Czytam sobie, że zaobserwowano wybuch supernowej. Ciekawe czyj to był event? PiS czy PO? To dobrze czy źle? Bo jak wiadomo nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko czemuś służy a partyjne kluby kibica nie walczą już o ten czy inny stołek, one niczym mityczni tytani walczą o rzeczy ostateczne, największe, wszystkie. Polityczna eschatologia.
No to już te mniejsze choćby mogliby zostawić własnemu biegowi ale nie, nawet w wyborach samorządowych zamiast wybierać między sąsiadem i sąsiadem trzeba wybrać między PiS i PO. Niedawno dowiedziałem się, że lokalne stowarzyszenie działające na rzecz mojej dzielnicy również jest związane z jedną ze stron ostatecznego sporu. Kurna, litości, nawet od całej obrzydliwości i pustoty celebrystycznego przemysłu udaje mi się trzymać z daleka a od macek tych politycznych pasożytów nie mogę uciec. Pokoje w moim mieszkaniu też między siebie w końcu podzielą?
Mam dość wybierania pomiędzy cwaniakami i wariatami. Do kitu z takim wyborem. Nie interesuje mnie ani wzrost liczby pomników na metr kwadratowy ani przedstawienia z serii "dopalanie pedofili". Obywatelski obowiązek jakim są wybory jest przy tej alternatywie nierealizowalny. Ostatni raz dałem się namówić na głosowanie podczas wyborów prezydenckich i oczywiście znowu poczułem się zrobiony w bambuko. Nie chcę tej odpowiedzialności. Wolę powydzierać mordę na blogu.
Po prawej macie link (ten z babcią) do strony z całą masą rysunków do kupienia (np. na urodzinach salonu24 będzie ze zniżką 300 zeta:)) i lubienia:)




Komentarze
Pokaż komentarze (77)