Część z Was wie jakie mam poglądy na temat aborcji, eutanazji. Ktoś mógłby powiedzieć że skrajnie prawicowe czy fundamentalne religijnie. Kto inny zauważyć że w dyskusji staram się nie używać argumentów wynikających z wiary. Po pierwsze dlatego że neguje to możliwość dyskusji z ludźmi wywodzącymi swój światopogląd ze źródeł świeckich a po drugie dlatego że uważam że znalezienie właściwej ścieżki do poglądu na w/w tematy może wynikać ze zwykłego logicznego rozumowania, analogii do sytuacji równoległych np. prawo do życia po narodzinach-prawo do życia przed narodzinami. Nie trzeba być religijnym żeby to zrozumieć
Czy religijnym można nazwać mnie? Nie wiem. Wierze w istnienie obiektywnego przeciwstawienia dobra i zła ze wszystkimi konsekwencjami, uważam się za katolika choć w Kościele bywałem ostatnio rzadko z trywialnego powodu. Dwuletni synek stawia kościół do góry nogami. Poczekam aż troszkę zmądrzeje:)
Ostatnio miał miejsce wyciek projektu postulatów "nowego" SLD dotyczących ochrony podobno zagrożonej świeckości państwa. W postulatach mamy do czynienia z wymieszaniem zwykłych złośliwości t.j. zdjęcie krzyża w sali obrad Sejmu czy zakaz oficjalnego uczestnictwa państwowych funkcjonariuszy w mszach, ideologicznej wojny z zakazem aborcji np. i problemów o których rzeczywiście warto podyskutować tak jak o ocenie z religii na świadectwie maturalnym.
Pytanie co takiego stało się w Polsce że postulaty których nawet Sojusz się do tej pory wystrzegał nagle stały się nośne i spowodowały nawet kilkupunktowy wzrost popularności Sojuszu z nadzieją na większy?
Moim zdaniem w największym stopniu to wina samego Kościoła i w nie mniejszym stopniu nas katolików. Bo i ile można zrozumieć krzyż na sali obrad parlamentu w katolickim kraju tak ocena z religii na świadectwie jest conajmniej arogancją i przesadą szczególnie biorąc pod uwagę niejasności dotyczące przedmiotu takiej oceny (wiara? wiedza?) W ogóle zresztą uważam że najmniej hipokryzji było w sytuacji w której dzieci uczyły sie religii w salkach katechetycznych do których sam uczęszczałem. Chodziły tam dzieci które chciały chodzić a na pensje katechetów nie składali się ludzie niewierzący.
Ilu z nas zna księdza-biznesmena? Odmawiającego pochówku za zbyt małą kwotę, sprowadzającego samochody z zagranicy, handlującego ziemią? Ilu z nas nie słyszało o przeróżnych aferach związanych z ludźmi Kościoła? Wystarczy wspomnieć aferę Stalla Maris, przypadki prałata Jankowskiego czy mistrza polskiego biznesu Ojca Dyrektora. Czy tym się powinni zajmować ludzie Kościoła? A antysemityzm? Wiem, w oskarżeniach o antysemityzm jest często dużo przesady ale objazd Nowaka z serią wykładów o treściach również antysemickich spotkał sie w wielu parafiach raczej z sympatią niż niechęcią. A dlaczego w szkołach nie zapewnia się dostępu do nauczania etyki dzieciom które nie chcą uczyć się religii? Litość nakazuje przemilczeć oskarżenia o molestowanie.
W Polsce akurat na ten obraz kładzie się cieniem dodatkowo domniemana współpraca niektórych ludzi Kościoła z dawna bezpieką...
Co stało się z Kościołem od czasu kiedy proboszcz był dla mnie mądrym człowiekiem do którego szedłem po radę? Czy tylko ja dorosłem czy tez jakość Kościoła dramatycznie się obniża?
Przez długi czas puklerzem polskiego Kościoła była osoba Jana Pawła II. Jednak kiedy go zabrakło jego braki stały się wyraźnie widoczne. Tym bardziej że mam wrażenie że polski Kościół ma w coraz mniejszym stopniu twarz polskiego Papieża, otwartego, mądrego człowieka który porównywał Unię Europejską do Unii Lubelskiej a w coraz większym stopniu kołtuna z Torunia.
Nie mam ani ambicji ani złudzeń że to co napisze cokolwiek zmieni ale chciałbym wyrazić nadzieję że nastąpi jakieś opamiętanie i że przestaniemy dawać argumenty do ręki tym którzy zapatrzeni w Zapatero chcialiby uczynić z Polski druga Hiszpanię
Inne tematy w dziale Polityka