Uwaga: Na ten tekścik oczywiście wpływa moja głęboka niechęć zarówno do Kaczyńskich jak i ich protegowanego delfina Zbigniewa Ziobry.
Zaczął błyskotliwie. U boku Jana Rokity w komisji rywinowskiej bezlitośnie chłostał hydrę Grupy Trzymającej Władzę. Wprawdzie do Rokity brakowało mu parę długości ale co tam młody jest, energiczny i nawet znanego z opanowania Millera wyprowadził z równowagi ku uciesze wściekłgo już wtedy na "kanclerza" Narodu.
Potem było jescze lepiej. SLD ufny w swoje zdolności dryblerskie zadrblował sie na śmierć doprowadzając do przyjęcia najostrzejszego w brzmieniu raportu z prac komisji autorstwa Zbigniewa Ziobry. Ach cóż to był za ubaw. Śmiałem się głośniej niż na komediach Barei. Moja żona była Ziobrą zachwycona ale ja pracując w mniejszych i większych firmach zacząłem dostrzegać w nim zgubne oznaki triumfalizmu. Zgubne szczególnie w jego wieku.
Po kilku latach Ziobro nabrał ciała, wypracował sobie wysoką pozycję w PiS i zapracował na zaufanie Kaczyńskich w wyniku czego po wygranych przez nich wyborach został Ministrem Sprawiedliwości. I można by się cieszyć z energii młodego Ministra gdyby Minister nie zaczął tworzyć własnego imperium. Dziwne kontakty z dzinnikarzami różnych mediów od Gazety Polskiej poprzez Wprost do Misji Specjalnej w TVP, działalność oparta głównie na konferencjach prasowych, nie do końca zgodne z prawem i obyczajem ale popularne wypowiedzi, intrygi doprowadziły najpierw do konfliktu z Wassermanem później z Trzecim Bliźniakiem Dornem (w wyniku czego przestał być on Ministrem Administracji i Spraw Wewnętrznych) i promocja człowieka Ziobry Kaczmarka. W rankingach popularności bił na głowę szefostwo partii. Zaczął być przez media typowany na następcę Lecha Kaczyńskiego...
Wydawał się być tyleż coraz okrąglejszy co coraz bardziej niepokonany.
Trudno powiedzieć czy młoda gwiazda zaczęła blaknąć po przegranych przez PiS wyborach czy Kaczyńscy nie lubiący konkurencji zagięli na niego parol wcześniej. W wyborach barona w Krakowie jeszcze zawalczył ale Kaczynski kazal mu oddac zwycieski pas, zlozyc samokrytyke, pokajac sie i odstawil go jak sie zdaje na boczny tor. Delfina zezarla ambicja. A Kaczynscy konkurencji nie lubia
Dzis tytan jest zmeczony. Deklaruje udanie sie do Sulejowka jak to onegdaj zrobil byly gwiazdor Piskorski. Deklaruje chec startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Razem z nim wierny giermek Kurski.
I Bóg z nimi

Inne tematy w dziale Polityka