Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
95 obserwujących
1631 notek
568k odsłon
  60   0

Polska, Rosja, Ukraina - droga (3)

Pojawiło się trochę uwag i tekstów dotykających poruszanej tematyki. Warto je spiąć.


Te teksty dotyczą często różnych poziomów oceny rzeczywistości, ale też wyobrażeń ich autorów o możliwym rozwoju sytuacji. Można powiedzieć, że są niekiedy wręcz infantylne, a na pewno biorące pod uwagę jednostronną ocenę wydarzeń.

Większość operuje przekonaniem, że Rosja przejmie wschodnią, południową, a może też środkową Ukrainę, a część zachodnią, z zamieszkującą tam szowinistycznie nastawioną ludnością, przekaże w polskie ręce pozbywając się problemu. Oczywiście Polska przyjmie zachłannie teren i będzie miała niestabilną sytuację do końca swych dni.

Chyba jest oczywistym, że takie rozwiązanie będzie niestabilne, nawet pomijając wpływy zewnętrzne. Do tego niekorzystnie oddziałujące na wzajemne relacje.

Co zatem można zaproponować jako rozwiązanie?

W zasadzie pisałem o tym w poprzedniej notce. Tu może nieco bliżej.

Otóż jedynym stabilnym rozwiązaniem regionalnym jest przywrócenie wspólnoty słowiańskiej.

Tu Rosjanie zakrzykną: przecież my o to walczymy już setki lat – pod naszą opieką wszyscy zaznają spokoju i dobrobytu.

Obawiam się, że nie jest to do przyjęcia choćby dla Polski. Wejść ponownie pod carski knut i to na własne życzenie? Brrrrr….

Co zatem?

Jedynie stworzenie wspólnych podstaw ideowych – czyli Cywilizacji Słowiańskiej. I tak jak pisałem – do tego potrzebne jest odrzucenie katolicyzmu przez Polskę, a turańszczyzny przez Rosję.

Ten proces należy rozważać w dłuższym czasie, a jego bazą wyjściową powinna być integracja określana obecnie jako projekt Trójmorza.

Wraz z pogłębianiem się współpracy uregulowaniu powinno podlegać coraz więcej dziedzin. Z czasem z rozwiązań powinna zacząć korzystać Rosja i na podobnych zasadach – Ukraina (zapewne w nowym kształcie), a także pozostałe państwa regionu.

Spoiwem powinny być wartości, które nie mogą być „obchodzone” przez państwa tworzące wspólnotę.

Czy ta sugestia jest różna od projektu Unii Europejskiej?

W zasadzie nie. Tyle, że trzeba zauważyć jak mocno UE wyewoluowała. Obecna postać jest zaprzeczeniem dla podwalin.

Skąd się to wzięło?

Bazą było chrześcijaństwo – system egalitaryzmu społecznego. Czy te zasady są stosowane?

Wydaje się, że UE zbyt mocno postawiła kwestie gospodarcze ponad ideowymi. W efekcie korzyści materialne przesłoniły ideę – zaczęto „falandyzować” prawa itd. Zaczęło się nierówne traktowanie, wywieranie presji itd.

Aby tego uniknąć konieczne jest precyzyjne ustalenie zasad, a także barier uniemożliwiających powtórkę drogi UE.

To zaś, że tworzy się Trójmorze – świadczy właśnie o nierównym traktowaniu w ramach UE państw tego regionu; potrzeba obrony przed zniewalaniem.

Konflikty wewnątrzetniczne Słowian, nawet tak ostre jak te wynikające z ukraińskiego szowinizmu, dadzą się rozwiązać, a pozytywną rolę może odegrać poczucie słowiańskiej odrębności i istniejące powinowactwo językowe.

Kardynalną zasadą powinno być, by nie wymuszać rozwiązań drogą siłową, a wspólnotę pogłębiać tam, gdzie brak istotnych różnic; zasada konsensusu jest konieczna, a nawet powinna być wzmocniona.

Cóż. Istotną różnicą między projektem UE (która się rozpada) jest to, że UE dąży do hierarchiczności i proces ten ostatnio przyspiesza, gdy Cywilizacja Słowiańska powinna być z natury egalitarna.

