Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
82 obserwujących
1347 notek
491k odsłon
676 odsłon

Przepowiednie - interpretacja własna

Wykop Skomentuj31

Czy zwracanie uwagi na przepowiednie ma jakiekolwiek podstawy racjonalności? Wielu twierdzi, że to tylko rodzaj aberracji psychicznej. Do tego jest tylu hochsztaplerów żerujących na ludzkiej naiwności, że wręcz „nie wypada” zajmować się tematem w gronie osób poważnych.


Jednak przepowiednie występują, a w naszym kręgu kulturowym powiązane są z najbardziej rozpowszechnianymi religiami – judaizmem (Biblia) i chrześcijaństwem (NT).

Jeśli zatem poważnie traktować te religie, to nie można odrzucić przepowiedni. I tu jest pewien problem; uznanie przepowiedni sugeruje, że przyszłość została ustalona (fatalizm), czyli, że człowiek nie ma wolnej woli, gdyż niezależnie od własnych decyzji efekt końcowy i tak jest ustalony.

Nawet jeśli tak jest, to i tak mamy dużą „przestrzeń” decyzyjną w odniesieniu do siebie jako jednostki; może być tak, że indywidualne linie rozwojowe mieszają się nie zmieniając ogólnego kierunku przemian. (Tematyka do odrębnych rozważań).

Można zatem mniemać, że te „ogólne” formy rozwojowe mają ustalony przebieg i zostały nam przekazane w księgach uznawanych przez religie za święte. Kształt zapisu zaś był dostosowany do rozumienia odbiorców, na tyle ogólny, aby faktycznie odnosić go do cyklów rozwojowych, a nie konkretnych zdarzeń.

Za jedne z najstarszych uchodzą zapisy w Księdze Daniela, ale te mają ewidentne zapożyczenia w tekstach sumeryjskich i innych mezopotamskich, a także wynikają z kontaktów z kulturą regionów trasy Jedwabnego Szlaku. Biorąc zaś pod uwagę czas powstania tej księgi można mniemać, że Apokalipsa św. Jana nie jest młodsza – inspiracje mogły sięgać bezpośrednio źródeł.

Jeśli taka jest „konstrukcja” świata to należy sądzić, że będą sukcesywnie pojawiać się przepowiednie, a ich obraz będzie tym wyraźniejszy im bliżej w czasie będzie umiejscowione zdarzenie.

Te długofalowe przepowiednie wieszczą, że nastąpi koniec świata. W zasadzie taki sam przekaz występuje w różnych krańcach globu, co może wskazywać na przewidywane zakończenie fazy rozwojowej.

Można sądzić, że „koniec świata” to zakończenie jakiegoś cyklu rozwojowego podobnego w formie do potopu, który zniszczył ówczesną populację ludzi, ale też zmienił świat przyrody.

Czy czeka nas podobne zakończenie i kiedy ono nastąpi?

Można dywagować. Raczej pewne w tym jest, że koniec cyklu rozwojowego może wiązać się z dwoma elementami:

- wyczerpaniem zasobów planety, co wiązać należy z brakiem możliwości rozwoju całej biosfery,

- dojście do sztucznej zmiany genotypów (także ludzkiego), co także zablokowałoby założony kierunek rozwoju.

Inne kwestie wydają się być tylko tłem uzupełniającym.

Ponieważ oba elementy są w stadium realizacyjnym – można sądzić, że zbliżamy się do końca cyklu; przy zmianie genotypu i ograniczeniach środowiskowych nie będzie możliwy dotychczasowy model rozwojowy ludzi i zwierząt. Choćby może być zakłócona długość życia, wygląd zewnętrzny, czy możliwości wykonawcze – mogą nam np. zacząć wyrastać skrzydła, ogony, czy rogi.

I jeszcze jedno. Wskazanie „końca świata” nie musi oznaczać ingerencji boskiej, czy też jakichś innych bytów. Równie dobrze można przyjąć, że jesteśmy którymś tam cyklem rozwojowym kończącym się podobnie jak wcześniejsze, a przekazywane nam przepowiednie dotyczą pouczeń serwowanych nam przez naszych przodków. Czyli – nie zmieniamy swej natury powtarzając te same błędy, co wskazywałoby na powtarzalność zachowań stadnych.

Jak zatem można przewidywać rozwój wydarzeń prowadzących do końca tego świata na podstawie krążących przepowiedni?

Ciekawe jest stanowisko Jezusa pytanego o przyszłość. W zasadzie jest to stanowisko cywilizacyjne, czyli mówiące, że jeśli sytuacja dojrzeje do realizacji (jak dzień się chyli ku zachodowi, to zwiastuje, że słońce zajdzie), to się to zdarzy.

W tej konwencji Apokalipsa św. Jana – to nie tyle konkretne zdarzenia, a kolejne fazy pogłębiającego się upadku pokolenia Adama.

Pierwszymi symptomami powinien być pogłębiający się konflikt na Bliskim Wschodzie. Chyba oczywiste dla każdego czytającego. To konflikt, który tylko przygasa, ale przy każdej okazji rozpala się nowym ogniem.

Drugi pojawiający się objaw to zdarzenia na południu Włoch zaczęte wybuchem Etny, ale to powinno być „uzupełnione” wybuchem Wezuwiusza i trzęsieniem ziemi powodującym zalanie niektórych terenów na południu.

To może być szybko (Etna) + brak cudu św. Januarego, ale erupcji Etny było w ostatnich latach sporo.

Być może ta sytuacja doprowadzi do krwawej rewolucji we Włoszech, a w Rzymie dojdzie do rzezi kleru w Watykanie. Papież ucieknie – docelowo może znaleźć się w Polsce (Częstochowa).

Równolegle lub z małym przesunięciem czasowym, podobne działania rewolucyjne z rzezią kleru katolickiego będą miały miejsce we Francji i Hiszpanii. Niewątpliwie udział w walkach będzie miała napływowa ludność muzułmańska. Paryż zostanie zniszczony. Kraj pogrąży się w rozgardiaszu.

Wykop Skomentuj31
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale