Nie muszę chyba nikomu wyjaśniać moje stosunku do Palikota. Generalnie uważam go za politycznego szkodnika i pasożyta. Od dawna piszę o tym, że choć powszechnie uważa się go za małpkę Tuska to w istocie rzeczy gra on głównie na siebie. A że czasem mu było po drodze z Platformą...
Schemat jego kreacji na samodzielny byt polityczny wykazuje daleko idące podobieństwa ze schematem jaki wyniósł do władzy Leppera. Śmieszny człowiek robiacy dookoła siebie dużo zamieszania nagle zapraszany jest do wszystkich mediów, potem wykorzystywany na różne sposoby przez tych, którym wydawał się łatwym w użyciu narzędziem w końcu przegryza łańcuszek i staje się tyleż samodzielnym co groźnym politycznym podmiotem.
Media wypasione na tańcach z gwiazdami i na lodach z Dodami postępującą infantylizację uważają za najlepszy sposób na zdobycie widza. Dziennikareczki mogą nie umieć zadać pytania ale muszą mieć długie nogi. Show i tak zrobi za nie jak nie Lepper to Palikot. Choć swego czasu przyszła kryska na Leppera, przychodzi na Palikota to niestety trzeba się liczyć z tym, że przyjdą następni potrzebni na zasadzie kontrapunktu dla długich nóg i do roli wodzirejów dla pustych bez nich telewizji.
Ty Platformo powinnaś dziś zrozumieć przynajmniej tyle że Palikot się skończył. Tkwi na swoich różowych barykadach jak japoński żołnierz na Borneo, któremu nikt nie powiedział, ze II wojna światowa się skończyła. Jest obciązeniem czego najlepszym dowodem jest to, że w jego mateczniku Lublinie PO wybory przerżnęła. Czyli głosów nawet jeżeli ileś przydaje to pewnie nie mniej odbiera. Pójdzie do SLD? A niech idzie, chciałbym zobaczyć jak Arłukowicz się gimnastykuje żeby wyjaśnić tam obecność kogoś kogo dziś krytykuje. Założy własną lewicową formację? A niech zakłada, może wykończy postkomunistów. Nie ma się czego bać. Siup balasta za burtę!




Komentarze
Pokaż komentarze (22)