Niemniej proces powstawania struktury to przynajmniej 3 pokolenia. (Degeneracja UE zaczęła się po 2 pokoleniach).

Dodatek cywilizacyjny.

Cywilizacja to metoda życia zbiorowego. Ta myśl prof. Konecznego jest zasadniczą w analizie sytuacji. Patrząc zaś na historię ludzkości można dostrzec, że cały czas w dziejach chodziło o realizację różnych metod życia zbiorowego; są naturalne sposoby układania się relacji oraz sztucznie tworzone przez jednostki, czy grupy dążące do ukształtowania społeczeństwa wg własnych wyobrażeń i korzyści.

Ciekawe, że cywilizacje są tym trwalsze im korzyści (interesy) większej części społeczeństwa są realizowane. Upadek danej cywilizacji wiąże się zazwyczaj z rozgardiaszem wewnętrznym, gdzie zbytnio eksponowane są interesy coraz węższej grupy, co jest normalnym procesem w systemie hierarchicznym.

W takim przypadku następuje ingerencja zewnętrzna wnosząca nowe rozwiązania bądź rewolucja.

Oczywiście – zawsze pozostaje grupa byłych beneficjentów, którzy marzą o powrocie „starych, dobrych czasów”. Jednak jeśli nowe rozwiązania są lepsze - stają się stabilne.

Patrząc na procesy zachodzące w społeczeństwach można dostrzec, że jest to ciągłe wrzenie, ale odbywające się w ramach ustalonych regionalnie zasad. Stąd można mówić o Cywilizacji Chińskiej, Bramińskiej, czy Żydowskiej. Te „duże” cywilizacje tworzą reguły, które są stosowane przy lokalnych rozgrywkach.

Jak nadmieniłem, trwałość cywilizacji jest związana z taką organizacją życia, która umożliwia rozwój jak największych części społeczeństwa. A zaznaczyć należy, że ostatnio elementami „społecznymi” stają się też światy zwierząt, roślin, a nawet przyrody nieożywionej.

Można sądzić, że docelowym modelem jest cywilizacja jedności bytów. Długa po temu droga, a na razie można tylko zauważyć, że uwzględnienie interesów zbyt wąskiej grupy prowadzi do szybkiego upadku.

Rewolucja Francuska – to wszystkiego kilkanaście lat. Niemcy hitlerowskie – na dobrą sprawę 12 lat, a komunizm w ZSRR – to mniej niż 70 lat. Z kolei projekt Unii Europejskiej – też niecałe lat 70 i już widać rozpad. No i jeszcze warta wzmianki Cywilizacja Zachodu. O takim projekcie można mówić przy systemie jednobiegunowym jaki powstał po upadku Związku Radzieckiego. Mija ledwo 30 lat i widać już symptomy rozkładu.

Wnioski są dość oczywiste – zasady tych cywilizacji były korzystne dla małej części społeczeństw.

Weźmy zaś pod uwagę projekt Cywilizacji Katolickiej. Powstał na Soborze Trydenckim, czyli w połowie XVI wieku. Z upadkiem mamy do czynienia obecnie – a zatem po 500 latach. Projekt bardziej spójny niż te wymienione wcześniej.

Cywilizacja Polska, której zasady stworzono z końcem XIV wieku, dotrwała do końca XVIII wieku, czyli około 400 lat. Tyle, że degeneracja zasad zaczęła się już w pierwszych latach wieku XVI ustanowieniem szlachectwa „z urodzenia”, a pogłębionej twierdzeniem o sarmackim pochodzeniu.

Pisząc o Cywilizacji Słowiańskiej jako projekcie, którego realizacja zaczyna wyłaniać się coraz wyraźniej, należy wziąć pod uwagę dotychczasowe doświadczenia i stworzyć zasady uwzględniające korzyści jak największej części społeczeństw ale też relacji z środowiskiem w którym żyjemy. Ważna tu jest bowiem wspólnota wartości (do której należy dążyć) , a nie przynależność terytorialna.


Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale