Wybory na Podkarpaciu stały sie poligonem doswiadczalnym zwalczania konkurencji politycznej. PiS wali w PO. Po wali w PiS, wszyscy walą w Sojusz a Sojusz nie pozostaje dłuzny. W sumie ani nic nowego ani ciekawego.
Na obrzeżu konfliktu jednak dzieje się rzecz wydawałoby sie mało istotna ale jednak ciekawa. Mam na myśli utarczki słowne prezesa PiS z szefem Prawicy Rzeczpospolitej. Jeden zarzuca drugiemu rozbijanie prawicy i chęć stworzenia opozycji koncesjonowanej przy PO a drugi nie pozostaje dłużny mówiąc o marksistowskich metodach Wielkiego Stratega
Zasadniczo zgadzam się z diagnoza Marka Jurka. Pozostaje zresztą w nieodmiennym szacunku dla bezkompromisowosci obranej przez niego drogi ale mam pytanie: Czy Pan Panie Marszałku nie widział tych marksistowskich metod wtedy kiedy był Pan dosyc dyspozycyjnym Marszałkiem? Czy to Wielki Strateg w jakiś sposób zmienił swoje metody na gorsze?
Inne tematy w dziale Polityka