Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa
50
BLOG

Czytam Wyborczą od kilkunastu lat. Dosyć

Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa Polityka Obserwuj notkę 175

Pochodze z małej miejscowości i biednej rodziny. Pierwsze numery Wyborczej jeszcze ze znaczkiem Solidarności zdaje się pożyczałem od rodziców kolegów. Nie było internetu, telewizor mieliśmy zepsuty a chciałem wiedzieć co się dzieje na świecie. Miałem wtedy 15 lat. Czytywałem Wyborczą w liceum, na studiach razem z nią i jej dziełem gospodarczym poczyniłem próby gry na giełdzie Kompletnie zresztą nieudane:)). Byłem z Wyborczą kiedy punktowała (słusznie) Wałęsę i byłem wtedy kiedy go (słusznie) broniła.

Autorzy tacy jak Adam Michnik, Ernest Skalski czy Ewa Milewicz byli i będą dla mnie autorytetami. Nie robią na mnie wrażenia argumenty sugerujące fakt wszczepienia mi przez Agorę chipa sterującego moim umysłem równie śmieszne co żałosne w swojej bezsilności.

Rzecz jasna zawsze widziałem minusy Gazety. Zastanawiająco jednostronne komentowanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego, dziwaczne czasem komentarze prac tzw. komisji d/s afery Rywina, zniknięcie okienka katolików prosoborowych "Arka Noego",potępianie w czambuł lustracji (choc zgadzam się z potzreba głębokiej nad nią refleksji i niewłaściwością traktowania esbeckich archiwów jak źródła prawdy objawionej czego dowodem jest choćby fałszywa lojalka Kaczyńskiego), odejście Ernesta Skalskiego...Nie zgadzam się natomiast z zarzutem popierania sił postkomunistycznych przez Gazetę. Wystarczy przypomnieć artykuł "Zatrzymać SLD".

Nie ma rzeczy idealnych. I ja takiego ideału od Gazety również nie oczekuję. Jednak pozycja jaką zdobyły w linii politycznej pisma poglądy Pana Pacewicza oraz pojawienie się w Gazecie jak się później okazało kształtującej ta linię również w duzym stopniu Pani Środy zaniepokoiło mnie już bardzo poważnie.

Przelania czary goryczy dopełniła ostatnia kampania na rzecz zabicia pewnego dziecka. I nie chodzi mi o pogląd na dopuszczalność przerywania ciązy. W tym temacie zawsze się z Gazetą różniliśmy. Chodzi o ogrom manipulacji jaka się przy tej okazji dokonuje. Czternastolatka opisywana w mediach jest w sytuacji trudnej i dramatycznej podobnie jak jej rodzina. Sprawiedliwość jednak wymaga wzięcia pod uwagę również sytuacji dziecka którego prawo do życia jest właśnie rozważane. Gazeta opisując sprawę pisze o naciskach działaczy organizacji Pro-Life za przykład podając smsy przez nich wysyłane w których ja żadnej agresji nie widzę. Co więcej ta sama Gazeta rozpaczając nad szarpaną naciskającymi i poniewieraną w mediach dziewczyną zdaje się nie dostrzegać że naciskiem o wiele bardziej dramatycznym od opisywanych przez nią smsów są jej artykuły odliczające w obrzydliwy sposób czas jaki pozostał do terminu możliwej aborcji. To haniebny proceder i nie mam ochoty go doświadczać jako czytelnik. Dość.

Lubię sobie kupić gazetkę rano w drodze do pracy. Może będę kupował Dziennik? Mierzi mnie jego wieczna prorządowość ale może nie mam racji. W końcu nie byłe jego stałym czytelnikiem...

1

1

 

>>> Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (175)

Inne tematy w dziale Polityka