Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
95 obserwujących
1631 notek
567k odsłon
  49   0

Tryby dziejów a wojny

Czy dzieje świata są cykliczne, czy też następują w porządku liniowym?


W Zachodniej Cywilizacji, która wywodzi się z Biblii (ST) raczej dominuje pogląd o czasie liniowym. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu obowiązywał pogląd, że świat istnieje nieco (kilka) ponad 6000 lat, bo tak to ustalili badacze świętej księgi żydowskiej.

Wszelkie twierdzenia przeciwne, także geologów, były ze wstrętem odrzucane, a pojawiające się starsze artefakty pomijano w przedstawianych analizach naukowych.

Jednak np. w Chinach uważa się, że dzieje powtarzają się cyklicznie, a pewne wskazania można odczytać ze skorup żółwi.

Także kalendarz Azteków wskazuje na cykliczność dziejów.

Trudno jednoznacznie odnieść się do tej kwestii, a to dlatego, że brak narzędzia, które pozwoliłoby na ocenę. Bo o ile uznać, że znajdowane artefakty są datowane na odległe, znacznie dalsze w czasie niż pierwsze ślady kultur sumeryjskich, czy chińskich są prawdziwe, to i tak brak jednoznacznego odniesienia do wielu zjawisk, czy też osiągnięć technicznych jakie im towarzyszyły.

Pojawia się zatem pytanie, czy te niejednoznaczności nie są przypadkiem dziełem manipulatorów?

Co do Biblii – sprawa jest oczywista; kapłani izraelscy w czasie tzw. niewoli babilońskiej, a faktycznie przesiedlenia na tamte tereny ludności izraelskiej (Żydów jeszcze nie było), uzyskali dostęp do zapisów tyczących przeszłości. Na tej podstawie dokonali konfabulacji tworząc narrację pozwalającą na utrzymanie wspólnoty.

Póki był odrębny dostęp do wiedzy dawnej – narracja biblijna stanowiła tylko lokalne curiosum. Jednak z czasem znakomita część starych przekazów zaginęła lub została zniszczona (jak los Biblioteki Aleksandryjskiej), a wobec braku dostępu do wiedzy uznano, że zapisy biblijne są „jedynie słuszne”, co bardzo odpowiadało manipulatorom. Nawet więcej – blokowano dostęp do śladów po tej wiedzy, a przynajmniej ograniczano do niej dostęp.

Formalnie – nie ma blokady, ale jaka jest szansa na zapoznanie się z treścią glinianych tabliczek sumeryjskich? A przecież znaczna ich część została przetłumaczona na nowożytne języki.

Dostęp do tej wiedzy jest ograniczany przez istniejące władze – tak można oceniać działania Watykanu, ale wielu innych rządów jak choćby chińska blokada dostępu do tzw. ”śpiewających talerzy”.

Inny rodzaj blokady dostępu to tłumaczenie starych przekazów jako legend nie mających potwierdzenia w rzeczywistości – do takich można zaliczyć choćby sprawę Atlantydy, czy Hiperborei.

Nakładającą się narracją utrudniającą rozumienie zależności są wątki o kosmitach. Nie znaczy, że należy je odrzucić, ale na pewno wprowadzają zamęt pojęciowy utrudniający ustalenie powiązań.

Jakie wnioski można wysnuć?

Na pewno można mówić o pewnej cykliczności dziejów. Jest tylko pytanie, czy tworzona jest naturalnie, czy sztucznie.

Naturalnie – to przypadek, gdy następuje katastrofa (kosmiczna) powodująca zanik jakichś form życia, albo cofnięcie w rozwoju (technicznym) – wcześniejsze osiągnięcia zostają zapomniane.

Sztuczne, gdy następuje wstrzymanie kierunku rozwoju po osiągnięciu pewnego poziomu – może zagrażającego istnieniu ustalonego porządku.

Może być też tak – i chyba jest to najbardziej wiarygodne, że następuje „sztuczne” zakończenie cyklu z wykorzystaniem naturalnych środków – wskazuje na to właśnie cykliczność.

Najstarsze kultury naszego cyklu rozwojowego zachowują pamięć o ok. 6000 latach rozwoju (Sumer, Chiny). Wcześniejsze ślady są mało udokumentowane. Ale zakładając, że w poprzednich cyklach osiągnięto podobne rezultaty, można się spodziewać, że ówcześni mieszkańcy mieli świadomość zbliżającego się zagrożenia.

Przyjmując, że zniszczenia dokonał potop to, podobnie jak teraz byśmy sprawę rozpatrywali, musiały zaistnieć po temu przyczyny. Biblijne twierdzenie, że to wola Boga, sprawy nie wyjaśnia, zwłaszcza wobec zalecenia budowy Arki. (To odrębny temat).

Można sądzić, ze tak wielkich zniszczeń na ziemi mógł dokonać jedynie odpowiedniej wielkości meteoryt, który po uderzeniu w ocean spowodował gigantyczną falę przybojową. Dalsze zniszczenia musiały z tego wynikać – trzęsienia ziemi, a nawet przebiegunowanie i zmiana cyklu rocznego.

Czy zatem wiedza o zagrożeniu istniała? Można mieć pewność, a nawet to, że nie były podejmowane środki zaradcze. Bo jakie? Informowanie o zagrożeniu także było bez sensu, gdyż jedynie wzbudziłoby to panikę.

Natomiast zapewne powstał „projekt Arka”, gdzie zachowano te informacje, które były, jak sądzono, niezbędne do odbudowy życia.

Można sądzić, że wiedzę gromadzono w różnych miejscach i w różnej postaci. Być może legenda Agarthy dotyczy ukrycia tych danych pod ziemią, w miejscach, które nie były narażone na skutki katastrofy.

Jak widać – życie przetrwało, ale osiągnięcia techniczne zostały zagubione. Czyli rozpoczynaliśmy tę fazę od zera.

Ciąg dalszy, już bardziej odnoszący się do cykliczności, nastąpi. Mniej zainteresowani niech sobie „odpuszczą”; pojawią się wątki kontrowersyjne.


Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale