Mamy do czynienia ze zmianą na Kremlu. Na razie ilościową. Czy przejdzie w jakość? Czy powinniśmy się cieszyć z nowego cara podobno liberała (choć nie świadczy o tym jego udział w pomarańczowej rewolucji) czy raczej obawiać potencjalnego chaosu?
Inne tematy w dziale Polityka