Tak naprawdę trudno powiedzieć który z buldogów gryzących się pod dywanem wygrywa i jak zakończy się walka ale wnioskując z pewnych przesłanek... Minister Fotyga była w USA na polecenie Prezydenta który chce mieć tarczę za wszelką cenę nawet do niej dopłacając co przedstawione jako kolejny wart oscara Wielki Sukces miałoby mu prawdopodobnie zrekompensować europejskie porażki . Po wizycie pojawiło się szczególnie ze strony amerykańskiej wiele sygnałów o rzekomym finale rozmów czemu rząd zaprzecza. Podobno pojawiły się również oficjalne podziękowania ze strony amerykańskiej dla Pani Minister.
Wg. mnie najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń jest następująca. Minister Fotyga w imieniu Prezydenta zaniepokojonego perspektywą zerwania rozmów pojechała do USA przedstawiając ofertę obniżenia oczekiwań Polski. Jako że nie posiada prerogatyw do podjęcia jakiejkolwiek decyzji zastosowano taktykę negocjacyjną polegającą na przecieku o rzekomej zgodzie strony polskiej na gorszej jakości propozycje amerykańskie. Rząd nie poddał się naciskowi i ogłosił że tarczę przyjmie ale warunki nadal go nie satysfakcjonują.
Nie jesteśmy krajem trzeciego świata który będzie czapkował szanownemu sojusznikowi który traktuje nas jak mięso armatnie. I nie mamy zamiaru rozmawiać sprowadzani do pozycji oralnych. I bardzo dobrze.
Tak ja to widzę. Problem jedynie w tym że wysyłając sprzeczne sygnały strona polska osłabia swoją pozycję.
I pytanie: do której bramki gra Fotyga a wraz z jak rozumiem Pałacem Prezydenckim?

Inne tematy w dziale Polityka