W ostatnich dniach mamy "na tapecie" dwie przenikające się ze sobą na różne sposoby kwestie. Sprawę tarczy antyrakietowej i sprawę ostatecznej ratyfikacji Traktatu Reformującego. Ich wzajemną współzależność opisałem w jednym z wcześniejszych postów pt. "Bajka o Ameryce kontra europejska codzienność"
I chciałbym poczynic pewien przyczynek (jakże modne ostatnio słowo, ja też musiałem go uzyć;)) do odbytej w związku z nim dyskusji nawiązując jednoczesnie do wschodniego kierunku polityki zagranicznej Prezydenta.
Wielu z obrońców postawy Lecha Kaczyńskiego w kwestii Traktatu stara się umniejszać skalę gafy jaka ten popełnił przedwcześnie traktat uśmiercając z czego się później rakiem wycofał nie zbierając po drodze rozlanego mleka. Afront dla sojusznika Sarkozego, stracona szansa na znalezienie się w awangardzie Europy, naplucie sobie samemu w twarz i zaprzecznie własnemu podpisowi pod traktatem. Wiekszośc europejskiej opinii publicznej to widzi a nieliczne głosy przeciwne sa jedynie potwierdzeniem reguły oraz ostrzem brzytwy utrzymującej rękę Prezydenta ponad tchłanią śmieszności.
Otóż do gry o uratowanie traktatu włączyła się uważana za Strefę Oddziaływania Prezydenta Ukraina przerażona konsekwencjami upadku Traktatu. Jego porażka odsuwa i tak daleka perspektywę europejskich szans Ukrainy.
Wicepremier i Minister d/s Integracji z UE Hryhorij Nemyria oświadczył że zamierza przekonywać Polskę i Czechy (Polski nie musi, wystarczy że przekona jednego zapieklego Polaka) do ratyfikacji opisanego wyżej dokumetu i dodał że jedynym wyjściem z problemu irlandzkiego "nie" jest kontynuacja ratyfikacji Traktatu przez inne państwa Unii.
Tak to wygląda z perspektywy unijnego przedpokoju. Warto o tym pamietać ponieważ sami w salonie jesteśmy od niedawna a bycie awangardą eurosceptycyzmu skonczy sie tym ze nas z tego salonu wyprosza wprowadzajac w zycie idee Europy Wielu Prędkości.
O to chodzi Panie Prezydencie?
p.s. Na marginesie choc nie do konca. W dzisiejszym "Dzienniku" Zdzisław Najder (tak tak, ten od Radia wona Europa) w nader logiczny sposób rozprawia się z prymitywno darwinistycznym pojmowaniem przez PiS i Kaczyńskich polityki zagranicznej. Warto się zapoznać. Artykuł powinien też być na stronie "Dziennika"

Inne tematy w dziale Polityka