Byłem pierwszym który przekonywał do upadłego o konieczności naszego udziału w wojnie irackiej i koniecznosci samej wojny. Mam przyjaciół Kurdów i zrozumienie dla ich heroicznej walki o istnieni Narodu i istnienie w sensie fizycznym.
Nadal zreszta uważam że nawet jeżeli Saddam nie posiadał broni masowego rażenia dobrze że szlag go trafił. Gdyby szlag w pore trafił Hitlera nie byłoby holocaustu.
I my słusznie stanęliśmy u boku Ameryki i do tej pory jako wierny sojusznik, bez gwarancji zysku, bez gwarancji bezpieczeństwa dla żołnierzy (jakie maja Niemcy w Afganistanie)O naszej gotowosci pomocy swiadczy nawet fakt (nieudowodniony ale dosyc prawdopodobny) umiesczenia na naszym terytorium elementow systemu opresji CIA. Sojusznicy nawet wbrew wlasnym zasadom...
Ale od tej pory szanowny sojusznik robi nas w balona. Polskie firmy nie liczą sie przy kontraktach na odbudowę Iraku, samoloty sprzedali nam nielatające, w Afganistanie długo wykorzystywali żołnierzy nie dopuszczając do dowodzenia, wiz znieść nie mają zamiaru a było nie było Prezydenta trzymali w przedpokoju Białego Domu
I dlatego choc dostrzegam korzyści płynące z zainstalowania u nas elementów tarczy rakietowej nie jestem zwolennikiem tezy że powinniśmy to zrobić za wszelką cenę ponieważ: tarcza ma chronić przede wszystkim Amerykę, konsekwencje polityczne i geostrategiczne poniesiemy w większym stopniu my niż Ameryka i konieczna jest rekompensata strat w poczuciu bezpieczenstwa, kraje bedace w sojuszu z USA dostaja z atakie przyslugi gruba kase, a Stanom udowodnilismy juz na rozne sposoby nasze sojusznicze oddanie czego nie mozna powiedziec o Stanach a poza tym Amerykanie sami nie sa pewni czy chca tarczy i czy tarcza wogole dziala.
Wobec czego podoba mi sie twarde stanowisko rządu Tuska wobec Amerykanów a nie podoba mi sie krecia robota niesławnej pamięci minister Fotygi.
Jak Amerykanom cuś nie pasi to niech sobie robią tarcze na Litwie

Inne tematy w dziale Polityka