feministyczny rozum.
Nie rozumiem kobiet(a jednak) które chcą się pozbawić tak niewątpliwie ważnej roli społeczno-rodzicielskiej. Już na samym starcie kobiety mają tutaj niemożliwą do zniwelowania- przewagę nad mężczyznami. To kobiety zachodzą w ciążę, i to one rodzą dzieci.
Na „nieszczęście" feministek medycyna nie zaszła jeszcze tak daleko, aby mężczyzna mógł tutaj zastąpić kobietę. Choć pewnie co jakiś czas oglądając „Seksmisję" spoglądają z nadzieją w przyszłość. Swoją drogą, ciekawe czy tym nieszczęsnym szalonym naukowcem który doprowadzi do możliwości wymiany ról, będzie kobieta czy może jednak mężczyzna?
Póki co nikt jeszcze nie pokonał MATKI(!!!) Natury, i feministki biorą się za rozwiązania prawno-społeczne.
Wracając jednak do wątku; to kobiety zachodzą w ciążę dzięki czemu już na starcie wytwarza się pewna wyjątkowa więź pomiędzy Matką a jej dzieckiem. Dziecko już od samego początku najbardziej czuje swoje przywiązanie do matki. To „mama" jest pierwszym słowem które wychodzi z ust niemowlęcia(kto wie, może właśnie stąd wzięła się etymologia znaczeniowa tego słowa).
Jest takie powiedzenie: „ Światem rządzą mężczyźni, kobiety zaś rządzą mężczyznami". Nie chodzi tu tylko o to, że kobiety rządzą mężczyznami w znaczeniu; ich sercami i duszami. Ale także właśnie o to, że to kobiety-matki mają największy wpływ na kształtowanie się młodego człowieka. Faktem jest, że to mężczyźni w zdecydowanej większości są prezydentami, naukowcami, wynalazcami, miliarderami itd. Ale to właśnie kobiety-matki miały największy wpływ na wychowanie takich ludzi.
Drogie Panie.
Nie dajcie sobie odebrać tego pięknego „Macierzyństwa".
„Drogie" feministki
Sam zawalczę o swoje prawa, nie potrzebuje waszej pomocy.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)